Przejdź do głównej zawartości

Czy sędzia naprawdę musi znać się na ekonomii ? Może powinien znać się także na uprawie pszenicy ?


Wszędzie gdzie bym się nie odwrócił, słyszę zarzuty pod adresem sędziów, że nie znają się na ekonomii. Dotyczy to spraw, w których poruszany jest problem np. odpowiedzialności osób świadczących usługi finansowe.
Od razu pojawia się pytanie czy sędzia, który prowadzi sprawę o błąd w sztuce lekarskiej powinien znać się na medycynie albo gdy rozstrzyga spór dotyczący uprawy pszenicy musi ukończyć akademię rolniczą.
Skąd się bierze takie niezrozumienie sędziego, który przecież nie działa bez wsparcia np. biegłych sądowych albo instytucji naukowo-badawczych, jeśli istnieje taka potrzeba.


Podstawowa wiedza nie wystarcza

Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której sprawę o odpowiedzialność maklerów giełdowych prowadzi sędzia, który skończył ekonomię.

Czy w takiej sprawie nie zostałby powołany biegły sądowy ? Ależ oczywiście, że biegły byłby powołany. Dlaczego ? Choćby z dwóch powodów. Po pierwsze, sędzia orzekający w danej sprawie nie może być jednocześnie biegłym. Po drugie, jeśli dojdzie do poważnej sprawy, w której potrzebny jest biegły z zakresu ekonomii, to nie będzie wystarczyło powołanie kogoś kto po prostu skończył ekonomię. Wtedy powołuje się biegłego, który jest specjalistą w danej dziedzinie ekonomii.

To samo dotyczy spraw, w których występuje np. problem medyczny. Nie powołuje się osoby, która ukończyła medycynę, ale np. specjalistę z zakresu chirurgii ręki. Po prostu zwykle jest tak, że podstawowa wiedza z danej dziedziny już nie wystarczy.

Szkolenia

Trzeba też wiedzieć, że sędziowie odbywają szkolenia, kursy z tych dziedzin nauki, wiedzy, z którymi się stykają w swojej codziennej pracy. Przykładowo sędziowie gospodarczy odbywają szkolenia z zakresu finansowości, rachunkowości czy szeroko pojętej ekonomii.


Brak środków na szkolenia

Niestety, ale ostatnio jest coraz mniej specjalistycznych szkoleń. Problemem jest również brak możliwości wygospodarowania czasu na takie szkolenia. Chodzi o to, że statystyczny sędzia ma tak dużo pracy, że każdy wyjazd na szkolenie musi się wiązać z tym, iż po powrocie z takiego szkolenia, zaległości są tak duże, że wyjazdów na szkolenia po prostu się odechciewa.

Z własnej kieszeni

Coraz częściej pojawia się konieczność pokrywania szkoleń, kursów z własnej kieszeni. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wydatków poniesionych na takie szkolenie nawet nie można odliczyć od podatku. Wielka szkoda. Myślę, że taka możliwość skłoniłaby część sędziów do opłacenia takich szkoleń, zwłaszcza tych o charakterze międzynarodowym, np. z zakresu własności intelektualnej.

Brak wsparcia dla chcących

Nie ma również wsparcia dla tych, którzy szkolą się na własną rękę. Nie mają ułatwień np. ci, którzy odbywają studia doktoranckie. Tacy sędziowie mają dokładnie takie same obowiązki jak inni. Nie są traktowani, jako pewnego rodzaju inwestycja wymiaru sprawiedliwości. Ich dodatkowa wiedza nie jest wykorzystywana. Muszą sobie radzić sami. Nie mają co liczyć na wsparcie.

Nieracjonalna polityka kadrowa

Pojawia się jeszcze problem związany z właściwym wykorzystaniem kadr. Zdarzają się sytuacje, gdy sędzia szkolony z dziedziny wiedzy niezbędnej do orzekania w danym wydziale, zostaje przeniesiony do innego wydziału, w którym jest nowicjuszem.

Jeśli są braki kadrowe, a tak jest bardzo często, to nikt nie będzie patrzył na predyspozycje, czy dodatkowe przeszkolenie danego sędziego. Taka jest rzeczywistość.

