Apel sędziów Apelacji Szczecińskiej.

Zgromadzenie Ogólne sędziów wyraziło zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich działań przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej, które godzą w podstawy ustroju naszego Państwa. Zwrócono się jednocześnie z wyjątkowym apelem zarówno do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jak i Posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oraz Senatorów.


UCHWAŁA ZGROMADZENIA OGÓLNEGO SĘDZIÓW APELACJI SZCZECIŃSKIEJ 
Z DNIA 1 GRUDNIA 2015 R.

Działając w trosce o zachowanie obowiązujących w Rzeczypospolitej Polskiej konstytucyjnych zasad demokratycznego państwa prawnego, trójpodziału władzy oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej, jako gwarancji praw i wolności obywateli, Zgromadzenie ogólne sędziów apelacji szczecińskiej wyraża zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich działań przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej, które godzą w podstawy ustroju naszego Państwa. Przejawy tych działań upatrujemy w naruszaniu zasad tworzenia prawa przy nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, podejmowaniu decyzji zastrzeżonych do wyłącznej kompetencji sądów i trybunałów oraz podważaniu autorytetu sędziów poprzez całkowicie bezpodstawne przypisywanie im kierowania się względami politycznymi przy wydawaniu orzeczeń sądowych.

Zgromadzenie ogólne sędziów apelacji szczecińskiej zwraca się z apelem do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oraz Senatorów, aby pomni złożonego ślubowania na wierność Konstytucji, powstrzymali się od takich działań, które prowadzą do naruszenia zakazu ingerencji władzy ustawodawczej i wykonawczej w sferę orzeczniczą sądów i trybunałów oraz do podważania równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.



37 komentarzy:

  1. Nie wiedzieć czemu jestem dziwnie pewien, że adresaci apelu pozostaną na niego głusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro postanowienie o zabezpieczeniu, wydane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma znaczenia dla Sejmu, to trudno się spodziewać, że i apel zostanie wysłuchany przez Sejm. Ale już dawno powinniśmy zrozumieć, że jedynym podmiotem, który jeszcze może być odbiorcą takiego apelu jest naród. W tego typu sprawach wielu ludzi intuicyjnie wie, że jest coś nie tak. W tym sensie, takie apele mają bardzo duże znaczenie.

      Usuń
    2. Obawiam się, że naród nie odpowie na ten apel, bo naród stracił już zaufanie do apelujących (sędziów w RP), czemu się zresztą nie dziwię.
      sasanka

      Usuń
    3. Jeżeli jedni sędziowie
      - świadomie łamią Konstytucję stosując w swoich orzeczeniach przepis uznany przez TK za niezgodny z Konstytucją (bo stosują go, mimo że w zażaleniu które rozpoznają jest informacja o tym, że ów przepis został uznany przez TK za niezgodny z Konstytucją i dlaczego z podaniem daty i sygnatury wyroku TK), albo

      - stosują taki przepis nie znając obowiązującego prawa i jednocześnie bez przeczytania zażalenia, które rozpatrują (czym łamią zagwarantowane w Konstytucji prawo strony do bezstronnego i sprawiedliwego rozstrzygnięcia jej sprawy przez sąd),

      a inni sędziowie to tolerują, a nawet wynagradzają awansem do sądu wyższej instancji,

      to proszę się nie dziwić, że naród nie reaguje (czy zbyt słabo reaguje) na łamanie Konstytucji przez inne organy państwa.
      sasanka

      Usuń
    4. Nie zgadzam się z tym ponurym opisem.

      Usuń
  2. Zaufanie. Taka ważna sprawa. Znikła. Sąd to często ostatnia instancja dla obywatela w dochodzeniu jego racji w sposób demokratyczny, a nie samowolny ( przemoc, podstęp, itp.). Często tę drogę wybiera słabszy i naiwniejszy. I jakże bywa zawiedziony. W sądzie przeszkadza sądowi np. wyrabianiu normy załatwianych spraw ( bo sąd stał się fabryką pod względem ilości i człowiek jako pojęcie i jako wartość zniknął, albo gdzieś tam figuruje na ostatniej pozycji), petent przecież przyjdzie i odejdzie, ważna jest opinia przewodniczącego wydziału, ważna jest opinia sędziego wizytatora, prezesa. O petencie powie się, że się nie zna, że jest pieniaczem, a na sali sądowej sąd jest wyposażony w szereg instrumentów dla utrzymania porządku.
    Nie znam się na sprawach cywilnych. Ale zastanawiające jest dla mnie dlaczego w sprawach pracowniczych pracownicy masowo przegrywają z pracodawcami, wygrane pracowników są nieliczne.
    Uprzejmość sądu jakże często dla osób na wysokich stanowiskach tak, natomiast zwykły Kowalski jest traktowany " z buta".
    Manipulacje wypowiedziami świadków, stron. Brak e-protokołu tam, gdzie jest to możliwe.
    Znam wydział sądu, który przez 5 miesięcy nie protokołował, choć były możliwości techniczne (przyczyna: niechęć sędziów, bo potem trzeba odsłuchiwać, a to zabiera więcej czasu- informacja od z-cy przewodniczącej wydziału). I żadnej reakcji przewodniczącej, prezesa sądu. A przecież są stosowne przepisy, które wprowadzają prymat e-protokołu. Jak strona się poskarżyła do prezesa, to usłyszała, że wszystko jest dobrze, bo od dnia skargi zaczynają protokołować.
    I ci sami sędziowie orzekają następnie o przestrzeganiu bądź nieprzestrzeganiu przepisów.
    To są przykłady z życia wzięte, w 100% prawdziwe (niestety).
    Tak więc środowisko sędziowskie ma bardzo dużo do zrobienia jeśli chce odzyskać jakakolwiek wiarygodność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle jak to się przedstawia. Zapomina się o tym, że i społeczeństwo niczego nie akceptuje, wszystkiemu się dziwi, wielokrotnie zachowuje się strasznie na zasadzie płacę wymagam. Lubimy krytykować sądy, lecz zapomina się o tym, że jest to zwykle miejsce prawdziwej wojny słownej między stronami procesu. Potem te strony wydają "obiektywną" opinię. Do tego dochodzą politycy i mówią np. że wyrok to opinia paru sędziów.

