Odmowa orzekania z sędzią, którego nieskazitelność budzi wątpliwości.


Wyobraźmy sobie sytuację, w której jeden z sędziów naruszył nietykalność cielesną innego sędziego, który z kolei - co uzasadnione - postanowił nie tylko wyjaśnić tę sytuację, ale również zawiadomić prezesa sądu oraz odpowiednie organy i to pomimo tego, że obwiniony sędzia zaprzecza, aby coś takiego miało miejsce. Wyobraźmy sobie również, że następnego dnia po tym zdarzeniu, "bezrefleksyjny" SLPS, czyli system losowego przydzielania spraw sędziom wyznaczył do rozpoznania jakieś sprawy trzech sędziów, wśród których znaleźli się opisani na wstępie sędziowie. Czy w takiej sytuacji istnieje możliwość, aby pokrzywdzony sędzia mógł odmówić rozpoznawania sprawy z sędzią, co do którego istnieje przypuszczenie, że naruszył prawo?

Stowarzyszenia sędziowskie mają ustawowe prawo do darmowego czasu antenowego w telewizji publicznej.


Sądownictwo w Polsce znalazło się w bardzo trudnej sytuacji, której tak naprawdę nie można zaprezentować znacznej części społeczeństwa, co wynika stąd, że media publiczne raczej nie są obecnie zdolne do tego, aby rzetelnie, w sposób pozbawiony stronniczości przedstawić stanowisko sędziów. Istnieje zatem poważny problem braku komunikacji ze społeczeństwem. Trzeba znaleźć, albo po prostu wykorzystać różne drogi dojścia do szerszego gremium. Jeden z takich sposób wydaje się być trudny, ale jednak możliwy i - co niezwykle ważne - wynikający wprost z ustawy. Dzięki temu stowarzyszenia sędziowskie (np. Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia") mogą nieodpłatnie zaprezentować swoją działalność w mediach publicznych, które nie mogą odmówić. Jak to możliwe?

Wszyscy sędziowie na dywanik?


W dniu 21 sierpnia 2019 roku pojawił się komunikat Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych SSO Piotra Schaba, w którym informuje, że zarządził o podjęciu wstępnych czynności wyjaśniających, przewidzianych w art. 114 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 52 z 2019 r.) zmierzających do ustalenia, czy postępowanie sędziów sądów powszechnych, wbrew przepisowi § 23 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów (tekst ujednolicony: uchwała Krajowej Rady Sądownictwa nr 25/2017 z 13 stycznia 2017 roku) nakazującemu im wstrzemięźliwe korzystanie z mediów społecznościowych, mogło stanowić o wyczerpaniu znamion przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Pomijając fakt, że takie zarządzenie nie pojawiło się wcześniej, np. wtedy gdy jeden z sędziów "meldował się na rozkaz" jednej z posłanek (nota bene słynnej m.in. z obraźliwych wypowiedzi wobec wielu osób) i informował, że zaszczytem jest jej "służyć", trzeba odnotować, że z treści komunikatu zdaje się wynikać, że badaniem będą objęci wszyscy sędziowie sądów powszechnych, co wynika choćby stąd, że pozostałe komunikaty dotyczą konkretnych osób albo zdarzeń. Taka treść komunikatu, w mojej ocenie, nie znajduje uzasadnienia prawnego i może być krzywdząca dla sądu, jako instytucji.  


Tylko o tym powiedz.


Wiele osób jest wstrząśniętych filmem „Tylko nie mów nikomu”. Oczywiście zawsze pojawią się osoby, które będą to zjawisko bagatelizować, marginalizować, umieszczać na siłę w szerszym kontekście. W najbliższych dniach bardzo dużo się będzie mówiło, pisało o podwyższaniu kar dla osób wykorzystujących seksualnie małoletnich. Jednakże, od razu nasuwa się pytanie czy zostaną podjęte jakiekolwiek kroki mające na celu zapobieganie takim przestępstwom. Choć wydaje się to być bardzo niepopularne, to jednak nie da się już chyba dłużej zaprzeczać, że pilnie należy zadbać o odpowiednią edukację wśród najmłodszych, gdyż to właśnie nieświadome dzieci są skłonne wykonać polecenie: „tylko nie mów nikomu”.

