Reforma za wszelką cenę, którą poniesie cały kraj.


Rok temu wykazywałem (vide: https://www.blogger.com/blogger.g?blogID=9024740480266200186#editor/target=post;postID=3281714059430375674;onPublishedMenu=allposts;onClosedMenu=allposts;postNum=27;src=link), że reformujący wymiar sprawiedliwości stali się wręcz niewolnikami zasady konsekwencji, która zakłada że ludzie dążą do zgodności między tym, co mówią a tym, jak się zachowują. Jeżeli więc reformujący wymiar sprawiedliwości mówią, że sądy działają źle, opieszale, to jednocześnie muszą popierać takie zmiany, które doprowadzą do poprawy tego stanu rzeczy, a zatem powinni wprowadzać regulacje przyspieszające postępowania sądowe. Jeśli jednak rzeczywiście nie włączą się w ten proces, to u innych osób, czy nawet w opinii instytucji międzynarodowych wyjdą na hipokrytów, pozorantów, czy wręcz kłamców. Aby zatem być wiarygodnym tym ideałom, należy w oczach tychże podmiotów potwierdzić swoje deklaracje - zwłaszcza te upublicznione – konkretnymi zachowaniami, regulacjami. Bardzo szybko się okazało, że reformujący stali się właśnie niewolnikami zasady konsekwencji w tym sensie, że starają się być konsekwentni wbrew logice, wbrew rzeczywistości, gdyż wolą być postrzegani, jako konsekwentni, wiarygodni w oczach swoich wyborców, niż przyznać się do błędu i nie kontynuować wyniszczającej reformy. 

Sędzia poinformuje o zrzeszeniu, a inni ocenią szanse na awans? Po co wiedza, że sędzia należał do zuchów?



Ustawodawca wprowadza zupełnie nową instytucję. Sędzia będzie miał obowiązek złożyć oświadczenie, w którym poda do jakiego zrzeszenia czy partii politycznej należy albo kiedykolwiek należał. Niezwykle zastanawiające jest to, że w uzasadnieniu projektu tej nowelizacji nie znajdziemy logicznego umotywowania tego rozwiązania. Wyczytamy tam bowiem, że „stosownie do założeń o konieczności zachowania bezstronności i neutralności politycznej sędziów [...] projekt wprowadza obowiązek złożenia przez prokuratora oświadczenia o określonych rodzajach aktywności publicznej”. Przyznacie, że osobliwe jest uzasadnienie wskazujące na to, że konieczność zachowania neutralności sędziów zobowiązuje prokuratorów (a nie sędziów) do złożenia stosownego oświadczenia. Wskazana regulacja, zwłaszcza w obecnej sytuacji, może jednak wywołać poważne konsekwencje, ale nie dla sędziów, lecz dla samych obywateli. Dlaczego? Choćby dlatego, że to rządzący będą przede wszystkich zainteresowani zainteresowaniami sędziów, a nie obywatele.

Na czym polega niebezpieczeństwo tzw. ustawy kagańcowej i co to ma wspólnego z lekarzami.

ustawa kagańcowa


Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której to rząd nakazuje lekarzowi – i to pod groźbą kary - stosowanie określonej terapii wobec pacjenta? Jeśli nie, to dlaczego tak wielu jest skłonnych zaakceptować narzucenie sędziom określonej interpretacji przepisów prawa i to pod groźbą kary? Wielu się wydaje, że to co spotyka sędziów mogło się przytrafić wyłącznie sędziom. Rzeczywistość jest zupełnie inna, o czym świadczą zmiany w edukacji, czy choćby wstrzymywanie nominacji profesorskiej przez okres prawie dwóch lat. Wyraźnie wyartykułowana wobec sędziów wola zmiany ich mentalności wcale nie musi dotyczyć wyłącznie sędziów. Już nie wola, a nakaz podporządkowania się sędziów, do czego wykorzystano tzw. ustawę kagańcową, władzy ustawodawczej i wykonawczej wcale nie musi ograniczyć się wyłącznie do środowiska sędziowskiego. Chodzi bowiem o materię, która stała się przedmiotem regulacji. Nikt wcześniej, nie uczynił tak wiele, aby – pod groźbą kary – wymusić na grupie społecznej przyjęcie określonego sposobu działania, zaniechania, czy wręcz myślenia odpowiadającego władzy wykonawczej i ustawodawczej. Gdyby tak wskazane wątpliwości przenieść do świata medycyny, to czy reakcja społeczeństwa byłaby inna? 