      Usuń
  3. Nie jest źle? A te ok. 25% skutecznych apelacji to dużo, czy mało? Czy Pan chciałby, żeby lekarz leczący Pana lub Pana dziecko mylił się w przypadku co czwartego pacjenta?
    Mam nadzieję, że Pan osobiście dochowuje należytej staranności przy rozpoznawaniu spraw. Natomiast z własnego doświadczenia - około 1/4 - 1/5 orzeczeń jest oczywiście nieprawidłowa: sędzia nie doczytał jakiegoś zarzutu, nie wypowiedział się na ważny temat, w efekcie oddalił na skutek nie rozpoznania określonego wątku sprawy.Nie mam na myśli - że miał inne zdanie niż powód. Mam na myśli, że sąd swojego zdania w ogóle nie miał, bo nie zapoznał się z jakimś aspektem sprawy. I tak Wysoki, Szanowany Sąd na własne życzenie staje się zwykłym sądem.
    Na blogu innego sędziego można przeczytać - jacy to sędziowie biedni, poganiani przez sędziów z Ministerstwa...
    Może i poganiani.
    A od czego Wam niezawisłość? Niech samo środowisko sędziowskie wyznacza normy pracy i sposoby ich pomiaru i nie da się tak łatwo poganiać "tym z Ministerstwa".
    Pan kierowca autobusu też jest poganiany, a też w jego rękach (i w możliwości wypoczynku) leży życie ludzkie. Tyle, że jego dużo łatwiej zwolnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo celne spostrzeżenia.

      Ja także pytam: A od czego Wam (sędziom) niezawisłość?
      sasanka

      Usuń
    2. Nie można w taki sposób dyskutować. Po pierwsze, tezy zupełnie nie na temat. Po drugie, pomieszanie z poplątanie.
      Ale spróbujmy uporządkować. Skąd te ok. 25% skutecznych apelacji. Proszę przytoczyć dane. Od jakich wyroków, tj. w sprawach karnych, cywilnych czy we wszystkich kategoriach spraw łącznie. Jaki to jest procent ogólnych sprawach rozpoznawanych w polskich sądach, których co roku wpływa około 1.500.000. Poza tym, apelacje wnosi się od ułamka spraw rozpoznawanych przez polskie sądy. Jeśli nawet te 25% jest skutecznych, to dotyczy to chyba 2% ogółu spraw z polskich sądów. Więcej, wiele apelacji, zwłaszcza w sprawach karnych dotyczy mało istotnych kwestii. Podobnie w sprawach cywilnych.
      „Czy Pan chciałby, żeby lekarz leczący Pana lub Pana dziecko mylił się w przypadku co czwartego pacjenta?” Jak podałem, polski Sąd nie myli się w co czwartej sprawie. O czym wyżej napisałem. Można to sprawdzić. Ja i każdy sędzia chciałby być nieomylny. Ale pomyłki się zdarzają. Pomyłki, złe decyzje zdarzają się wszędzie tam gdzie decyzje podejmują ludzie, czyli niemal w każdym zawodzie. Problem z sądzeniem polega na tym, że o błędzie, pomyłce sędziego niemal zawsze (podkreślę: niemal zawsze) mówi jedna ze stron procesu i jej pełnomocnik.
      Ja i sędziowie, których znam dochowują należytej staranności przy rozpoznawaniu spraw. Ale już takie złośliwe stwierdzenie wskazuje na specyficzne traktowanie przez Pana sędziów i sądów w Polsce.
      Z tym Pańskim doświadczeniem, to proszę mi wybaczyć, ale nie jest poparte żadnymi wiarygodnymi dowodami, badaniami. Więc, pozostawmy to na inną dyskusję.
      Z tym niedoczytaniem jakiegoś zarzutu przez sędziego, to proszę wybaczyć, ale znam sprawy gdzie strona procesu nazywa zarzutem każde, ale to każde wypowiedziane przez siebie zdanie. W większości przypadków, strona procesu nawet nie wie co to jest zarzut procesowy. Jeśli Pan wie, to proszę podać definicję zarzutu i proszę podać, jakich zarzutów nie uwzględniał sąd. Wreszcie, Sąd – co wynika z przepisów prawa stanowionych przez Sejm – nie ma obowiązku, a nawet nie może, analizować wszystkiego, co tylko sobie zażyczy strona procesu, lecz tylko to co – z punktu wiedzenia przepisów prawa – ma znaczenie dla sprawy.
      Nie jestem recenzentem innego bloga. Co do norm pracy, to sędziowie nie decydują o swoich normach pracy. O tym zadecydował Sejm wydając stosowną ustawę. Natomiast społeczeństwo tego nie chce widzieć. Bardzo lubi słuchać te osoby, które mówią, że zagonią sędziów do roboty.
      Typowe podejście. Porównać sędziego do kierowcy autobusu, górnika, sprzedawcy itp. Każdy zawód jest ważny. Każdy ma swoją rolę do wypełnienia w społeczeństwie. Ale nie wiem po co te porównania. Do czego to zmierza. Kierowca autobusu ma odpowiedzialną pracę, więc ma obowiązek wypoczynku. Natomiast sędzia nie ma obowiązku wypoczynku. Sędzia ma zadaniowy czas pracy. Pracuje permanentnie. Decyduje również o życiu. Po co porównywać.

