Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie może być szczęśliwym chrześcijaninem ?


Archidiecezja Warszawska poinformowała, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński przyjął z rąk kardynała Kazimierza Nycza papieskie odznaczenie Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice, co wywołało oburzenie wśród części prawników. Czy słusznie ?

Wydarzenie prywatne

Wieść niesie, że prof. Andrzej Rzepliński otrzymał Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża) w dowód uznania dla zaangażowania w pracę na rzecz Kościoła. Nadto, miał oświadczyć, że jest szczęśliwy, gdyż jest Polakiem, chrześcijaninem i katolikiem. Przy okazji wręczenia tego odznaczenia podkreślono zasługi odznaczonego dla systemu prawnego w Polsce oraz Kościoła.

Ze skąpych doniesień jednak wynika, że prof. Andrzej Rzepliński nie występował, jako Prezes Trybunału Konstytucyjnego, lecz jako osoba prywatna. Nie zmienia to jednak faktu, że odznaczony w świadomości publicznej jest traktowany, jako Sędzia Trybunału.

Burza w szklance wody ?

Świat prawniczy natychmiast się podzielił. Niektórzy uznali, że prof. Andrzej Rzepliński powinien zrezygnować ze stanowiska, gdyż przyjęcie Krzyża Pro Ecclesia et Pontifice jest złamaniem zasady bezstronności w relacjach państwo - Kościół. Pojawiły się też głosy, że samo przyjęcie odznaczenia nie jest naruszeniem niezawisłości, z którą mielibyśmy do czynienia wtedy, gdyby sędzia - wydając wyrok - kierował się własnymi przekonaniami, zamiast literą prawa.

Status Sędziego TK

W całej tej dyskusji brakuje przytoczenia przepisów prawa. Krytyka samej postawy prof. Andrzeja Rzeplińskiego nie powinna się odbywać w zupełnym oderwaniu od tego, co wynika z treści przepisów prawa.

Na wstępie trzeba przytoczyć art. 6 ustawy o z dnia 1 sierpnia 1997 roku o Trybunale Konstytucyjnym, z którego wynika, że "Sędziowie Trybunału w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji".

Nie można też zapominać o treści ślubowania, jakie składają Sędziowie Trybunału. W myśl art. 5 ust. 5 ustawy składa się następujące ślubowanie:
"Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością." Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania "Tak mi dopomóż Bóg".

Może należałoby też zwrócić uwagę na fragment preambuły Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w której przywołano Boga, jako źródło prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna.

Oznacza to, że na straży Konstytucji, w której istnieje również odwołanie do Boga, stoją Sędziowie Trybunału, którzy - w momencie objęcia urzędu - mogą w sposób jawny zwrócić się o "wsparcie" Boga. Także w tym kontekście można stawiać pytania o zasadność zarzutu kierowanego pod adresem Prezesa Trybunały Konstytucyjnego ? Czym jest przyjęcie odznaczenia wobec przyznanego przez samą ustawę prawa do złożenia oświadczenia zakończonego zdaniem "Tak mi dopomóż Bóg". Nie ma bardziej stanowczej i klarownej deklaracji wskazującej na określony światopogląd. Skoro Sędzia Trybunału - przy jego powołaniu na urząd - może odwołać się do Boga, to czy nie może przyjąć odznaczenia od przedstawiciela kościoła lub związku wyznaniowego ?

Wolności obywatelskie

Sędziowie, tak samo, jak inni obywatele, mają prawo do własnych poglądów. Zostało to mocno zasygnalizowane w treści pkt 4.2. Europejskiej Karty o Statucie Sędziów, w którym można wyczytać, że „sędziowie swobodnie wykonują działalność niezwiązaną z pełnieniem urzędu na stanowisku sędziowskim, w tym stanowiącą realizację ich praw obywatelskich [...]".

Nie ma zatem podstaw prawnych do tego, aby co do zasady zabraniać sędziemu wyrażania swoich poglądów a nawet przynależenia do określonej grupy społecznej. Czy w związku z tym, można twierdzić, że sędzia sprzeniewierza się urzędowi tylko ze względu na sam fakt zaangażowania się w życie np. związku wyznaniowego legalnie działającego na terenie państwa polskiego ?

