Currenda, czyli program "nowocześnie utrudniający życie sędziom".


Od dawna chciałem napisać na temat komputerowego systemu "Currenda", który przez jego autorów został szumnie dookreślony, jako "Efektywne prowadzenie spraw i zarządzanie Sądem Rejonowym". Gdybym miał napisać krótko, co ja osobiście sądzę o tym systemie, to bym napisał, że jest całkowicie nieprzydatny dla mnie, jako sędziego prowadzącego sprawy cywilne. To system który nie tylko nie ułatwia życia sędziom, ale wręcz przysparza im dodatkowej i bezsensownej pracy.


Jaki był cel ?

Od razu muszę przyznać, że nie wiem jaki cel przyświecał autorom tego "eleganckiego" programu komputerowego. Wydaje się jednak, że chodziło również o to, aby również wspomagał prowadzenie spraw przez poszczególnych sędziów, a nie tylko i wyłącznie wspierał zarządzanie sądem rejonowym, jako takim.

Moja prywatna, indywidualna ocena tego programu będzie się zatem odnosiła do tego, co mnie najbardziej interesuje, tj. do tzw. efektywnego prowadzenia spraw. W tym kontekście warto zatem rozważyć co najmniej takie kwestie, jak: funkcjonalność, wspomaganie w planowaniu rozpraw, wspomaganie w pisaniu orzeczeń i zarządzeń sądowych, czy zarządzanie czasem. Zwłaszcza te trzy ostatnie zagadnienia są kluczowe dla terminowego rozpoznania sprawy.

Planowanie rozpraw

Tak naprawdę to ów system stał się bazą zawierającą dane o wyznaczonych rozprawach. W tym względzie program ten nie stanowi żadnej, ale to żadnej pomocy dla sędziego. W Currendzie znajduje się tylko to, co sędzia sam wygeneruje i odnotuje. Oznacza to, że sędzia sam określa termin rozprawy i go odnotowuje w Currendzie. Nie ma w tym względzie żadnego wsparcia dla sędziego. Programu tego nie można w żadnym razie zsynchronizować, z jakimkolwiek innym oprogramowaniem  np. zainstalowanym w komputerze. Nie ma też możliwości synchronizacji np. ze smartfonem.

Co więcej, system nawet nie wyłapie gdy rozprawa omyłkowo zostanie wyznaczona w niedzielę albo w Nowy Rok. Ktoś powie, że nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby tego dnia wyznaczyć np. posiedzenie aresztowe. Chodzi jednak o to, że zasadniczo ani w soboty, ani w niedziele i inne święta rozpraw się nie wyznacza. Dlatego też "system" powinien choćby ostrzegać przed możliwą omyłką.

Zdarza się również i tak, że dwóch sędziów omyłkowo wyznaczy swoje sprawy na ten sam dzień i na te same godziny. Oczywiście system Currenda tego również nie wychwyci. Więcej, system nie poinformuje nawet wtedy gdy jeden sędzia omyłkowo na ten sam dzień, na tę samą godzinę wyznaczy dwie różne sprawy.

Dlaczego tak się dzieje ? Dlaczego system przeznaczony do efektywnego prowadzenia sprawy nie wyłapuje takich podstawowych omyłek ? Może lepiej posłużyć się kalendarzem Google. Do czego taki system jest mi potrzebny ?

Czego sędzia nie wymyśli, tego system nie zna

Właściwie to nie ma żadnego sensu pisać o wspomaganiu sędziego w pracy orzeczniczej. Taka sytuacja byłaby wtedy, gdyby program zawierał bazę wzorów orzeczeń i zarządzeń, którą sędziowie mogliby wykorzystać w swojej pracy. Czegoś takiego autorzy programu w ogóle nie przewidzieli. Pozostawiono to samym sędziom w myśl zasady: "niech sobie opracują wzory i wrzucą do systemu".

Sędziowie takie wzory zaczęli samodzielnie opracowywać, niemal każdy na własną rękę. Bardzo szybko się okazało, że dalsze opracowywanie wzorów i umieszczanie ich w systemie straciło jakikolwiek sens. Dlaczego ? Choćby z tego względu, że nie ma żadnej możliwości ich sensownego wyszukiwania. Nie ma wyszukiwarki wzorów udostępnionych w systemie. Co więcej, jeśli dokonam wyboru jakiegoś wzoru, to otwiera się tak mała rameczka zawierająca nazwy opracowanych wzorków, że ich znalezienie graniczy z cudem.

Efektem tych zaniedbań jest to, że sędziowie zwykle najpierw piszą swoje orzeczenia czy zarządzenia na komputerowym edytorze tekstu a następnie "wklejają" już gotowe orzeczenia i zarządzenia do systemu.