      Usuń
  4. Apele środowiska sędziowskiego będą puste, nie odniosą oddźwięku w społeczeństwie, jeśli samo środowisko sędziowskie nie wyznaczy wysokich standardów postępowania.
    Dwa ostatnie komentarze ewidentnie potwierdzają, że w sądach także jest i to celowo ignorowane, pomijane i łamane prawo. I przeciętny obywatel tego doświadcza.
    I to boli tego obywatela, bo dotyka go osobiście, jego osoby, majątku.
    Jak inaczej bowiem rozumieć nieprzestrzeganie wymogu e-protokołu z przedostatniego komentarza?
    Czy to było w interesie stron?
    Oczywiście, że nie.
    Za tym stał partykularny interes uczynienia pracy wygodniejszą, interes sędziów, którzy przecież zostali przeszkoleni z e-protokołu, poszły na ten cel duże pieniądze, społeczne pieniądze.
    Czy to jest przypadek odosobniony?
    Niestety nie.
    Np. temat portalu informacyjnego. I znowu w jednych sądach spełnia on swoje zadania, jest na nim prawie wszystko i dokumenty, i e-protokół. W innych po roku czasu trwania sprawy zamieszcza się protokół z jednej rozprawy, innych dokumentów nie, bo taka jest decyzja sędziego referenta. I znowu trzeba do tegoż sądu jechać, nierzadko z drugiego krańca Polski, dzwonić do sekretariatu. A pismo prezesa sądu zamieszczone na stronie internetowej jest o takiej treści , że portal ma służyć pomocą, że strona może poprzez portal zapoznać się z dokumentacją sprawy. Tylko, że w praktyce to nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Dwa ostatnie komentarze ewidentnie potwierdzają, że w sądach także jest i to celowo ignorowane, pomijane i łamane prawo. I przeciętny obywatel tego doświadcza.”

      Zamiast przyznawać rację komentatorom, może najpierw sprawdzić. Zapytać kim jest osoba, która to głosi. Dlaczego nei podaje nazwiska? Dlaczego nie podaje adresu? A mnie się może wydawać, że Pan/Pani jest złym człowiekiem i regularnie łamie przepisy o ruchu drogowym i przepisy o obowiązku meldunkowym. Czy mam rację, kiedy to piszę? Czy łatwo się bronić przed czymś takim? Może najpierw sprawdzić?
      Dlaczego mi Pan/Pani nie wierzy? W czym jestem gorszy od komentatora? Czy kłamię dlatego, że jestem sędzią? Przecież ja podaję swoje dane? Dlaczego mi się nie wierzy? Dlaczego nie wierzy się np. statystyką z których wynika, że po prostu jesteśmy przeciętni a nie najgorsi? Dlaczego w innych krajach, które obiektywnie i statystycznie mają gorsze wyniki w sądownictwie, społeczeństwo lepiej ocenie swoich sędziów? Może jednak społeczeństwo lubi narzekać i winić sądy?
      Co do e-protokołu. To bubel ustawodawczy. W Niemczech czegoś takiego nie ma, bo nikt by sobie na coś tak głupiego nie pozwolił. Łatwo Państwu mówić. Podam prosty przykład. Sprawa ma np. 20 tomów, gdzie jest 200 e-protokołów z czego każdy trwa 8 godzin. Sędzia wydaje wyrok i ma napisać uzasadnienie maksymalnie w 30 dni. Proszę podać ile zajmie jemu samo jednokrotne odsłuchanie protokołów. No proszę odpowiedzieć na to pytanie. A potem przyznać, że nie ma możliwości napisać uzasadnienia w 30 dni. Proszę odpowiedzieć. Albo choćby się zastanowić.