Sędzia Trybunału ma jawne poglądy

Nie jest niczym nadzwyczajnym, że Sędziowie Trybunału mają określone poglądy. Ich status został inaczej ukształtowany, niż sędziów sądów powszechnych. Co więcej, Sędziowie Trybunału są wybierani przez Sejm po uprzednich konsultacjach. Oznacza to, że wybór Sędziów nie jest wolny od polityki. Kandydatury są dobrze znane posłom.

Z drugiej strony, także przepisy prawa są interpretowane przy uwzględnieniu różnych wartości, na których zresztą osadzona jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Najważniejsze jest to, aby sędzia stosował przepisy prawa w zgodzie z Konstytucją.

W związku z tych wydarzeniem mogą pojawić się jeszcze inne pytania. Czy Sędzia Trybunału może w ogóle uczęszczać na msze świętą ? Przecież takie praktyki o wiele bardziej świadczą o jego światopoglądzie, czy postawie wobec określonych wartości, niż przyjęcie odznaczenia z rąk Kardynała. Z drugiej strony, przy okazji omawianego wydarzenia, może zasadnym byłoby zapytać czy Sędzia Trybunału mógłby przyjąć odznaczenie od organizacji np. ateistycznej ? Czy to również wywołałoby oburzenie i posądzenie o sprzeniewierzenie się niezawisłości.

Czy czasem nie mamy jednak do czynienia z dążeniem do tego, aby Sędziów Trybunału wyalienować ze społeczeństwa i pozbawić ich niezależności oraz prawa do uczestniczenia w życiu społecznym ? Na pewno warto stawiać pytania i dyskutować o granice wolności. 

32 komentarze:

  1. "przywołano Boga, jako źródło prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna"

    Ale całość preambuły wskazuje, że to przywołanie odnosi się tylko do wiary części obywateli (wiem, że większości).
    Przy czym absolutnie nie rozumiem zastrzeżeń wobec sędziego Rzeplińskiego, nie mówiąc o apelach, by ustąpił ze stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wyobraźmy teraz sobie, że Prezes TK otrzymuje od organizacji pracodawców określonego przemysłu odznaczenie za zasługi dla tego przemysłu W CZASIE SPRAWOWANIA FUNKCJI PREZESA TK, zwłaszcza za kierowanie się poglądami tej organizacji przy wykonywaniu swej funkcji? Wątpliwości co do bezstronności takiego sędziego przy wyrokach dotyczących tej gałęzi przemysłu byłyby uzasadnione czy nie? Choć akurat w przypadku sędziego Rzeplińskiego po jego wypowiedzi, że wolność religijna ma charakter absolutny, trudno zakładać, że bliska jest mu idea państwa neutralnego światopoglądowa, stąd też zaskoczenie przyjęciem odznaczenia jest niewielkie. Swoją drogą ciekawe, czy uzyskał zgodę Prezydenta na przyjęcie odznaczenia. Zakładam, że nie, bo pewnie już by to wypłynęło. W takim wypadku Prezes TK złamał ustawę, co już samo w sobie jest dla niego kompromitujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma potrzeby uzyskania zgody Prezydenta na przyjęcie odznaczenia. Z tego co wiem, to Prezes TK nie "złamał" żadnej ustawy.

      Usuń
    2. Sędzia Rzepliński ma obowiązek kierowania się przy orzekaniu Konstytucją jako najwyższym prawem. W czym sędzia Rzepliński naruszył ten obowiązek przyjmując odznaczenie, zwłaszcza że ma konstytucyjne prawo wyrażania swoich przekonań?
      Czy idąc konsekwentnie tym tokiem rozumowania, sędzia TK ma prawo wyrazić swoje zdanie o potrzebie wprowadzenia laickości państwa na wzór francuski (gdzie manifestowanie przekonań religijnych w życiu publicznym jest zakazane), co byłoby znaczącym odejściem od aktualnego modelu konstytucyjnego?