Jednakże ta prosta czynność generuje dodatkowe problemy. Kiedyś wystarczyło napisać pismo i je wydrukować. Obecnie trzeba napisać, wkleić do systemy, dostosować do formatu systemu Currenda i dopiero wtedy wydrukować. Zamiast dwóch czynności mamy cztery. Poza tym, owo dostosowanie formatu tekstu do formatu Currendy nie zawsze kończy się sukcesem. Tak więc np. zamiast podpunktu "a)" pojawi się np. serduszko.   

Zarządzanie czasem

Coś takiego w ogóle nie istnieje. W tym akurat względzie najmniej można się dziwić autorom, skoro nikomu nie chciało się jeszcze ustalić ile czasu statystyczny sędzia potrzebuje na podjęcie danego typu decyzji. Trudno zatem wymagać od autorów programu, aby np. opracowali taką funkcję dzięki której sędzia mógłby być "rozliczany" z podejmowania czynności każdego dnia.

Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego system nie informuje sędziego o tym, że np. w danej sprawie od dłuższego czasu nie podejmowano żadnej czynności. Owszem, jeśli wybierze się pewną opcję, to system poda listę takich spraw. Nie o to jednak chodzi. Od systemu wspomagającego efektywne prowadzenie sprawy należałoby raczej wymagać, aby z pewnym wyprzedzeniem poinformował mnie o tym, że w danej sprawie należałoby podjąć czynność. Mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że po odpaleniu rano komputera, Currena na monitorze wyświetla taką listę spraw. Co więcej, system nawet nie sygnalizuje, że upływa termin do napisania uzasadnienia wyroku. Tego kompletnie nie rozumiem, zwłaszcza że tak dużo uwagi przywiązuje się do tego zagadnienia. 

Typowe sposoby

Jak zatem sobie radzi sędzia w erze systemów komputerowych i darmowych aplikacji dostępnych w internecie. Fiszki, spinacz i kolorowe karteczki.

Przykładowo, jeśli wpływa sprawa z wnioskiem o zabezpieczenie, który należy rozpoznać niezwłocznie, to na okładce przyszywa się karteczkę z napisem "wniosek o zabezpieczenie" i przedkłada się sędziemu najlepiej do rąk, aby nie zniknął w czeluściach szafy. Jeśli wpływa wniosek o uzasadnienie wyroku, to podejmuje się analogiczne czynności, tylko karteczka ma inną nazwę.

Sygnalizacja

Może ktoś powie, że nikt tego nie zgłaszał. Wręcz przeciwnie. Sędziowie prosili, aby np. w programie znalazło się coś w rodzaju przypomnienia, sygnalizacji czy choćby opcji "budzika". I co ? I nic.

Funkcjonalność

Gdyby oceniać funkcjonalność w kontekście innym programów, to można by było stwierdzić, że funkcjonalność Currendy ma się, jak drukarka igłowa do laserowej. Interfejs jest prymitywny, mało intuicyjny. Ikonki małe, zasadniczo szare, w stylu: "rączka", "młotek", domek" itp. 

Otwierane okna są bardzo małe. Co więcej, jak się coś otworzy, to już nie można tego zamknąć bez zapisania i to nawet jeśli wciśnie się funkcję: "anuluj". Po prostu koszmar. To tak, jakby zupełnie nie myślano o komforcie użytkowania. 

Podsumowanie

Program ten z mojego punktu widzenia, delikatnie mówiąc, wymyka się spod oceny. Dla mnie jest bardzo, ale to bardzo słaby. W niczym mnie nie wspiera. W ogóle mi nie pomaga. Dodaje zbędnej pracy. Dalej nie rozumiem: "Jak takie coś, może tak długo, tak bardzo utrudniać mi życie". 

16 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że te wszystkie przetargi na komputeryzację sądownictwa wpisują się w ogolmy trend zamówień publicznych - czyli mają na ich wygraniu zarobić znajomi królika. A że wcale nie pomagają, a wręcz przeszkadzają i utrudniają - to już jest nieistotne.

    Najwyżej będzie się robiło przetargi uzupełniające - za jeszcze większą kwotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, aby tak było. Nie ma co przesadzać. Martwi mnie jednak to, że nic się nie słyszy, aby ktokolwiek choćby starał się wywierać wpływ na firmę, aby dany program udoskonalić, dostosować do rzeczywistych potrzeb.

      Usuń
  2. Jeżeli chodzi o planowanie rozpraw, to nałożenie ograniczeń systemowych na sędziów spowodowałoby obniżenie kreatywności w tym aspekcie.

    W moim sądzie, szczególnie w dziale gospodarczym, normą jest wyznaczanie terminów publikacji w pokoju sędziowskim. I tak nikt na nie nie przychodzi. Kłopot jest wtedy, gdy faktycznie strona przyjdzie. Na szczęście w pokoju pełnym akt (na szafach, na biurkach i na podłodze) odbywa się ogłoszenie wyroku. W pokoju godło wisi na ścianie to wystarczy tylko togę i łańcuch przywdziać, a że nie ma miejsca dla protokolanta i stron to już inna para kaloszy.