      Usuń
    2. E-protokołu sędziowie nie chcą, bo dużo trudniej jest zaprzeczyć faktom zarejestrowanym na nagraniu. Ale okazuje się, że i e-protokół nie zawsze zapobiega takim praktykom.
      W pewnej sprawie strona, w skardze na przewlekłość postępowania, podniosła, że na rozprawie apelacyjnej w danym dniu sędzia (sprawozdawca, przewodniczący trzyosobowego składu sędziowskiego) próbował zamknąć rozprawę, mimo że nie zakończone było postępowanie dowodowe z opinii biegłego. Rozprawa ta była nagrywana i w e-protokole zarejestrowany był fakt ogłoszenia przez sędziego zamknięcia rozprawy. W pisemnej odpowiedzi na tę skargę, wniesionej do Sądu Apelacyjnego, Wiceprezes Sądu Okręgowego, w którym toczyła się sprawa napisał, że „na rozprawie w dniu … brak było próby zamknięcia rozprawy”.
      Strona, chcąc wyjaśnić dlaczego Wiceprezes Sądu zaprzeczył temu faktowi, zwróciła się o to do Prezesa Sądu. Prosiła o wyjaśnienie, czy Wiceprezes po prostu poświadczył nieprawdę w dokumencie, czy może sam został w jakiś sposób oszukany, np. odsłuchiwał nagranie ze sfałszowanej kopii e-protokołu zgranej na płytce CD/DVD – sfałszowanej poprzez wykasowanie fragmentu z utrwaloną próbą zamknięcia rozprawy.
      Prezes Sądu nie udzielił na to odpowiedzi, a Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego odpowiedział na piśmie, że „ewentualne fałszowanie nagrania (e-protokołu ) zasadniczo nie ma znaczenia ...”. Umknęło uwadze Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego, że pytanie dotyczyło także ewentualnego poświadczenia nieprawdy w dokumencie przez Wiceprezesa Sądu.
      sasanka

      Usuń
    3. Ja miałem do czynienia z e-protokołem. Jest super. Wszystko pięknie wychodzi. Ale nikt - zwłaszcza strony procesu - nie chcę tego potem odsłuchiwać.
      Ale zadałem pytanie. Proszę odpowiedzieć na postawione pytanie co do e-protokołu. "Sprawa ma np. 20 tomów, gdzie jest 200 e-protokołów z czego każdy trwa 8 godzin. Sędzia wydaje wyrok i ma napisać uzasadnienie maksymalnie w 30 dni. Proszę podać ile zajmie jemu samo jednokrotne odsłuchanie protokołów. No proszę odpowiedzieć na to pytanie. A potem przyznać, że nie ma możliwości napisać uzasadnienia w 30 dni. Proszę odpowiedzieć."
      Chce Pani dyskutować. Proszę odpowiedzieć na to powyższe pytanie zamiast roztaczać swoje wizje co do obaw sędziów przed e-protokołem.

      Usuń
    4. Z tego co wiem, to program ma taką funkcję, że sędzia ma możliwość na bieżąco robić sobie notatki podczas nagrywania rozprawy. Np. "ważne", "nie istotne', "świadek kłamie", itp.Gdy sędzia skorzysta z tej możliwości, to nie będzie musiał potem odsłuchiwać wszystkiego, tylko to co rzeczywiście jest istotne. Tak jak przy protokołach papierowych (tradycyjnych) też nie czyta wszystkiego. Wiem, że to wymaga trochę wysiłku, żeby nauczyć się posługiwania tym programem. Ale później bardzo ułatwi to pracę sędziom.
      sasanka

      Usuń
    5. Nic z tych rzeczy. Ja i wielu sędziów zawsze czytam całość akt, w tym protokołów na koniec postępowania przed wydaniem wyroku. Wtedy ma się cały ogląd sytuacji. Nie można na bieżąco odrzucać zeznań, twierdzeń, no chyba że ktoś ma komputerową pamięć i na bieżąco jest w stanie analizować zeznania wszystkich np. 15 świadków.
      Ale, proszę odpowiedzieć na moje pytanie.

      Usuń
    6. Oczywiście przyznaję, że nie ma możliwości napisania uzasadnienia w 30 dni w takiej sytuacji, jaka Pan opisał.

      Robienie na boku notatek nie jest równoznaczne z odrzucaniem zeznań świadków. Jest tylko sygnałem dla samego siebie (że ten świadek może kłamać - znaczy należy dokładniej odsłuchać ten fragment). Jak jest np. 15 świadków i wszyscy zeznają tak samo, to można sobie zanotować np.; j.w., j.w, j.w. itd.

      W takim e-protokole z notatkami sędziego wiadomo później, w której minucie nagrania jest coś istotnego.

