Przejdź do głównej zawartości

Nie martw się na zapas, bo sprawa wyjątkowa może stać się banalna.


Ile to już razy okazywało się, że sprawa, która na początku wydawała się być niezwykle skomplikowana, ostatecznie kończyła się banalnie. Problem w tym, że zanim okaże się, iż sprawa jest prosta, wielu nastawia się na prawdziwą batalię. Nie można jednak odpuszczać. Nie wolno takiej wrzucić w czeluści szafy. Pamiętam sprawę, która wydawała się w tym sensie wyjątkowa, że w grę wchodził przepis, o którym od wielu już lat mówiło się, iż jest niekonstytucyjny. Planowałem nawet pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. Zastanawiałem się, jak długo sprawa będzie u mnie wisiała. I co?


Obniżenie czynszu dzierżawnego

Chodziło o sprawę, w której powód domagał się zapłaty czynszu dzierżawnego. Natomiast pozwany wnosił o oddalenie powództwa powołując się na art. 700 kodeksu cywilnego, który stanowi, że:
"Jeżeli wskutek okoliczności, za które dzierżawca odpowiedzialności nie ponosi i które nie dotyczą jego osoby, zwykły przychód z przedmiotu dzierżawy uległ znacznemu zmniejszeniu, dzierżawca może żądać obniżenia czynszu przypadającego za dany okres gospodarczy."

Pozwany domagał się zatem obniżenia czynszu uznając, że zaszły przesłanki, o których stanowi powyższy przepis. 

Wątpliwości

Od razu zacząłem się zastanawiać, co zrobię, jak dojdzie do rozstrzygania sprawy. Naczytałem się i uznałem, że zwrócę się z zapytaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Ale przyszedł rozsądek i wszystko stało się takie oczywiste. Przecież na razie trzeba rzetelnie poprowadzić postępowanie, w trakcie którego należy rozważyć różne opcje. Co będzie, jeśli zadam pytanie, a Trybunał Konstytucyjny stwierdzi, że przecież w niniejszej sprawie wskazana podstawa prawna w ogóle nie wchodzi w grę.  

Pod uwagę można było wziąć również art. 357(1), który stanowi, że:
"Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym."

W związku z tym, postanowiłem prowadzić sprawę tak, jakby zastosowanie mogła znaleźć któraś ze wskazanych wyżej podstaw prawnych. Nie obyło się bez biegłego.  

Opinia biegłego

Należało zatem tak skonstruować pytania do biegłego, aby wskazał, czy w tym konkretnym przypadku ziściły się przesłanki którejkolwiek ze wskazanych wyżej podstaw prawnych. Oczywiście chodziło o ustalenie tych kwestii, o których biegły sądowy mógł zdecydować. Dlatego biegły powinien osobno ustalić czy zaistniały jakieś "okoliczności, za które dzierżawca odpowiedzialności nie ponosi", a które spowodowały, że "zwykły przychód z przedmiotu dzierżawy uległ znacznemu zmniejszeniu". Oprócz tego musiał ustalić, czy może doszło do "nadzwyczajnej zmiany stosunków" w wyniku których "spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy". 

Gdyby bowiem się okazało, że przesłanki z art. 700 k.c. nie zaistniały, to problem z pytaniem do TK w ogóle by nie wystąpił. Wówczas wystarczyłoby rozpoznać czy zarzut pozwanego nie jest uzasadniony w kontekście drugiej podstawy, co jednak było mało prawdopodobne.  

Zaskoczenie

Biegły sądowy wydał opinię. Była to prawdziwa bomba. Z opinii biegłego sądowego wynikało bowiem, że brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, że w ogóle doszło do powstania szkód w uprawach. Nie można było w ogóle ustalić, że przychód uległ zmniejszeniu. Oznaczało to ni mniej ni więcej, jak tylko przyjęcie, że nie spełniły się przesłanki którejkolwiek ze wskazanych wyżej podstaw prawnych. 

Wyrok był więc zasądzający. Prosta, wręcz banalna sprawa. Po co się było zawczasu stresować. Dobra wskazówka na przyszłość. Po raz kolejny przekonałem się, że nie ma potrzeby uprzedzać się do żadnej sprawy. Nigdy nie wiadomo co przyniesie postępowanie. I tak wszystko może być wywrócone do góry nogami.

Komentarze

  1. Ale wyrok to chyba był zasądzający... ;)
    (albo coś źle zrozumiałem)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś myślałem, że jeżeli wezmę się od razu do obrzydliwej sprawy to też będę miał ją szybciej z głowy i potem zostaną same lekkie, łatwe i przyjemne ;-). Tymczasem okazuje się, że jak kończysz z ulgą obrzydliwca, niestety pojawia się kolejna i kolejna :-). Odkryłem więc, że problemem jest w ogóle zbyt dużo spraw do rozpoznania. Pamiętam, że był taki okres, że był czas żeby prześwietlić wszystkie sprawy na wskroś i nie było problemu z tym, że mało czasu żeby się pochylić nad sprawą i ludzie czekają, były to piękne czasu gdy w C czekało się 2,5 miesiąca na 1 rozprawę, a przeciętny okres rozpoznania sprawy w tej kategorii nie przekraczał 4 miesięcy, a w Ns 2 miesięcy, w spadkach nawet był to nawet miesiąc. Wtedy też praktycznie nie miałem "półkowników" albo tzw. "serów dojrzewających" a teraz wstyd mówić... Gdzieżby mi tam powstała teraz myśl o zwrócenie się do TK, gdy terminy co 6 miesięcy i zasyp uzasadnień. Pozdrawiam optymistycznego autora bloga :). Mało spraw = wyczekiwanie na trudną sprawę, bo jest ciekawa i odrywa od rutyny, teraz taka sprawa to przekleństwo, bo zarwane noce. Jeszcze raz pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne doświadczenia. Muszę się też przyznać, iż zaczyn dla tego posta powstał jeszcze przed tzw. kryzysem konstytucyjnym. Jak się kryzys pojawił, to ciężko było publikować coś innego. Nawet myślałem, aby zmodyfikować post, ale byłoby to nieuczciwe. Teraz raczej nie kierowałbym zapytania tylko sam ustalał właściwą normę.

