Artykuł 563 kodeksu cywilnego - przedsiębiorca zawiadamia o wadzie natychmiast.

Zawiadomienie o wadzie drewna.

Pewna spółka z o. o. domagała się zapłaty od przedsiębiorcy znacznej kwoty za sprzedane i faktycznie wydane drewno i to pomimo tego, że sprzedany towar był autentycznie wadliwy. Jakby tego było mało, spółka ostatecznie odzyskała całą cenę za sprzedany towar. Jak to było możliwe ? Po prostu kupujący nie dopełnił podstawowego, choć tak często bagatelizowanego, obowiązku.



Zmurszała dębina

W piękny sierpniowy dzień, a dokładnie 20 sierpnia spółka z o. o. sprzedała swojemu stałemu klientowi dębinę. Jeszcze tego samego dnia, to drogocenne drewno zostało dostarczone kupującemu, który je odebrał w tartaku. Tam towar rozładowano, zaś kupujący osobiście dokonał oględzin, które nawet nie musiały być wnikliwe. Dostarczona dębina nie była zbyt urodziwa, na co zwrócili uwagę nawet kierowcy pojazdów dostarczających drewno. Kupujący stwierdził liczne wady. Przebarwiona dębina nie miała kory, była zmurszała, a nawet występowały owadzie chodniczki. Ponieważ wady były oczywiste, kupujący od razu uznał, że będzie reklamował jakość dostarczonego towaru oraz zapewnił, że nie zapłaci ani złotówki.

Reklamacja

Kilka dni później, tj. 25 sierpnia kupujący wysłał faksem pismo będące w istocie reklamacją, w której – tak jak należy – poinformował sprzedawcę o wadach dostarczonych kłód dębowych. Kupujący nie był oszczędny w słowach i wysmarował, że dostarczona dębina miała mursz, zgniliznę, robaki oraz zaparzenia. Z tego względu, kupujący kategorycznie zażądał wydania innej, niewadliwej partii towaru.

Odpowiedź na reklamację

Sprzedawca natychmiast odpowiedział na reklamację. Nie wdawał się w dywagacje na temat tego, czy dębina miała robaczki czy też nie. Ograniczył się do jednego argumentu. Sprzedawca dębiny, a właściwie tego, co pozostało po sprawnych robaczkach, wielkimi literami napisał, że „REKLAMACJA JEST SPÓŹNIONA”, gdyż została wysłana dopiero 5 dni od dostawy. U kupującego wywołało to rozbawienie oraz wzbudziło złość. 

Problem polegał na tym, że kupujący nie wiedział jakie konsekwencje wynikają dla niego z nieterminowego zawiadomienia o dostrzeżonej wadzie sprzedanego towaru. Obowiązek niezwłocznego zawiadomienia o wadzie przez przedsiębiorcę wynikał wówczas z treści art. 563 §  2 k.c., którego merytoryczna treść - pomimo nowelizacji przepisu - właściwie nie uległa zmianie. 

Umowa sprzedaży

Zagadnienie jest o tyle ciekawe, że wielu przedsiębiorców nadal nie zdaje sobie sprawy z obowiązku niezwłocznego zawiadomienia o wadzie. 

Tytułem przypomnienia trzeba najpierw wskazać, że umowę sprzedaży reguluje przede wszystkim art. 535 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym „przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę”. Z treści tego przepisu wynika, że kupujący powinien zapłacić cenę jeśli rzecz została jemu wydana. Jednakże art. 556 k.c. stanowi, że „sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę fizyczną lub prawną (rękojmia)”.

Zapomina się jednak o tym, że możliwość skutecznego skorzystania z uprawnień wynikających z rękojmi jest uzależniona od dopełnienia bardzo ważnego obowiązku, tj. terminowego zawiadomienia o wadzie. W przypadku przedsiębiorców, termin ten nie został sprecyzowany. Kluczowy jest tutaj artykuł 563 k.c., którego merytoryczna treść w odniesieniu do relacji między przedsiębiorcami niewiele się zmieniła. Aktualnie przepis ten stanowi, że:
§ 1. Przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie, a w przypadku gdy wada wyszła na jaw dopiero później - jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie po jej stwierdzeniu.
§ 2. Do zachowania powyższego terminu wystarczy wysłanie przed jego upływem zawiadomienia o wadzie.”

Termin zawity

Z treści przywołanego ostatnio przepisu, którego nie można bagatelizować, wynikają bardzo ważne kwestie.