      Poza tym nigdzie nie pisałam, że wszyscy sędziowie, ani że większość sędziów nie zasługuje na zaufanie. Uważam, że jest wielu sędziów, którzy są uczciwi i ciężko, sumiennie pracują.
      sasanka

      Usuń
    7. Niezależnie od Pana ocen e-protokołu Panie Sędzio (bardzo emocjonalnych w moim odczuciu), jest to prawo obowiązujące, powinno być zatem stosowane.
      Inna jest także percepcja e-protokołu ( jak się okazuje) z pozycji sędziego, a inna z pozycji stron ( choć strona czy pełnomocnik też musi poświęcić czas na odsłuchanie). Czas jest ten sam i taki sam, natomiast zaangażowanie z racji pełnionych ról i , w obu przypadkach inne ( dla sędziego jest to jedna z wielu spraw zawodowych, dla strony niejednokrotnie jedyna, bardzo istotna z punktu widzenia interesów życiowych, i tego nie jest w stanie zmienić najbardziej obiektywne i rzetelne profesjonalne podejście sędziego).
      E-protokół pozwala na oddanie przebiegu rozprawy z zachowaniem takiej chronologii wydarzeń, która faktycznie miała miejsce i zamieszczenie wypowiedzi w dosłownym ich brzmieniu, co nie jest możliwe przy zachowaniu protokołu papierowego, gdzie ma jednak miejsce zazwyczaj pewne zniekształcenie wypowiedzi w zależności od sposobu ujęcia zapisu przez sędziego i protokolanta.
      Nie znam społecznych sondaży na temat wprowadzenia e-protokołu, ale moje osobiste doświadczenia przemawiają na jego korzyść ze względów jak wyżej.
      Osobiście mogę zrozumieć trudność z napisaniem uzasadnienia przez sędziego, i tu być może powinny być wprowadzone jakieś rozwiązania np. transkrypcja niezależnie od nagrania. Pewnym ułatwieniem jest protokół skrócony pisemny oczywiście w zależności od stopnia szczegółowości z którą jest sporządzony, jak również możliwość robienia notatek przez sędziego w do e-protokołu w formie elektronicznej ( oczywiście to zależy od opanowania komputera i rodzaju sprawy). Niemniej e-protokół jako zasada protokołowania jest zagwarantowany prawnie. Nie podlega to w tym momencie dyskusji.
      Bardzo doceniam to, naprawdę i szanuję, że prowadzi Pan tego bloga pod własnym nazwiskiem.
      Ale konwencja bloga nie wymaga tego od wszystkich uczestników dyskusji, co uważam nie powinno wpływać samo przez się na ocenę wiarygodności wypowiedzi.
      Ja również pragnę zachować anonimowość.
      Niezależnie od tego czy ktoś pisze pod nazwiskiem, czy anonimowo odnoszę się do opisanej przez niego sytuacji. Pana komentarz Panie Sędzio ukazał się o godz. 22,42, a mój o godz. 22,26. Siłą rzeczy nie było zatem możliwości odniesienia się w moim komentarzu przeze mnie do podawanych przez Pana danych.
      W najmniejszym stopniu nie może być mowy o tym, że Panu nie wierzę. Ale przyczynkiem do wypowiedzi z mojej strony może być opis sytuacji ( znanej mi np. z własnych doświadczeń, czyichś opowieści, czy po prostu przekonanie subiektywne co do opisanych zdarzeń) w komentarzu osoby niekoniecznie znanej mi z imienia i nazwiska, szczególnie jeżeli opisane sytuacje nie są odosobnione.
      Statystyka to nie wszystko, szczególnie tam gdzie w grę wchodzą odczucia społeczne. Naszą cechą narodową, rzeczywiście jest narzekanie, w ten sposób odreagowujemy stres, dajemy upust emocjom. Mnie osobiście ta cecha nie przeszkadza, w jakiś sposób nas charakteryzuje i pozwala odróżnić od innych nacji.
      Nie podaję także danych statystycznych, bo ich nie posiadam.
      Odwołanie się w wypowiedzi z dnia 4.12.15 o godz. 22,26 przeze mnie do poprzednich komentarzy wynikało z faktu, że podobne do opisanych w nich sytuacji są mi znane z autopsji.
      Moją intencją nie było obrażanie Pana ani kogokolwiek.
      W każdym razie serdecznie Pana pozdrawiam. Przepraszam za pomieszanie wątków, jednak obecna godzina nie służy logice mojej wypowiedzi.



      Usuń
    8. Czyli nie odpowiedziała Pani na pytanie co do e-protokołu. Po prostu nie ma możliwości napisania uzasadnienia w takim czasie.

      Co do danych, statystyk itp. Chodzi o to, że jeśli się tych danych nie ma, to nie powinno się generalizować. Nie podawajmy, że "większość sędziów", "w większości spraw", "prawie nikt", "prawie żaden sędzia" itp. Nikt nie twierdzi, że jest cudownie. Ale, czy jest tragicznie, bardzo źle? To chyba trzeba mieć dane, porównania. W przeciwnym razie powielamy to co się od wielu lat przedstawia w różnych programach, do których nawet nie zaprasza się sędziów, choć opowiada się o nieprawidłowościach.

