Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postępowanie dyscyplinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postępowanie dyscyplinarne. Pokaż wszystkie posty

Na czym polega niebezpieczeństwo tzw. ustawy kagańcowej i co to ma wspólnego z lekarzami.

ustawa kagańcowa


Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której to rząd nakazuje lekarzowi – i to pod groźbą kary - stosowanie określonej terapii wobec pacjenta? Jeśli nie, to dlaczego tak wielu jest skłonnych zaakceptować narzucenie sędziom określonej interpretacji przepisów prawa i to pod groźbą kary? Wielu się wydaje, że to co spotyka sędziów mogło się przytrafić wyłącznie sędziom. Rzeczywistość jest zupełnie inna, o czym świadczą zmiany w edukacji, czy choćby wstrzymywanie nominacji profesorskiej przez okres prawie dwóch lat. Wyraźnie wyartykułowana wobec sędziów wola zmiany ich mentalności wcale nie musi dotyczyć wyłącznie sędziów. Już nie wola, a nakaz podporządkowania się sędziów, do czego wykorzystano tzw. ustawę kagańcową, władzy ustawodawczej i wykonawczej wcale nie musi ograniczyć się wyłącznie do środowiska sędziowskiego. Chodzi bowiem o materię, która stała się przedmiotem regulacji. Nikt wcześniej, nie uczynił tak wiele, aby – pod groźbą kary – wymusić na grupie społecznej przyjęcie określonego sposobu działania, zaniechania, czy wręcz myślenia odpowiadającego władzy wykonawczej i ustawodawczej. Gdyby tak wskazane wątpliwości przenieść do świata medycyny, to czy reakcja społeczeństwa byłaby inna? 

Odmowa orzekania z sędzią, którego nieskazitelność budzi wątpliwości.


Wyobraźmy sobie sytuację, w której jeden z sędziów naruszył nietykalność cielesną innego sędziego, który z kolei - co uzasadnione - postanowił nie tylko wyjaśnić tę sytuację, ale również zawiadomić prezesa sądu oraz odpowiednie organy i to pomimo tego, że obwiniony sędzia zaprzecza, aby coś takiego miało miejsce. Wyobraźmy sobie również, że następnego dnia po tym zdarzeniu, "bezrefleksyjny" SLPS, czyli system losowego przydzielania spraw sędziom wyznaczył do rozpoznania jakieś sprawy trzech sędziów, wśród których znaleźli się opisani na wstępie sędziowie. Czy w takiej sytuacji istnieje możliwość, aby pokrzywdzony sędzia mógł odmówić rozpoznawania sprawy z sędzią, co do którego istnieje przypuszczenie, że naruszył prawo?

Wszyscy sędziowie na dywanik?


W dniu 21 sierpnia 2019 roku pojawił się komunikat Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych SSO Piotra Schaba, w którym informuje, że zarządził o podjęciu wstępnych czynności wyjaśniających, przewidzianych w art. 114 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 52 z 2019 r.) zmierzających do ustalenia, czy postępowanie sędziów sądów powszechnych, wbrew przepisowi § 23 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów (tekst ujednolicony: uchwała Krajowej Rady Sądownictwa nr 25/2017 z 13 stycznia 2017 roku) nakazującemu im wstrzemięźliwe korzystanie z mediów społecznościowych, mogło stanowić o wyczerpaniu znamion przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Pomijając fakt, że takie zarządzenie nie pojawiło się wcześniej, np. wtedy gdy jeden z sędziów "meldował się na rozkaz" jednej z posłanek (nota bene słynnej m.in. z obraźliwych wypowiedzi wobec wielu osób) i informował, że zaszczytem jest jej "służyć", trzeba odnotować, że z treści komunikatu zdaje się wynikać, że badaniem będą objęci wszyscy sędziowie sądów powszechnych, co wynika choćby stąd, że pozostałe komunikaty dotyczą konkretnych osób albo zdarzeń. Taka treść komunikatu, w mojej ocenie, nie znajduje uzasadnienia prawnego i może być krzywdząca dla sądu, jako instytucji.