Termin wskazany w art. 563 k.c. jest terminem zawitym, co oznacza, że nie zgłoszenie wady w określonym terminie skutkuje utratą uprawnień. 

Należy też pamiętać o tym, że Sąd z urzędu ma obowiązek zbadać czy termin zawity został zachowany. Oznacza to, że pozwany nie musi nawet zgłaszać zarzutu niedochowania terminu zgłoszenia wady. 

Jest jeszcze jedna cecha terminu zawitego. Sąd nie może tego terminu ani wydłużyć, ani skrócić. Więcej, sąd nie może również takiego terminu przywrócić. Z orzecznictwa sądowego również wynika, że nie można wzruszyć terminu zawitego powołując się na nadużycie prawa w oparciu o art. 5 k.c.

Praktyka i zwyczaj

Jak zostało to już podane, podstawowym aktem staranności jest terminowe zawiadomienie sprzedawcy o ujawnieniu się wady (notyfikacja wady), a w stosunkach profesjonalnych także uprzednie zbadanie jakości rzeczy. Badanie rzeczy przy jej odbiorze, co stanowi drugi z aktów staranności, kształtować może bądź zwyczaj handlowy (zwłaszcza w stosunkach obustronnie profesjonalnych), bądź też praktyka utrwalona w stosunkach między konkretnymi stronami.

W stosunkach obustronnie profesjonalnych, a także w razie, gdy kupującym jest profesjonalista utrata uprawnień z tytułu rękojmi grozi zatem w razie - braku należytego - co do czasu i sposobu - zbadania rzeczy oraz braku niezwłocznego zawiadomienia sprzedawcy o wadzie zarówno w przypadku, gdy ujawniono ją w toku odbioru jakościowego, jak i w przypadku, gdy wyszła ona na jaw dopiero później.

Niezwłocznie, czyli natychmiast

Użyte przez ustawodawcę w art. 563 § 2 k.c. określenie „niezwłocznie” w odniesieniu do aktów staranności kupującego, zgodnie z najnowszą linią orzecznictwa, nakazuje odwoływać się każdorazowo do okoliczności konkretnego wypadku. Przyjmuje się także, iż czasem „niezwłocznym” jest okres niezbędny na sporządzenie i wysłanie zawiadomienia sprzedawcy.

Odstępuje się od utożsamiania pojęcia „niezwłocznie” z terminem dwutygodniowym. Proponuje się nawet, aby termin czternastodniowy był terminem najdłuższym, gdyby okoliczności sprawy zmuszały do odwlekania zawiadomienia.

Można zatem uznać, iż nawet przy ostrożnej interpretacji, termin 14 dni od dostrzeżenia wady powinien być terminem maksymalnym, nieprzekraczalnym w obrocie gospodarczym i to pod warunkiem, iż zaistniały jakieś szczególne okoliczności, które usprawiedliwiałyby wydłużenie czasu wystarczającego na zawiadomienie o wadzie do owych 14 dni.

Należy brać pod uwagę specyfikę danej branży. Trzeba mieć na uwadze to, jak zwyczajowo przebiega proces zawiadamiania o wadzie. Różnie to może wyglądać w danej branży. Warto zauważyć, że sąd nie musi wcale wiedzieć, jak to rzeczywiście wygląda. Duże znaczenie będą miały dowody, które powinny być powołane na wskazane okoliczności przez samą zainteresowaną stronę procesu.

Warto podkreślić, że termin nie powinien przekraczać tych 14 dni. Są takie sfery gospodarki, w których „niezwłoczność” może być wręcz rozumiana, jako natychmiastowe zawiadomienie o wadzie. Taka sytuacja może wystąpić w transporcie, zwłaszcza jeśli np. przewożony jest towar szybko ulegający zepsuciu.

Spóźniony kupiec dębiny

W podanym ba wstępie przypadku, od razu było wiadomo, że drewno jest fatalnej jakości, co powinno być niezwłocznie zgłoszone sprzedawcy. Mimo jednak natychmiastowego zbadania rzeczy i dostrzeżenia wad już w dniu dostawy, kupujący ze swymi roszczeniami wystąpił pismem wysłanym 25 sierpnia. Można było uznać - w oparciu o ówcześnie obowiązujący przepis - że kupujący uchybił terminowi zawiadomienia o wadzie.