      Bądźmy choć trochę obiektywni. Inaczej to nie ma sensu.

      Usuń
    9. / Czyli nie odpowiedziała Pani na pytanie co do e-protokołu. Po prostu nie ma możliwości napisania uzasadnienia w takim czasie./

      Jak to nie odpowiedziałam? Napisałam przecież:
      "Oczywiście przyznaję, że nie ma możliwości napisania uzasadnienia w 30 dni w takiej sytuacji, jaką Pan opisał."
      sasanka

      Usuń
    10. Wydaje mi się, że to stwierdzenie Pana Sędziego dotyczyło mojej wypowiedzi, więc z całym szacunkiem Pani sasanko uzupełnię tę część komentarza.
      Istnieje możliwość wygłoszenia uzasadnienia w sytuacji ogłoszenia e-wyroku. Po drugie stosowane są różne techniki przygotowywania się do sporządzenia uzasadnienia wyroku (choćby stanu faktycznego) jeszcze w trakcie trwania sprawy. No i po trzecie apelację sporządza się w terminie dwutygodniowym od doręczenia wyroku z uzasadnieniem i nie ma zmiłuj. Po czwarte to, że sprawa będzie miała 20 tomów akt, 200 e-protokołów jest mało prawdopodobne, ile musiałaby trwać lat? Po piąte to e-protokół jest zasadą, odstępstwo jest możliwe jeżeli nie ma możliwości technicznych utrwalania obrazu i dźwięku lub dźwięku. Zatem niestostowanie e-protokołu, w sytuacji istnienia możliwości technicznych to obejście ustawy. Czas e-rozpraw jest krótszy o ok. 1/3-1/2 w stosunku do rozpraw prowadzonych metodą tradycyjną. Po szóste, może trzeba spróbować napisać takie uzasadnienie :)

      Usuń
    11. Panie Sędzio,
      Chodzi o to, żeby obywatel, idąc do sądu, miał gwarancję, że jego sprawa zostanie uczciwie i sprawiedliwie osądzona. A żeby obywatel to czuł, wierzył w to, miał zaufanie do sądu, to urząd sędziowski muszą sprawować WYŁĄCZNIE osoby o nieskazitelnym charakterze. Naprawdę nie wystarczy, żeby większość sędziów była takimi. Nie wystarczy nawet, żeby zdecydowana większość była takimi.

      Jeśli sędziom rzeczywiście zależy na tym, żeby społeczeństwo miało do nich zaufanie, to SAMI muszą zadbać o to, żeby wyeliminować ze swojego grona „czarne owce”. Innej drogi nie ma. To, że wśród sędziów może się trafić jakaś czarna owca to jest normalne. Jak świat światem zdarzali się sędziowie przekupni. Problem w tym, żeby takich bezwzględnie i skutecznie pozbywać się. Z moich obserwacji wynika, że w Polsce ten mechanizm nie działa.

      Owszem, są postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, ale kogo one dotyczą? Zwykle liniowych sędziów sądów rejonowych zawalonych robotą i najczęściej za to, że nie napisali uzasadnienia wyroku w terminie. Bez wskazania nawet jakich wobec tego innych obowiązków mieliby w tym czasie nie wykonać. A sędziowie sądów wyższych szczebli, sędziowie funkcyjni, mogą np. stosować przepisy uznane przez TK za niezgodne z Konstytucją i wszystko jest ok. Tacy awansują.
      sasanka

      Usuń
    12. Społeczeństwo ma gwarancję należytego, uczciwego, sprawiedliwego i kompetentnego rozpoznania sprawy. Inna sprawą jest to, że część społeczeństwa z różnych powodów nie jest o tym przekonana.
      Społeczeństwo ma zaufanie do sądów, o czym świadczy około 1500.000 zł spraw, która co roku wpływa do sądów. Prowadzone są postępowania dyscyplinarne nawet za najlżejsze „przewinienia”, jak np. niezgłoszenie prezesowi sądu wyjazdu na szkolenie.
      Postępowania dyscyplinarne dotyczą sędziów liniowych, bo oni mierzą się z ogromną liczbą spraw. Nie można z tego wnioskować, że sędziowie funkcyjni nie są rozliczani, zwłaszcza że i oni prowadzą swoje postępowania. Warto zauważyć – o czym wiele osób nie wie – że w Polsce również sędziowie funkcyjni regularnie orzekają.

