Kto będzie stał za decyzjami Komisji Weryfikacyjnej ds. Reprywatyzacji?


Jak wiadomo 5 maja 2017 roku wchodzą w życie przepisy powołujące tzw. Komisję Weryfikacyjną ds. Reprywatyzacji. Jednak nie wiadomo kto dokładnie będzie faktycznie wydawał postanowienia i decyzje. Nie chodzi o to, kto w imieniu Komisji będzie takie decyzje wydawał, lecz kto będzie podsuwał rozstrzygnięcia. Skąd takie pytanie?


Niekompetentni

Pisałem już o tym, że ustawodawca nie stawia członkom Komisji zbyt wielu wymagań. W jej składzie mogą się znaleźć osoby, które nie są w ogóle prawnikami. A przecież w takiej Komisji powinni się znaleźć nie tyle prawnicy, co praktykujący prawnicy specjalizujący się w tego typu problematyce. Nie chodzi zatem o jakiegokolwiek prawnika, lecz takiego, który jest wybitnym specjalistą w tej branży, skoro ma nie tylko ustalać fakty i prawo, ale również weryfikować czyjeś decyzje.

Zaplecze

W związku z tym, zasadne jest pytanie kto konkretnie będzie podsuwał decyzje merytoryczne, przy założeniu, że w Komisji zasiądzie 9 członków, z których żaden nie musi być specjalistą z zakresu prawa administracyjnego, a zwłaszcza reprywatyzacyjnego.

Odpowiedź jest o tyle trudna, że i tzw. Społeczna Rada, która ma być jedynie organem doradczym, nie została pomyślana, jako ciało kompetencyjne, gdyż w jej skład nie będą wchodzili specjaliści z zakresu prawa, lecz po prostu przedstawiciele organizacji społecznych. 

Co więcej, w treści ustawy nie ma nic na temat tego, aby Komisja mogła korzystać z pomocy asystentów, referendarzy, czy jakichś innych pracowników merytorycznych. Nie ma ani jednej wzmianki o służbie doradczej. Ciekawe jest to, że choć członkowie Komisji mają wsparcie urzędu obsługującego Ministra Sprawiedliwości, to jednak jedynie w zakresie tzw. "obsługi administracyjno-biurowej", a nie merytorycznej.

Biegli

Z treści ustawy wynika jedynie, że przed oblicze Komisji będą się musieli stawić np. biegli. Czyżby Komisja w swoich pracach będzie się posiłkować opiniami biegłych z zakresu prawa? 

Gdyby tak się stało, to byłby to ewenement na skalę światową. Otóż, Komisja nieposiadająca wiedzy ferowałaby "wyroki" w oparciu o prawne opinie. Oznacza to, że Komisja, która ma zbadać prawo, powoływałaby się na biegłych z zakresu specjalności, którą sama powinna posiadać. 

Jak wiadomo, wiedza z zakresu prawa powinna pochodzić od samego podmiotu wydającego postanowienie, czy też decyzję. W przeciwnym razie to nie "niezależna" Komisja, lecz opiniujący ustalaliby kwestie prawne. Co więcej, zaistniałaby sytuacja, w której członkowie Komisji nie mieliby kwalifikacji, aby stwierdzić, czy taka opinia jest prawidłowa czy też nie. 

Nie sąd

Jeśli to okaże się prawdą, to wyjdzie na to, że Komisja stanie się instytucją o uprawnieniach sądu, która nic z sądem nie będzie miała wspólnego. Natomiast członkowie Komisji zawsze będą mogli stwierdzić, że "ich" decyzje były przecież wydane w oparciu o opinie specjalistów.

10 komentarzy:

  1. A zdrowy rozsądek i etyczne postepowanie to nie wystarczy, żeby być członkiem Komisji? Mamy mnóstwo "specjalistów" a skutki ich prac są opłakane. Weźmy na przykład opinie prawne pisane przez tzw. autorytety prawnicze, o treści odpowiadającej temu kto złożył zamówienie na opinie.
    Czy sąd, sędziowie to remedium na wszystko?
    Czytając uzasadnienia wyroku widzę schemat myślowy zaczerpnięty z innych prac (orzeczeń)na zasadzie kopiuj-wklej. Indywidualna praca umysłowa i to sensowna, nie na zasadzie cytat z orzeczenia SN, który ma zastąpić wszystko (tj. przedstawienie toku myślowego piszącego i uzasadnienie dla tego toku), nie mówiąc o indywidualnej inwencji zdarza się niepomiernie rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy gdy nie wyjdzie operacja, nawet z winy lekarzy, pacjent jest operowany przez polityka, który nawet nie ukończył studiów medycznych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównywanie prawników do pracy lekarzy zupełnie mnie nie przekonuje (i piszę to w dodatku jako prawnik) i w naszych realiach jest pozbawione sensu.
      Czy w radzie miasta/gminy jest wymóg posiadania wykształcenia prawniczego wśród radnych - na szczęście nie ma. A przecież uchwalają prawo miejscowe - akty prawne. W skrajnym przypadku niepiśmienni radni mogą uchwalić miejscowy plan zagospodarowania miejscowego, który będzie miał ogromne konsekwencje dla wyceny nieruchomości - np. odrolnienia ziemi i umożliwienia zabudowy wieżowcowej, co spowoduje gigantyczny wzrost wartości gruntów. Na konsylium lekarskim powinni być tylko lekarze, w procesie stanowienia/stosowania prawa nie.