      Usuń
    3. Prawo wyrażania swoich przekonań oczywiście istnieje, ale w przypadku osób sprawujących funkcje publiczne zwłaszcza władzę sądowniczą prawo to doznaje określonych ograniczeń. Czy sędzia, który rozstrzyga spory z udziałem określonej organizacji, publicznie deklarować, że uważa tę organizację za wspaniałą i godną podziwu? Dlaczego nikt się nie ustosunkował do mojego przykładu z organizacją przedsiębiorców albo z prywatną firmą? Wyobraźmy sobie, że sędzia Sądu Najwyższego dostaje odznaczenie od Związku Banków Polskich za to, że w swoim orzecznictwie kieruje się poglądami tego związku? Jak by się wówczas czuła osoba będąca w sporze z bankiem, gdyby jej sprawę sądziła osoba, która przyjmuje takie nagrody? Dlaczego obecnie ktoś, kto będzie chciał zakwestionować przepisy korzystne dla Kościoła Katolickiego, nie ma mieć wątpliwości co do bezstronności prezesa TK, skoro ten od tego Kościoła otrzymuje nagrody?

      Usuń
    4. Warto podkreślić, że istnieje nie tyle prawo, co wolność wyrażania swoich przekonań. Przepisy prawa nie przewidują ograniczenia tej wolności. Istnieje ogólne zastrzeżenie co do zachowania, które może wywołać wątpliwości co do bezstronności. Oznacza to, że będzie to miało znaczenie w konkretnej sprawie. Skoro tak, to ewentualnie istnieje podstawa do wyłączenia od rozpoznania sprawy, co przewidują już przepisy prawa. W naszym przypadku pojawiło się żądanie złożenia urzędu. Pojawiło się słusznie postawione pytanie: "Czy sędzia, który rozstrzyga spory z udziałem określonej organizacji może, publicznie deklarować, że uważa tę organizację za wspaniałą i godną podziwu?". Nie jest to analogiczny przypadek, gdyż nie mamy informacji, aby Sędzia Trybunału w momencie przyjmowania medalu rozstrzygał albo miał rozstrzygać sprawę z udziałem Kościoła Katolickiego. To - w mojej ocenie - są bardzo ważne niuanse. Na mojej pytanie również nikt nie udzielił odpowiedzi. Czy Sędzia Trybunału, który regularnie uczęszcza na msze święte i przestrzega prawa bożego może być Sędzią Trybunału ? Zawsze ważny jest kontekst i zaufanie. W przeciwnym razie wielu sędziów nie będzie mogło rozpoznawać spraw z udziałem banków, ubezpieczycieli, operatorów komórkowych, zakładów energetycznych, przedstawicieli Skarbu Państwa czy gmin, firm dostarczających programy prawnicze itd., jeśli tylko się ustali, że sędzia ma rachunek bankowy, telefon komórkowy, jest ubezpieczony, uiszcza opłaty za energię, ponosi opłaty parkingowe i korzysta z systemu informacji prawnej dostępnego w sądzie. Nie ma prostych odpowiedzi, zwłaszcza jeśli chodzi o abstrakcyjną sytuację, jak odebranie medalu.

      Usuń
    5. Nie padła odpowiedź na pytanie, czy sprawę dotyczącą przepisów korzystnych dla któregokolwiek związku wyznaniowego może sądzić sędzia jawnie przyznający się do popierania poglądu o wprowadzenia laickości państwa na wzór francuski?

      Usuń
    6. Z punktu widzenia bezstronności nie ma to przecież znaczenia.

      Usuń
    7. Moim zdaniem też nie, ale to wcześniejszy dyskutant miał się odnieść.