      Usuń
    13. / Po piąte to e-protokół jest zasadą, odstępstwo jest możliwe jeżeli nie ma możliwości technicznych utrwalania obrazu i dźwięku lub dźwięku. Zatem niestosowanie e-protokołu, w sytuacji istnienia możliwości technicznych to obejście ustawy. /

      Zgadzam się. Tylko jest pytanie co to znaczy „jeżeli nie ma możliwości technicznych utrwalania obrazu i dźwięku lub dźwięku”?
      Czy np. w sytuacji, gdy do rozpoznania na danej sali, wyposażonej w sprzęt nagrywający, wyznaczonych jest kilka spraw, a nagle (w dniu rozprawy) jedną z nich przenosi się do sali nie wyposażonej w sprzęt nagrywający, to nie ma możliwości technicznych utrwalania obrazu i dźwięku lub dźwięku, czy jest to już niestosowanie e-protokołu, w sytuacji istnienia możliwości technicznych, a więc obejście ustawy?
      sasanka

      Usuń
    14. @Anonimowy 5 grudnia 2015 02:47
      Czyli klasyczna sytuacja. Nie przyznam racji, choć obiektywnie sędzia ma rację. Z tymi różnymi technikami sporządzania uzasadnienia, to oczywiście żart i czysta fikcja. To byłoby możliwe, gdy sędzia prowadził jedną może 10 spraw jednocześnie, a nie 100, 200 czy 300. Takie podpowiedzi świadczą o całkowitym niezrozumieniu sytuacji istniejącej w sądach. Poza tym, jak przy dłuższych sprawach robiłem takie zabiegi. Ale te tzw. notatki i tak są ciągle weryfikowane w czasie postępu sprawy. To się nie sprawdza. Sprawy o którym mówię się zdarzają. Są i dłuższe. Ale często jest tak, że mam 12 spraw 4 tomowych, w których trzeba napisać uzasadnienie w 14 dni.
      Z tą apelacją w 14 dni, to również kwestia podejścia. Wystarczy złożyć apelację z brakiem formalnych i czas pisania apelacji wydłuża się do 2 miesięcy :-)

      Usuń
    15. /Z tą apelacją w 14 dni, to również kwestia podejścia/

      Gorzej jest ze skargą kasacyjną, jeśli się jest pełnomocnikiem ustanowionym tylko do skargi i trzeba się zapoznać z całością sprawy - nie ma w zasadzie opcji uzupełnienia.
      I, szczerze mówiąc, żale kolegów adwokatów że "jak tak można zmuszać adwokata żeby w 14 dni przeczytał wnikliwie całość wyroku i znalazł sprzeczność między stroną 126 a 415", uważam za śmieszne, jeżeli nie uwłaczające powadze wymiaru sprawiedliwości i godności zawodu. Wyrok jest znany od chwili ogłoszenia, materiał dowodowy jest znany znacznie dłużej, zrąb apelacji winien być gotowy na długo przed doręczeniem uzasadnienia.

      Usuń
    16. /Tylko jest pytanie co to znaczy „jeżeli nie ma możliwości technicznych utrwalania obrazu i dźwięku lub dźwięku”?/

      Na przykład wyznacza się 3 miesiące (1,2- czyli ze znacznym wyprzedzeniem) termin rozprawy w sali sądu, która nie dysponuje środkami do nagrywania.

      Usuń
    17. Odpowiadając na pytanie p. sędziego, e-protokół skonstruowano w ten sposób że nie powinien mieć żadnego wpływu na czas sporządzenia uzasadnienia nawet w przypadku gdy przeprowadzono i utrwalono 200 rozpraw. Metodyka pracy sędziego z protokołem elektronicznym zmienia się ale nie wprowadza rewolucji. Protokolant pod przewodnictwem sędziego ma możliwość wprowadzania tzw. adnotacji publicznych które zsynchronizowane z czasem nagrania stanowią później w odtwarzaczu nagrań coś w rodzaju spisu treści, nie trzeba odsłuchiwać całego nagrania. Co więcej sędzia może jak w przypadku "zwykłego" protokołu dyktować protokolantowi to co ma być w adnotacjach wprowadzone. Te adnotacje są również przenoszone na tzw. protokół skrócony który jest drukowany i załączany do akt. Sędziowie mogą używać e-protokołu w ten sposób że pomocniczy protokół papierowy "skrócony" wygląda jak protokół w starym trybie i nawet nie trzeba zaglądać do nagrań jeżeli jest taka wola.

      Usuń
  5. A ja apeluję o spokój :-)

    Sąd to nie tylko sędziowie, ale również pracownicy sądu. Często obrywa się sędziom za to, co robią pracownicy sądu. Generalnie sędziowie nie mają wpływu na obsadzanie stanowisk administracyjnych w sądzie, więc zdarza im się pracować z ludźmi, którzy sąd powinni oglądać co najwyżej w telewizji.

    Rzeczywiście sytuacja w sądownictwie nie należy do dobrych, bo z jednej strony niezadowoleni podsądni, a z drugiej sędziowie. Faktem również jest, że generalnie standardy środowiska sędziowskiego nie są bardzo wysokie, ale problem ten dotyczy również innych zawodów niezwiązanych z wymiarem sprawiedliwości. Rolnicy nadużywają szkodliwych środków ochrony roślin, sprzedawcy oszukują biednych staruszków, a o politykach nawet nie muszę wspominać.