Rozumienie pojęcia „niezwłocznie” w relacjach między przedsiębiorcami

Z uwagi na to, że przepis zasadniczo nie uległ zmianie, można opowiedzieć się za poglądem w myśl którego kupujący powinien zawiadomić o dostrzeżonej wadzie w czasie wystarczającym na sporządzenie i wysłanie zawiadomienia. Taka interpretacja pojęcia „niezwłocznie” jest podyktowana koniecznością uwzględnienia zasady profesjonalnego i szybkiego obrotu gospodarczego. Sprzedawca zasadniczo nie może czekać np. 14 dni na odpowiedź w kwestii tak podstawowej, jak to czy towar będzie reklamowany czy też nie.

Trzeba też brać pod uwagę okoliczności danej sprawy i specyfikę obrotu, czy wręcz możliwości, jakie daje technika. Nie chodzi już tylko o telefon czy faks, ale również internet. Często się zdarza, że do transakcji dochodzi właśnie za pośrednictwem internetu, który również umożliwia niemal natychmiastowe zasygnalizowanie o wadzie.

W pewnych sytuacjach może się zatem okazać, że tylko zawiadomienie wysłane w ciągu dwóch dni od dostrzeżenia wady będzie poczytane, jako zachowanie terminu zawitego określonego w art. 563 k.c. 


W tym miejscu wypada odnotować, że - w odróżnieniu do poprzedniej regulacji - do zachowania terminu zawiadomienia o wadach rzeczy sprzedanej wystarczy wysłanie przed jego upływem zawiadomienia o wadzie. Nie ma zatem obowiązku wysyłania zawiadomienia listem poleconym. Dobrze, że ustawodawca zmienił w tym zakresie przepis. W mojej jednak ocenie to zastrzeżenie jest wadliwe, gdyż może sugerować, że zawiadomienie musi mieć charakter wyłącznie pisemny. Uważam jednak, że przywołany przepis nie stanowi ograniczenia dowodowego i fakt terminowego zawiadomienia o wadzie można wykazać w każdy sposób, np. zeznaniami świadka. 

Wyjątek

Ustawodawca przewidział jednak odstępstwo. Otóż w myśl art. 564 k.c. „w przypadkach przewidzianych w art. 563 utrata uprawnień z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy nie następuje mimo niezachowania terminów do zbadania rzeczy przez kupującego lub do zawiadomienia sprzedawcy o wadzie, jeżeli sprzedawca wiedział o wadzie albo zapewnił kupującego, że wady nie istnieją 

Nowa regulacja jest o korzystniejsza dla kupującego, gdyż nie ma potrzeby wykazywać, że sprzedawca wadę podstępnie zataił. 

Nie mona jednak zapominać o tym, że powyższe okoliczności powinien udowodnić kupujący, tj. ten który będzie się na takie rewelacje powoływał. Nie trzeba przekonywać o tym, że wykazanie tego, iż sprzedawca wiedział o wadzie, wcale nie musi być takie łatwe. Z drugiej jednak strony zawsze warto spróbować. O wiele łatwiejsze jest szybkie zawiadomienie o wadzie, zwłaszcza że chodzi o samo zawiadomienie, bez konieczności uzasadniania przyczyny powstania wady.

8 komentarzy:

  1. Cytuje Pan przepisy w brzmieniu obowiązującym od 25 grudnia 2014, a więc nie mającym zastosowania do przedstawionego przypadku. Skoro "W piękny sierpniowy dzień, a dokładnie 20 sierpnia spółka z o. o. sprzedała swojemu stałemu klientowi dębinę" to raczej zastosowanie mają przepisy dotychczasowe zgodnie z przepisem przejściowym z art. 51 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz.U. z 2014 r. poz. 827).

    Co nie zmienia faktu, że rozstrzygnięcie w tym przypadku było by identyczne.

    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, Nie pisałem, że rozstrzygnięcie nastąpiło w oparciu o nową redakcję przepisu. Aby nie było wątpliwości zmodyfikuję i uzupełnię nieco treść posta.

      Usuń
  2. Ale to nie była sprzedaż konsumentowi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ta ustawa zmienia też istotnie kodeks cywilny. Ponad polowa tej ustawy to zmiany w k.c.

    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy ten niezwłoczny termin mozna wydłuzyć umową ? czy jest to przeis bezwzgędnie obowiązujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można go wydłuźyć. Dlatego jest taki ważny.

      Usuń
    2. Nie można go wydłuźyć. Dlatego jest taki ważny.

      Usuń
  5. Skoro wady były tak widoczne to sprzedający wiedział o nich i wtedy art. 564 KC zwalnia z terminów

    OdpowiedzUsuń