      Usuń
    2. Na tym polega problem, że prawników nie traktuje się poważnie. A co do gmin, to proszę sobie prześledzić uchwały które są podejmowane. Restrukturyzacja, wywłaszczenia i uwłaszczenia, nacjonalizacja to jedne z trudniejszych zagadnień z zakresu prawa. To trochę tak, jakby młody lekarz miał robić operację na mózgu. Ale skoro do Pana jako prawnika to nie trafia, to nie ma co się dziwić, że mamy w kraju tylu popierawnych populistów.

      Usuń
    3. No i to jest chyba właśnie odwieczny problem między demokracją a technokracją. Oczekujemy rządów fachowców, czyli tak naprawdę technokracji. A kto jest w stanie ocenić fachowca: jego kompetencje i efekty pracy - tak naprawdę wyłącznie drugi fachowiec. I tak jest w każdej dziedzinie: prawie, medycynie, budowlance, mechanice samochodowej.

      Czy technokraci wygajają w wyborach? Wyobraźmy sobie powszechne wybory do komisji Weryfikacyjnej w Sprawie Reprywatyzacji. Z jednej strony np. wybitny znawca przedmiotu, profesor prawa zajmujący się od wielu lat zagadnieniami prawa rzeczowego i nieruchomości. Jego wypowiedzi i ocena dorobku zrozumiała byłaby dla prawników. Z drugiej strony mamy medialnego polityka, który ogranicza się do haseł "o rozgonieniu złodziei" - co akurat jest prawdą bo te wyłudzenia były złodziejstwem na niewyobrażalną skalę? Kto wygra wybory?

      Poza tym dlaczego ograniczać się do prawa? Czy wójt zapadłej gminy, który nie ma pojęcia o funkcjonowaniu oświaty i nie był nigdy nauczycielem, ma kompetencje do powoływania dyrektora szkoły?

      Usuń
    4. Nie można mylić rządzenia od rozstrzygania sporów sądowych. W tym pierwszym przypadku rządzą plitycy, ale w tym drugim potrzeba specjalistów. Jeśli chodzi o sędziów to ma Pan bardzo stereotypowe myślenie. Formalizm i odrealnienie. Typowy nie poparty żadnymi badaniami i wiarygodnym danymi twierdzenia.

      Usuń
    5. "Nie można mylić rządzenia od rozstrzygania sporów sądowych."
      A sądownictwo według zasady trójpodziału nie jest władzą?
      I do władzy ustawodawczej, i do wykonawczej, i do sądownictwa potrzeba specjalistów tak naprawdę, czego wcale nie gwarantuje demokracja i wyłanianie władz w wyborach.
      Założenia systemu to mrzonka, myślenie życzeniowe, które nijak nie spełnia się w rzeczywistości. Oczekujemy technokracji, co nie spełnia się.

      Poza tym w samym systemie są sprzeczności: np. posłowie są jednocześnie ministrami (jakaś herezja). Także sadownictwo nie opiera się w pełni wyłącznie na orzekaniu przez specjalistów - a co ze składami ławniczymi, np. w sprawie karnej w składzie 5-osobowym (2+3) trzech ławników - z założenia niefachowców może przegłosować dwóch sędziów zawodowych.

      Poza tym społeczeństwo, według sondaży (swoją drogą też są manipulowane) chce zasadniczej reformy sądownictwa - ponad 60% tak uważa. I to wada demokracji, bo większość pewnie nie ma zielonego pojęcia o sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości, a nawet w zdecydowanej większości nigdy nie miła do czynienia osobiście z sądownictwem (kiedyś jeszcze były stwierdzenia nabycia spadku w sądach - i to był często jedyny kontakt człowieka z sądem, a teraz częściej ludzie idą do notariusza).

      Ciągle narzekamy na społeczeństwo jako całość - to bądźmy konsekwentni, a nie wybierajmy tego, co jest akurat korzystne. To instytucje są dla ludzi, a nie na odwrót. Jak wyborcom nie spodoba się skład komisji Reprywatyzacyjnej, to mogą pokazać czerwoną kartkę rządzącym w najbliższych wyborach. Prawda jest taka, że pewnie ponad 95% wyborców w ogóle nie rozumie, o co ma chodzić w postępowaniu przed tą komisją.

      Usuń
  3. W takim gremium jak Komisja udział prawnika, czy kilku prawników, ze względu na pewne kwestie formalne czy techniczne dot. zasad procedowania byłby wskazany. Ale prawnik sądowy: sędzia, referendarz kojarzy się ( nie bez uzasadnienia) z formalizmem, rygoryzmem, nadużywaniem władzy, autorytarnością, oderwaniem od realiów życia społecznego i ekonomicznego na rzecz ślepego ( czytaj formalistycznego) przestrzegania procedur, które mają to do siebie, że logiczne często nie są, a oddalają czy też ich złamanie powoduje, że zapadają rozstrzygnięcia natury formalnej ( nierozstrzygające problemu), lub zapadają rozstrzygnięcia merytoryczne odbiegające od prawdy. Z kolei naukowcy reprezentują często nadmierny dydaktyzm, dogmatyzm itp. Wystarczą nam tego typu zachowania w sądzie, na uczelni czy w urzędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Formalizm i odrealnienie. Typowy nie poparty żadnymi badaniami i wiarygodnym danymi twierdzenia.

      Usuń
  4. "Jak wiadomo, wiedza z zakresu prawa powinna pochodzić od samego podmiotu wydającego postanowienie, czy też decyzję. W przeciwnym razie to nie "niezależna" Komisja, lecz opiniujący ustalaliby kwestie prawne".
    A jak Trybunał Konstytucyjny od lat posiłkuje się ekspertyzami biegłych, to nie TK tylko biegli ustalają kwestie prawne?

    OdpowiedzUsuń