      Usuń
    8. Zupełnie czym innym jest posiadanie poglądów co do tego, jak powinien wyglądać ustrój państwa - czyli np. postulać laickości w wydaniu francuskim, a czym innym jest otrzymywanie medalu od instytucji, której sprawy się rozstrzyga w Trybunale. Przecież sędzia Rzepliński brał udział w wydaniu szeregu orzeczeń korzystnych dla Kościoła, a następnie otrzymuje medal za zasługi dla tego Kościoła z uzasadnieniem, że kieruje się poglądami tegoż Kościoła w swojej pracy w Trybunale. Dlaczego nie miałaby się zrodzić wątpliwość co do bezstronności tego sędziego? I jest to analogiczny przypadek - nie ma znaczenia, czy miał sprawę w momencie przyjmowania medalu. Miał bowiem takie sprawy wcześniej i z dużym prawdopodobieństwem będzie miał w przyszłości. Powinien więc był odmówić przyjęcia odznaczenia właśnie by nie budzić wątpliwości co do swojej bezstronności. Inaczej wygląda to jak nagroda za korzystne dla Kościoła orzeczenia. Gdzie są tu więc te niuanse, które te wrażenie miałyby zatrzeć? I nie chodzi tu o chodzenie do kościoła, posiadanie rachunku bankowego czy programu prawniczego, a więc rzeczy typowe, które w żaden sposób nie wyróżniają danej osoby spośród setek tysięcy osób. Chodzi o sytuacje wyjątkowe, które w określony sposób wiążą daną osobę z pewną organizacją. Może więc jak najbardziej uczestniczyć w mszy świętej, ale nie powinien przyjmować odznaczenia za zasługi. Niestety mam przeczucie, że ta dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby zamiast Kościoła była prywatna firma, która wcześniej wygrała kilka spraw w Trybunale. Oburzenie byłoby powszechne. Nie rozumiem dlaczego Kościół ma być traktowany inaczej.

      Usuń
    9. Podaje Pan wiele przykładów, które nie są analogiczne. Człowiek zasadniczo nie ma duchowych relacji ze Związkiem Banków Polskich czy też z firmami prawnymi. Jest to bardzo istotna różnica. Z drugiej strony - w mojej ocenie - uczęszczanie na msze świadczy o przywiązaniu do określonego światopoglądu bardziej, niż otrzymanie medalu (wolę przy tym pozostać, gdyż trudno to nazwać nagrodą). Myślę jednak, że jako prawnik widzi Pan różnicę między otrzymaniem medalu (nagrody według innej koncepcji) przed lub w trakcie prowadzenia sprawy a dopiero (np. 2 lata) po tym zdarzeniu. Co więcej, medal jest za poglądy, a nie za rozpoznanie sprawy. Na tym polegają niuanse, które ja dostrzegam i wywołują u mnie wątpliwości, których Pan ma prawo oczywiście nie dostrzegać lub nie uznawać. Muszę jednak podkreślić, że nie wiem skąd się wzięło zdanie "Nie rozumiem dlaczego Kościół ma być traktowany inaczej". Nikt tak nie powiedział. Poza tym, nie oceniamy postępowania Kościoła. Chodzi tutaj o zachowanie konkretnej osoby. Nadto, nie wiem skąd się biorą u Pana takie obawy: "Niestety mam przeczucie, że ta dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby zamiast Kościoła była prywatna firma, która wcześniej wygrała kilka spraw w Trybunale". Nie dyskutujemy o takim przykładzie. Przykro, że w sytuacji, gdy ja zgłaszam wątpliwości i podejmuję zwykłą polemikę Pan powołuje argumenty ad personam i próbuje mnie ustawić w jakiejś grupie poglądów. Według Schopenhauera byłby to niedozwolony chwyt retoryczny, zwykła insynuacja. Mogę tylko dodać, że są znane przypadki, gdy prywatna firma organizuje konkursy w których nagradzają tzw. sędziego europejskiego. Nie słyszałem, aby to było jakimś problemem, chociaż mamy do czynienia z nagrodami i firmą, która ma sprawy w sądzie.

      Usuń
    10. /Prawo wyrażania swoich przekonań oczywiście istnieje, ale w przypadku osób sprawujących funkcje publiczne zwłaszcza władzę sądowniczą prawo to doznaje określonych ograniczeń. Czy sędzia, który rozstrzyga spory z udziałem określonej organizacji, publicznie deklarować, że uważa tę organizację za wspaniałą i godną podziwu? /
      /Zupełnie czym innym jest posiadanie poglądów co do tego, jak powinien wyglądać ustrój państwa - czyli np. postulać laickości w wydaniu francuskim, /

      Przeurocza niekonsekwencja, czy raczej hipokryzja - sędziemu wg powyższych wypowiedzi nie wolno mieć stosunku pełnego podziwu dla związku wyznaniowego, ale wolno mu mieć stosunek wrogi dla takiego związku. I udawanie, że sędzia o wrogim stosunku na pewno będzie mniej stronniczy od sędziego o stosunku pełnym podziwu.