UCHWAŁA składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (sygn. akt BSA I-4110-1/20)


Sygn. akt BSA I-4110-1/20
UCHWAŁA
składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego
Dnia 23 stycznia 2020 r.

Sąd Najwyższy w składzie: Pierwszy Prezes SN Małgorzata Gersdorf (przewodniczący) Prezes SN Józef Iwulski Prezes SN Stanisław Zabłocki Prezes SN Dariusz Zawistowski SSN Tomasz Artymiuk SSN Teresa Bielska-Sobkowicz SSN Bohdan Bieniek SSN Jacek Błaszczyk SSN Krzysztof Cesarz SSN Dariusz Dończyk SSN Jolanta Frańczak SSN Małgorzata Gierszon SSN Jerzy Grubba SSN Paweł Grzegorczyk SSN Jacek Gudowski SSN Dariusz Kala SSN Przemysław Kalinowski SSN Wojciech Katner SSN Halina Kiryło SSN Kazimierz Klugiewicz SSN Monika Koba SSN Marian Kocon SSN Zbigniew Korzeniowski SSN Wiesław Kozielewicz SSN Anna Kozłowska SSN Jerzy Kuźniar SSN Michał Laskowski SSN Rafał Malarski SSN Jarosław Matras SSN Dawid Miąsik SSN Piotr Mirek SSN Grzegorz Misiurek SSN Zbigniew Myszka SSN Anna Owczarek SSN Maciej Pacuda SSN Władysław Pawlak SSN Marek Pietruszyński SSN Henryk Pietrzkowski SSN Krzysztof Pietrzykowski SSN Waldemar Płóciennik SSN Piotr Prusinowski SSN Zbigniew Puszkarski SSN Krzysztof Rączka SSN Marta Romańska (sprawozdawca) SSN Andrzej Siuchniński SSN Barbara Skoczkowska SSN Romualda Spyt SSN Krzysztof Staryk SSN Andrzej Stępka SSN Krzysztof Strzelczyk SSN Andrzej Tomczyk SSN Roman Trzaskowski SSN Katarzyna Tyczka-Rote SSN Małgorzata Wąsek-Wiaderek SSN Karol Weitz SSN Eugeniusz Wildowicz SSN Paweł Wiliński SSN Andrzej Wróbel SSN Włodzimierz Wróbel (sprawozdawca)

"Ustawa kagańcowa" zmienia Konstytucję RP?

ustawa kagańcowa

Ustawą z dnia 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, nazywaną już „ustawą kagańcową” ustawodawca chce wprowadzić – jak sam to określa – legalną definicję sędziego. Pojawia się jednak zasadne pytanie czy odpowiednie przepisy ustawy nowelizującej nie wkraczają bezpodstawnie w materią konstytucyjną i de facto wchodzą w kolizję z Konstytucją RP, a konkretnie z jej art. 179. Pojawia się pytanie czy intencją ustawodawcy jest także karanie dyscyplinarne za kwestionowanie definicji ustawowej sędziego, pomimo tego, że stoi ona w sprzeczności z normą konstytucyjną. 

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie powinien oceniać ustawy, którą uchwalał, jako poseł.