    Trzeba też pamiętać, że w takich USA sprawa w sądzie jest wyjątkiem, podczas gdy u nas to reguła. Ponadto mamy niską kulturę prawną, w tym również wśród środowiska prawniczego, co wynika z pewnych negatywnych cech sporej części społeczeństwa. Nie szanujemy siebie nawzajem, tym bardziej więc nie szanujemy prawa, ale i innych norm, a nawet zdrowego rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "[...] sytuacja w sądownictwie nie należy do dobrych [...]"
      Nie da się ukryć. Sędziowie nigdy tego nie kwestionowali. Jednakże postulaty sędziów nie są brane pod uwagę. Pamiętam jednak parę lat (naprawdę), że przy dobrej obsadzie kadrowej 75% sprawy rozpoznawałem w terminie miesiąca od wpłynięcia, ale wtedy nakaz był np. wydawany w terminie 2 dni. Standardowa sprawa trwała do 6 tygodni. Sprawa z biegłymi około 8 miesięcy. Ale potem stwierdzono, że sędziów jest za dużo. W porządku, ale dlaczego nie dano niczego w zamian. Można by dużo o tym pisać. Ale ja tego nie chcę robić. Gdyż ten blog tego nie dotyczy.
      Oczywiście, że sady to nie tylko sędziowie. Powiem, że sądy to m.in. sędziowie. Bez wielu pracowników, urzędników sądowych, asystentów, referendarzy sąd by nie funkcjonował. Chyba ze smutkiem trzeba przyznać, że obecnie jest tak, że żadna grupa zawodowa pracująca w sądzie nie jest zadowolona. To o czymś świadczy.

      Usuń
  6. A proszę odpowiedzieć na pytanie. Sędziowie, nawet ci najrzetelniejsi, są omylni, a ponadto każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczenia. Mamy postępowanie apelacyjne. Czy protokół pisemny odda przebieg wszystkich czynności w taki sam sposób jak e- protokół ?
    A co z prostowaniem protokołu pisemnego, jego uzupełnianiem ? Czy Sąd i protokolant są w stanie sięgnąć pamięcią wstecz i odtworzyć dokładny przebieg rozprawy w sytuacji 10 spraw na wokandzie, upływu czasu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Autor bloga
    "Społeczeństwo ma gwarancję należytego, uczciwego, sprawiedliwego i kompetentnego rozpoznania sprawy. Inna sprawą jest to, że część społeczeństwa z różnych powodów nie jest o tym przekonana.
    Społeczeństwo ma zaufanie do sądów, o czym świadczy około 1500.000 zł spraw, która co roku wpływa do sądów".
    Nie mylmy zaufania z koniecznością. Jak mnie sąsiad zwymyśla to raczej się z nim wcześniej nie umówię na sąd polubowny czy inne rozwiązanie sporu. Jak mnie ktoś napadnie i okradnie to samo. Sąd to jedyna często możliwość zgodnego z prawem dochodzenia praw przez obywatela.
    Proszę tego nie utożsamiać z zaufaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jeden z argumentów przemawiających za zaufaniem, choć mało kto chce to przyznać. Właśnie. W wielu sprawach można umówić się na sąd polubowny, lecz strony nie chcą tego robić i to pomimo tego, że są tańsze i ponoć szybsze. Więcej, mogą skorzystać z mediatora. Również - z jakiś powodów - wolą sąd. Co więcej, jak przychodzi co do czego, to wolą gremia sędziowskie od np. tzw. mężów zaufania.
      Warto też zwrócić uwagę na to, czego tak naprawdę społeczeństwo nie akceptuje. Zmorą są przede wszystkim długie, w odczuciu społeczeństwa, postępowania. Były ciekawe wyniki badań, z których wynikało, że zaufanie do sądu jest większe, jeśli podmiot oceniający sąd miał bezpośrednią styczność z sądem.

      Usuń
    2. Mediacja raczkuje, musi się przebić do świadomości społecznej. Największe zainteresowanie widać na razie wśród samych mediatorów:-). Sędziowie też różnie kierują do mediacji Na konferencji w październiku br. w Oławie poświęconej mediacji, p. sędzia A. Rutkowska z Wydziału Prawa Pracy Wrocław-Śródmieście przyznała, że do mediacji skierowała 50 spraw, a p. sędzia M. Zdrzałka-Szymańska z Wydziału Cywilnego Wr-Krzyki, że bodajże 1 sprawę.
      Też się zastanawiam, dlaczego sądownictwo nie jest popularne. Zapis na sąd polubowny (post factum) wymaga woli rozwiązania sporu z obu stron. W przypadku sądu powszechnego obustronna wola nie jest konieczna, wystarczy wniosek jednej ze stron skierowany do sądu.

      Usuń
    3. "Też się zastanawiam, dlaczego sądownictwo nie jest popularne."

      Chodziło oczywiście o sądownictwo polubowne.

      Usuń
  8. Panie Sędzio uciął Pan jedno zero
    Rocznie do sądów wpływa 15 milionów spraw
    https://isws.ms.gov.pl/pl/baza-statystyczna/opracowania-jednoroczne/rok-2014/download,2834,12.html

    A w sprawach cywilnych jest to 9 milionów.
    Tak, to prawdziwe dane.

    OdpowiedzUsuń