      Usuń
    11. Przeczytałem jeszcze raz swoje wypowiedzi i żadnego argumentu ad personam tam nie zauważyłem - proszę o powołanie jakiegoś cytatu, w którym odnoszę się do czyichkolwiek cech osobistych.

      Z tego co zrozumiałem medal nie jest za poglądy tylko za zasługi dla Kościoła i Papieża - jest więc nagrodą nie za określony światopogląd, ale za podejmowane działania. Dlaczego to nie miałoby rodzić wątpliwości co do bezstronności danego sędziego, który rozstrzygał sprawy tego właśnie Kościoła? I naprawdę nie ma specjalnego znaczenia, kiedy wydano korzystne dla Kościoła rozstrzygnięcia, zresztą pogląd o absolutnym charakterze wolności religijne sędzia sformułował całkiem niedawno. Fakt, że nagroda jest po działaniu korzystnym dla określonego podmiotu nie ma specjalnego znaczenia, tak jak nikt obecnie nie ma wątpliwości, że stanowisko w Radzie Nadzorczej rurociągu North Stream dla byłego premiera Niemiec było nagrodą za jego działania na rzecz tej inwestycji - czy to nie budzi wątpliwości co do jego bezstronności? Czy stanowisko w firmie dla byłego naczelnika urzędu skarbowego, który tę firmę kontrolował też nie budziłoby wątpliwości, tylko dlatego, że nagroda jest po zakończeniu postępowań? Oczywiście to nie są porównywalne przykłady. Twierdzę tylko, że z punktu widzenia wątpliwości co do bezstronności nie ma znaczenia czy nagroda jest przed czy po fakcie.

      Co do nagrody dla sędziego europejskiego - chętnie dowiedziałbym się szczegółów, w szczególności tego, czy ten sędzia rozpoznawał wcześniej bądź później sprawy firmy, która mu przyznała nagrodę. Bo o tym tutaj mówimy - nie chodzi o posiadanie określonych poglądów na religię i laickość państwa, ale o odnoszenie się do konkretnego podmiotu, który jest stronę postępowań prowadzonych przez sędziego. Nie widzę tu żadnej niekonsekwencji, a tym bardziej hipokryzji. Uważam, że sędzia ma prawo głosić swoje poglądy co do interpretacji konstytucji czy nawet postulaty co do jej zmiany. Nie widziałbym więc niczego złego w twierdzeniu sędziego, że uważa, że konstytucja powinna być zmieniona w określonym kierunku choćby w kierunku państwa religijnego. Czym innym jest jednak istnienie wyraźnego związku pomiędzy sędzią a stroną postępowania. Nie miałbym problemu z przyjęciem medalu, gdyby Kościół nie był stroną postępowań przed Trybunałem bądź też Trybunał nie wydawał rozstrzygnięć, które w istotny sposób wpływają na jego interesy.

      Usuń
    12. A skąd pomysł, że to jest nagroda za "coś". W mojej ocenie przyznanie tego odznaczenia to nie jest nagroda, ale zobowiązanie. Jako zwolennik spiskowych teorii mogę pokusić się o taką interpretację. Prawodawca w końcu będzie musiał uregulować kwestie natury światopoglądowej, zapewne w "duchu" tej zepsutej laickiej cywilizacji śmierci, czy jak to tam zwą. I wyobraźmy sobie taką sytuację, ustawa uchwalona i prezydent kieruje ją do TK, czy to aby ona zgodna z Konstytucją. Wówczas ktoś mógłby zasugerować, iż orzeczenie nie pomyśli może skutkować... odebraniem odznaczenia

      Usuń
  3. Ustawa o orderach i odznaczeniach chyba nadal obowiązuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązuje. Trzeba by jednak ustalić, czy sporny medal ma charakter odznaczenia państwowego. Z posiadanych informacji sporne odznaczenie zostało ustanowione przez papieża, który jednak występuje w podwójnej roli. Z nazwy medalu raczej wynika, że jest wręczany za zasługi dla Kościoła i Papieża, a nie Państwa Watykańskiego.