Rzetelny biegły

Trzeba jednak podkreślić, że bez względu na to jak wszechstronny byłby sędzia, to i tak bez wsparcia dobrego biegłego sądowego, sprawy wymagającej wiedzy specjalistycznej nie dałoby się idealnie poprowadzić.

Państwo powinno zadbać o świetnych biegłych sądowych, tym bardziej że ci najlepsi nie mają czasu dla sądów.

To jest rzeczywisty problem, a nie oczywisty i usprawiedliwiony brak specjalistycznej wiedzy, także z zakresu ekonomii, u sędziów.

Komentarze

  1. Jak to kiedyś napisał Feuerbach: "Ten, kto chce być zdolnym do wykonywania zawodu w sposób należyty, zawsze musi wiedzieć więcej, niż tego wymaga sam zawód".

    Trafiłem na blog Sędziego przez komentarze u Falkensteina. Ciekaw jestem, na ile starczy zapału, ale trzymam mocno kciuki.
    Dobrze jest poczytać prawnika z zacięciem społecznikowskim ;)

    Pozdrawiam,
    prok.

    P.S.- przepraszam, że przenoszę dyskusję z innego bloga do komentarza niezwiązanego z tym wpisem, ale nie chcę zaśmiecać skrzynki kontaktowej. Dlatego spytam tutaj: jakim cudem sekretariat prokuratury (jak rozumiem bez odrębnego zarządzenia referenta) ma wzywać na przesłuchanie świadków w postępowaniu przygotowawczym? Przecież prokurator dzieli swoje obowiązki pomiędzy występowanie w sądzie, wyjazdy w teren (zdarzenia losowe plus wizytacje komisariatów) a pracę śledczą (przesłuchania, analizy dokumentów, pisanie wytycznych Policji, współpraca z biegłymi). Do tego dochodzą wnioski do sądu, własne decyzje- umorzenia, odmowy, zabezpieczenia majątkowe, środki przymusu, multum spraw). Skąd sekretariat ma wiedzieć, gdzie prok będzie za jakiś czas i czym się zajmie?
    Mógłbym poprosić o krótkie rozjaśnienie tematu, w jaki sposób przebiega współpraca z sekretariatem w tej prokuraturze?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wzór wniosku o usprawiedliwienie nieobecności świadka na rozprawie.

Okazuje się, że wciąż aktualne jest pytanie, w jaki sposób usprawiedliwić swoją nieobecność na rozprawie. Dostrzegłem również pytanie czy osoba wezwana w charakterze świadka może po prostu nie przyjść na rozprawę, skoro - jak sama twierdzi - niczego w danej sprawie nie ma do powiedzenia. Zanim wyjaśnię tę wątpliwość, najpierw zaprezentuję wniosek o usprawiedliwienie nieobecności na rozprawie wraz z komentarzem.

Wzór wniosku o odwołanie (zmianę) terminu rozprawy.

Myślę, że o wiele łatwiej jest usprawiedliwić nieobecność świadka na rozprawie, niż przekonać sąd do zmiany wyznaczonego już terminu rozprawy. Nie można oczywiście założyć, że wniosek o zmianę terminu rozprawy zostanie zignorowany. Z tego choćby powodu zaprezentuję wzór takiego wniosku (z "kontrowersyjnym" komentarzem), który - przynajmniej teoretycznie - mógłby być uwzględniony.

Odsetki ustawowe i umowne, kapitałowe oraz za opóźnienie. Zmiany rewolucyjne!

Można chyba mówić o prawdziwej rewolucji w odsetkach. Z dniem 1 stycznia 2016 roku ustawodawca nie tylko wprowadził zupełnie nowy sposób obliczania odsetek, ale również wprowadził odmienne stopy procentowe dla odsetek ustawowych, o których stanowi art. 359 § 2 k.c. i dla odsetek, których dotyczy art. 481 k.c. Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt raczej nie zastanawiał się nad tym, jaka jest różnica między wskazanymi odsetkami. Teraz, ze względu na różne stopy procentowe, trzeba będzie się nad tym pochylić i jakoś sobie z tym poradzić.