Publiczna opinia sędziego o toczącym się postępowaniu a kodeks etyczny.


Dzisiaj na portalu internetowym "Rzeczpospolitej" pojawiła się rozmowa redaktora Marka Domagalskiego z sędzią Aleksandrem Stępkowskim, której nadano tytuł: "To sędzia Żurek wybrał, kto rozstrzygnie jego odwołanie". Po zapoznaniu się z tą rozmową nabrałem nieodpartego wrażenia, że coś jednak poszło nie tak. Zrodziło się pytanie o granice wypowiedzi sędziego odnośnie toczącego się postępowania w kontekście kodeksu etycznego sędziów. Na co może sobie pozwolić sędzia rozpoznający sprawę. Czy może wypowiadać się krytycznie o działaniach sądu? Czy może - relacjonując sprawę - podawać dane osobowe podsądnego?

Na nienawiść reaguj umiejętnie. Studium o nienawistniku.



Zdarza się, że nienawistnik jest bardzo wrażliwy na swoim punkcie o czym albo się nie wie albo po prostu zapomina. To osoba zwykle doświadczona zarówno w sianiu nienawiści, jak i - co może wydawać się paradoksalne - w reagowaniu na krytykę, zwłaszcza ostrą, skierowaną pod jego adresem. Konsekwencje są bardzo poważne m.in. dla tego, który z nienawistnikiem zadziera. Nasuwa się znane powiedzenie, które odpowiednio do tego tematu może być sparafrazowane w sposób następujący: "nie znieważaj nienawistnika, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem".

Zaufanie wobec sędziów drastycznie spadło. Reforma sądownictwa.


Władze wykonawcza i ustawodawcza informują, że troszczą się o wymiar sprawiedliwości m.in. dlatego, że społeczeństwo nie miało zaufania do sądów. Pamiętam, jak twierdzono, że to jest podstawowy powód rozpoczęcia reform, których celem miał być właśnie wzrost zaufania obywateli wobec sędziów i sądów. Wielu jednak zdawało sobie sprawę z tego, że na politycznym sporze o kształt wymiaru sprawiedliwości, na sporze o Trybunał Sprawiedliwości wygenerowanym przez polityków i wyniesionym poza granice kraju, stracą przede wszystkim sami sędziowie. Znalazło to swoje odbicie w sondażach, które nie są optymistyczne dla sędziów, skoro odnotowano spadek, aż o 8%.

Ustawicznie reformowane sądownictwo nie dla obywatela.


Długo już jestem sędzią i niemal codziennie widzę te same błędy popełniane przy sporządzaniu różnych pism procesowych przez osoby, które działają samodzielnie, tj. bez udziału zawodowych pełnomocników. Niby nic nadzwyczajnego. Niby bez większego znaczenia, zwłaszcza że chodzi o błędy, które można usunąć. Przecież wystarczy tylko o to poprosić, co w istocie jednak przyjmuje postać nieprzyjemnego wezwania zawierającego liczne pouczenia o przykrych dla obywatela konsekwencjach, które – tak naprawdę – niewiele mówią. Czy naprawdę, my prawnicy jesteśmy przekonani, że przeciętny obywatel rozumienie co oznacza np. rygor „odrzucenia sprzeciwu od nakazu zapłaty”?

Zasada konsekwencji na przykładzie badania niezależności polskiego sądownictwa.


Ostanie dni dostarczają dowodów na to, że Polska na arenie międzynarodowej znalazła się naprawdę w trudnej sytuacji, i w dużej mierze za sprawą retoryki samych Polaków, którzy próbują przekonać świat, że sprzeczne opinie o wymiarze sprawiedliwości mogą być jednocześnie prawdziwe. Jeśli do tego dołożymy zasadę konsekwencji oraz - tak niektórym bliską - zasadę dobrego samopoczucia, to dramat murowany, zaś polski wymiar sprawiedliwości nigdy się z tego nie otrząśnie.