      Usuń
    2. Art. 5 ustawy o orderach i odznaczeniach jest jednoznaczny - na przyjęcie odznaczenia od władz najwyższych innego państwa konieczna jest zgoda. Papież bez wątpienia jest władzą najwyższą innego państwa, więc przepis znajduje zastosowanie. Nie mówi on natomiast o tym za co się przyznaje medal, więc czy dostał go za zasługi dla Kościoła czy dla Państwa Watykańskiego nie ma to żadnego znaczenia.

      Usuń
    3. Nie jestem przekonany do takiej "prostej" interpretacji przepisu. Nie wiem jaki charakter ma sporny medal. W mojej ocenie ma znaczenie to czy chodzi o odznaczenie państwowe czy też nie. Pisząc za co medal został przyznany próbowałem dociekać charakteru medalu. Skoro zatem nie jest wręczany za zasługi dla Państwa Watykańskiego, to postawiłem tezę, że może nie jest odznaczeniem państwowym. Tylko o to chodziło. Pomocne może być to, w jakim charakterze występuje papież. Przykładowo, odprawiając mszę w kościele albo odmawiając modlitwę papież raczej nie występuje jako głowa państwa watykańskiego. Jako głowa kościoła jest nieomylny, ale nie jako głowa państwa. Można mnożyć różnice. W doktrynie prawa administracyjnego od wielu lat rozróżnia się organ oraz piastuna organu. Przykładowo, Bronisław Komorowski nie zawsze występuje jako Prezydent RP. Więcej, odwołując się do przywołanej ustawy, chodzi o konkretne odznaczenia i ordery państwowe wymienione w ustawie. Oznacza to, że Bronisław Komorowski może - w czasie swojej kandydatury - opracować jakiś medal i go wręczać np. corocznie. Nie będzie to jednak odznaczenie państwowe. To są czyste rozważania.

      Usuń
    4. A z czego miałaby wynikać interpretacja, że ma znaczenie, za co jest przyznawany medal? Jaka metoda wykładni miałaby za tym przemawiać?

      Medal jest za zasługi dla Kościoła i Papieża czyli za zasługi dla głowy państwa watykańskiego. Jest wymieniany jako odznaczenie watykańskie, a nie kościelne. Jest najwyższym odznaczeniem dostępnym osobie świeckiej. Naprawdę nie wiem skąd przekonanie, że to odznaczenie nie mające nic wspólnego z państwem watykańskim.

      Usuń
    5. Chyba się nie rozumiemy. Uznając, że może mieć znaczenie to za co jest przyznawany medal, chodzi mi o to, że może to być wskazówka (ale nie musi, bo w przeciwieństwie do Pana, nie mam pewności) czy jest to medal przyznawany przez papieża, jako głowa Państwa Watykańskiego czy też nie. Niestety, ale już inaczej - na łamach bloga - nie jestem w stanie wyjaśnić Panu różnicy między organem a piastunem organu oraz podwójną rolę papieża. Mogę tylko dodać, że nie mam pewności (i ani razu tak nie napisałem) że przyznany medal nie jest odznaczeniem państwowym. Być może Pan zna przepisy prawa Państwa Watykańskiego i wie czy ten medal ma charakter odznaczenia państwowego. Proszę zatem podać te przepisy. Ja jako prawnik - czemu nie przeczyłem, zadając pytania - nie mam pewności co do charakteru tego odznaczenia. Nie jestem bowiem przekonany o prostym wnioskowaniu, że skoro medal ustanowił papież (i to parę wieków temu), to na pewno jest odznaczeniem państwowym.

      Usuń
    6. Chodzi mi o to, że ustawa o odznaczeniach nigdy nie wprowadza takiego rozróżnienia co do charakteru odznaczenia - zakresem zastosowania przepisu są wszystkie przypadku przyznania odznaczenia przez władze najwyższe innego państwa. Papież zaś taką władzą jest i trudno odrywać go od tej roli. Medal nie był bowiem wręczony przez piastuna organu jako osobę prywatną, ale był wręczony w imieniu całej instytucji - bez wątpienia papież występował tu jako organ. Czym innym jest bowiem medal przyznawany przez Bronisława Komorowskiego osobę prywatną, a czym innym medal przyznany przez Prezydenta RP. Tu zaś nie ma medalu Jose Mario Bergoglio, ale medal Papieża Franciszka I.