      Usuń
  3. Czy to jednak nie biegły a sędzia powinien ustalać ""czy zaistniały jakieś "okoliczności, za które dzierżawca odpowiedzialności nie ponosi"? Podobnie, a nawet jeszcze bardziej, czy to nie sędzia a biegły powinien ustalać ""czy może doszło do "nadzwyczajnej zmiany stosunków"".
    pc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć. Raczej to strona powinna podać, że zaistniały takie okoliczności. Następnie biegły powinien odpowiedzieć na pytanie czy te wskazane okoliczności można uznać za nadzwyczajną zmianę stosunków. Trudno sobie wyobrazić, aby sędzia mógł stwierdzić, czy np. zmiana klimatu albo występowanie określonego szkodnika w danym czasie było taką wyjątkową okolicznością.

      Usuń
  4. Ale jeszcze trudniej aby wymagać od biegłego, aby wiedział co to znaczy "nadzwyczajna zmiana stosunków" w rozumieniu tego przepisu (a przecież nawet prawnicy mają co do tego wątpliwości, także sędziowie - vide wyrok SN z 19 listopada 2014 r., II CSK 191/14). Zwłaszcza w tym przypadku, kiedy z całym szacunkiem mamy biegłego prawdopodobnie z zakresu rolnictwa. W przeciwnym razie biegły staje się jednocześnie biegłym od prawa, a przecież: 1) co do zasady nim nie jest; 2) to sędzia a nie biegły orzeka.
    pozdrawiam,
    pc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczny spór, który jednak ma charakter w dużej mierze teoretyczny i jednak fikcyjny. Prawnicy lubują się w takich sporach. Starają się dokonać rozgraniczenia między tym, co może biegły, a tym do czego ma prawo prawnik, sędzia itp. To trochę tak, jak z ustaleniem czy poszkodowany przyczynił się do szkody w 10 czy 12 procentach. W rzeczywistości jest to bardzo cienka granica. Zapytam przewrotnie, skąd prawnik ma wiedzieć, co w rolnictwie na danym obszarze stanowi nadzwyczajną sytuację. Sąd ustala okoliczności faktyczne sprawy. Natomiast biegły w oparciu o te dane ustala, czy dane zdarzenie można określić, jako nadzwyczajną okoliczność poprzez precyzyjne określenie i wyjaśnienie dlaczego tak uważa. Prawda jest taka, że w wielu sprawach (np. błędu w sztuce lekarskiej) prawnicy nawet nie wiedzą, jakie zadać pytania biegłemu. Zdarzają się sytuacje, w których dany prawnik naprawdę przeczyta wiele monografii na dany temat, a biegły np. stwierdzi, że to wiedza nieaktualna albo źle zrozumiał problem. Ale i tak wierzy w to, że jesteśmy "super-biegłymi" :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wzór wniosku o usprawiedliwienie nieobecności świadka na rozprawie.

Okazuje się, że wciąż aktualne jest pytanie, w jaki sposób usprawiedliwić swoją nieobecność na rozprawie. Dostrzegłem również pytanie czy osoba wezwana w charakterze świadka może po prostu nie przyjść na rozprawę, skoro - jak sama twierdzi - niczego w danej sprawie nie ma do powiedzenia. Zanim wyjaśnię tę wątpliwość, najpierw zaprezentuję wniosek o usprawiedliwienie nieobecności na rozprawie wraz z komentarzem.

Wzór wniosku o odwołanie (zmianę) terminu rozprawy.

Myślę, że o wiele łatwiej jest usprawiedliwić nieobecność świadka na rozprawie, niż przekonać sąd do zmiany wyznaczonego już terminu rozprawy. Nie można oczywiście założyć, że wniosek o zmianę terminu rozprawy zostanie zignorowany. Z tego choćby powodu zaprezentuję wzór takiego wniosku (z "kontrowersyjnym" komentarzem), który - przynajmniej teoretycznie - mógłby być uwzględniony.

Odsetki ustawowe i umowne, kapitałowe oraz za opóźnienie. Zmiany rewolucyjne!

Można chyba mówić o prawdziwej rewolucji w odsetkach. Z dniem 1 stycznia 2016 roku ustawodawca nie tylko wprowadził zupełnie nowy sposób obliczania odsetek, ale również wprowadził odmienne stopy procentowe dla odsetek ustawowych, o których stanowi art. 359 § 2 k.c. i dla odsetek, których dotyczy art. 481 k.c. Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt raczej nie zastanawiał się nad tym, jaka jest różnica między wskazanymi odsetkami. Teraz, ze względu na różne stopy procentowe, trzeba będzie się nad tym pochylić i jakoś sobie z tym poradzić.