Wyobraźmy sobie sytuację, w której posłowie uczestniczą w uchwaleniu kontrowersyjnej ustawy, która nakłada na podmioty określonego rodzaju obowiązki. Wiele osób, instytucji (w tym międzynarodowych) wypowiada się bardzo krytycznie o tej ustawie. Mimo to, przedmiotowy akt prawny wchodzi w życie i staje się podstawą wielu rozstrzygnięć. Wątpliwości są jednak coraz poważniejsze, czego konsekwencją jest wręcz uznanie, że ta ustawa nie może być stosowana. Jednakże przedstawiciele ustawodawcy nie zgadzają się z tym i wnoszą, aby w tej kwestii wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. Co jeśli się okaże, iż w składzie Trybunału Konstytucyjnego zasiadają posłowie, którzy wcześniej głosowali za przyjęciem tej ustawy? Czy tak może być? 

Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie odpowiada dyscyplinarnie?


Wciąż bardzo dużo się mówi i pisze o dyscyplinowaniu sędziów. Słusznie jednak zwrócono uwagę, że należałoby to doprecyzować w tym sensie, że chodzi wyłącznie o sędziów sądów powszechnych i to pomimo tego, że na samym początku tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości zgłaszano zastrzeżenia do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Ostatnio padło pytanie, czy istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej Prezesa Trybunału Konstytucyjnego? Bez wahania odpowiedziałbym na to pytanie twierdząco, uznając że każdy sędzia, w tym Trybunału Konstytucyjnego, może być pociągnięty do odpowiedzialności. Jednakże już sama lektura odpowiednich przepisów, w wersji po ostatnich nowelizacjach, prowadzi raczej do wniosku, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego faktycznie takiej odpowiedzialności ponieść nie może. 

Jak długo jeszcze trwa sprawa prawomocnie zakończona?


Tytuł posta nie jest pomyłką. Dużo się mówi, pisze o tym, że sądy działają powoli. Dużo się mówi, pisze, że sądy powinny działać o wiele szybciej. W oparciu o jakie przesłanki tak się twierdzi? Każdy wtajemniczony stwierdzi, że takie są dane statystyczne. Jeśli zapytam od kogo te dane pochodzą, to jaka padnie odpowiedź? Z Ministerstwa Sprawiedliwości. Jeżeli jednak postawię tezę, że te dane nie są wiarygodne, to co wtedy? Czy ktoś się w ogóle zastanawia, co decyduje o tym, że dana sprawa jest traktowana, jako rozpoznana szybko? Podam jeden przykład, który daje trochę do myślenia, który wskazuje na to, że sprawa odnotowana w statystykach, jako zakończona po dwóch dniach, mogła się toczyć w istocie jeszcze kilka miesięcy. Z kolei sędzia, który już nic nie powinien robić - bo przecież sprawa się zakończyła - musiał nadal podejmować czynności, aby sprawa była faktycznie zakończona. 

Togę można nosić również poza sądem. Dozwolone jest to, co nie jest zabronione.


Trzeba jasno stwierdzić, że żaden przepis prawa nie zabrania sędziemu używania togi poza salą sądową. Nie jest wystarczające postawienie tezy, że sędzia ubrany w togę poza salą sądową narusza przepisy prawa. Należałoby jeszcze przytoczyć konkretne przepisy, które zostały naruszone oraz uzasadnić stanowisko. Jak dotąd, taka rzetelna argumentacja się nie pojawiła. Znalazły się natomiast w przestrzeni publicznej luźne wypowiedzi o charakterze politycznym, które nie mają rzetelnego uzasadnienia prawnego. 

Cel, nawyki, sukces.


Korci, żeby pisać o sądownictwie. Ale jaki to ma sens, skoro wiadomo, że nie będzie to rok optymistyczny dla wymiaru sprawiedliwości. Porażką jest już to, że nigdy przedtem nie mówiło tak wielu, tak wiele o praworządności, niezawisłości i niezależności. Można więc ze smutkiem stwierdzić, że wróciliśmy do początków, skoro zamiast przekonywać o potrzebie sprawności postępowań, skupiamy się na pryncypiach, które rzeczywiście poszły w odstawkę. Nowy rok to jednak również nowe wyzwania w życiu osobistym, czy zawodowym. Co robić, aby zrealizować swój wymarzony cel?