      Usuń
    7. Dyskusja nieaktualna - okazało się, że zgoda była. W tym wypadku więc w mojej ocenie niezbyt roztropnie zachował się również prezydent.

      Usuń
    8. Pomimo tego, że była zgoda i tak należy uznać, że ktoś inny postąpił nieroztropnie ? Według zasady była teza, jest argument ?

      Usuń
    9. Moim zdaniem Prezydent nie powinien był wyrażać zgody na odznaczenie Prezesa TK przez stronę postępowań przed TK, gdyż rodzi to wątpliwości co do bezstronności takiego sędziego. Ja nie chciałbym występować w charakterze pełnomocnika w sprawie, w której sędzią jest osoba, która otrzymała nagrodę od drugiej strony postępowania.

      Usuń
  4. Alfons van Worden27 stycznia 2015 21:41

    Bardzo miło poczytać rozsądną wypowiedź na ten temat, zwłaszcza sędziego.
    Ja pozwolę sobie na ogólniejszy argument. Chyba żaden prawnik nie powie, że można stosować prawo (dokonywać jego wykładni), zwłaszcza na poziomie konstytucji, bez odniesienia się do jakiegoś spójnego systemu wartości? Cała nasza łacińska cywilizacja opiera się wszak na trzech elementach - personalistycznej filozofii greckiej, zasadach prawa rzymskiego oraz ... etyce chrześcijańskiej.
    I nie trzeba być człowiekiem religijnym, by rozumieć jak ważne jest trzymanie się tych reguł. Historia dowodzi, że odejście od tych reguł prowadziło do rzeczy okropnych, vide: niemieckie obozy koncentracyjne czy sowieckie GUŁAGi. A współcześnie - niedawno austriacki TK dopuścił adopcję dzieci przez pary homoseksualne, czy prawo niektórych państw zachodnich dopuszczające aborcję na życzenie nawet w końcowych fazach ciąży.
    I właśnie nasza Konstytucja ustanawia w III RP system prawny oparty na tych zasadach. A więc to, że Prezes TK strzeże tych zasad,co potwierdza przyznanie mu tego odznaczenia, mnie osobiście cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest część szerszego zjawiska. Katolik ma się schować w domu ze swoją religią, jak palacz z papierosem. Brakuje tylko oficjalnego stwierdzenia, że zakaz dyskryminacji religijnej "nie dotyczy katolików". Wywalili wiceministra za przekonania religijne, więc idą dalej i teraz chcą głowy prezesa TK. To się kiedyś źle skończy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do swojego powyższego postu dopiszę, że chciałem go podpisać imieniem i nazwiskiem, ale... No właśnie. Po co? Może kiedyś, ktoś użyje wyszukiwarki i nie dostanę stanowiska... Co jeśli do pełni władzy dojdą szczukowcy? Ułatwiać zadania nie zamierzam. Odczuwam strach o karierę ze względu na wyznawaną religię... O to Ci chodzi Wiktorze Osiatyński i Helsińska Fundacjo Praw Człowieka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ulegać panice. Obecnie raczej można mówić o pacie. Osoby religijne zarzucają, że boją się wyrażać swoje poglądy. Tak samo mówią osoby niewierzące :-)

      Usuń
    2. Mówić mówią, ale takich mainstreamowych nagonek jak na Królika i Rzeplika się za niewiarę w tej branży nie organizuje. Podobnie rzecz się ma z religiami niekatolickimi - nikomu nie przeszkadzają.

      Usuń
  7. A może mi ktoś wyjaśnić za co otrzymał to odznaczenie.
    Nawracał, edukował, budował kościoły, pomagał w potrzebie, organizował zbiórki itp? Czy może za poglądy, bo jeżeli za poglądy to ja też chcę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Władza pod sutanną biskupów namiestników Państwa Watykan ustroju feudalnego władztwa kapłanów.Jaką mamy niezawisłość,jaką demokrację jeśli kapłan fundamentalista religijny decyduje o polskim prawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt surowy osąd. O polskim prawie decyduje przede wszystkim Sejm. Sędziowie nie mają władzy absolutnej. Nawet orzeczenie TK nie musi być ostateczne skoro musimy się liczyć z orzeczeniami ETPC. Więcwj optymizmu.

      Usuń