    Często wyznacza się też publikacje na sali rozpraw, ale równolegle inny sędzia dla którego sala jest w zasadzie zarezerwowana też wyznacza swoje rozprawy. Później "publikacyjną" wokandę przekierowuje się na pokój sędziego i po kłopocie. Żaden system by tego nie ogarnął.

    Pośpiech jest też taki, że zdarzyło mi się, że na terminie publikacji (w pokoju sędziowskim) czekałem jeszcze ponad godzinę. Widać było z miny pracownicy sekretariatu, że właśnie dopiero rozpoczęła jednoosobowa "narada" i wyrok dopiero będzie wydany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna praktyka z tymi publikacjami :-) Ja nigdy bym nie wyznaczył publikcji w pokoju sędziowskim, zamiast na sali rozpraw. Publikacja to uwieńczenie postępowania sądowego. Trzeba zachować pewną doniosłość chwili. Bez rozprawy nie jest to możliwe.

      Rozwiązanie jest bardzo proste. Od zawsze wyznaczam publikacje w trakcie sesji, wokandy. Wplatam publikacje między innymi sprawami, zwykle na końcu albo na początku wokandy. Wyznaczanie wokandy tylko na same publikacje to trochę strata czasu.

      Usuń
  3. I jako prawnik z wykształcenia/zamiłowania a programista/projektant z zawodu mogę Panu powiedzieć, że takich przykładów w sądownictwie i szeroko pojętym wymiarze sprawiedliwości jest znacznie więcej. Pomimo tego, iż te programy ze swojej natury nie są skomplikowane firmy je tworzące potrafiły zrealizować takie właśnie cuda. Osobiście mam kilka domysłów skąd taki stan rzeczy, ale ograniczę się do jednego - nie dofinansowanie. Niestety IT "wysysa" wysokimi zarobkami co lepszych specjalistów, trafiają do prywatnego sektora gdzie stawka 10 tyś netto dla dobrego programisty nie jest niczym nadzwyczajnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisywany program robiła firma zewnętrzna.

      Usuń
  4. Firma zewnętrzna robiła go w ramach określonego budżetu. W tym przypadku najprawdopodobniej nie pokusiła się o zrobienie odpowiednich badań/analizy (badania zachowań użytkowników) bądź zatrudnienie projektanta UX/UI z prawdziwego zdarzenia bo najzwyczajniej w świecie nie było na to pieniążków. Choć mogę być w błędzie i pieniążki były ale prezes firmy wiedział, że egzekucja realizacji kontraktu będzie jaka będzie (patrz kompetencje pracowników MS) więc zdecydował się na zakup nowego audi czy bmw ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony - mnie jako sędziego też wkurza currenda. Szczególnie to funkcja sortowania czynności do wykonania odbywa się alfabetycznie. BTW - czy Wy nie macie listy czynności? i wykazu minusów, których trzeba się pozbywać?

    Jednocześnie nie powiedziałabym, że ten program jest dla mnie zupełnie nieprzydatny. Bardzo fajną funkcją jest możliwość samodzielnego sprawdzenia stanu innej sprawy bez fizycznego zapoznania się z aktami, przejrzenia protokołów czy zarządzeń. W naszym sądzie udostępniono także możliwość zdalnego łączenia się z currendą z domu, ale tylko za pośrednictwem służbowego laptopa.
    Ale aplikacji na androida też mi brakuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mamy nierealistyczne minusiki. Zdalnego łączenia nie ma. Dla mnie możliwość przeglądania dokumentów to jednak za mało.

      Usuń
  6. Cyt. "Rose": W naszym sądzie udostępniono także możliwość zdalnego łączenia się z currendą z domu, ale tylko za pośrednictwem służbowego laptopa... Oczywiście Pani Sędzia dysponuje w domu takim samym systemem zabezpieczeń wejścia do sieci publicznej, jaki ma infrastruktura sądowa. Gratulują rozwagi udostępniającym !

    OdpowiedzUsuń
  7. Prosze sie cieszyc, ze pracuje Pan na tej wersji Currendy. Tu ma Pan wszystko w jednym miejscu. Program dla sekcji karnej to dopiero sztuka. Jedna rzecz odnotowuje sie w kilku miejscach, bo w wykazach dane sie nie sciagaja. I coz z tego, ze problemy z funkcjonalnoscia sa zglaszane do pracownikow curredy jak i tak nikt nas uzytkownikow nie slucha...

    OdpowiedzUsuń
  8. Może ja też się wypowiem. Pracuję z tym programem od około 8 lat. Nie zdarzyła się jeszcze taka sytuacja by statystyki były ok, bo zawsze w okresie przed statystycznym coś namieszają. Aktualizację niosą ze sobą więcej błędów niż wprowadzają udogodnień. Program jest pisany na kolanie i tak też naprawiany. Z moich informacji wynika, że właścicielem programu jest już MS a nie spółka currenda. Kiedy ?? Za ile ?? Dlaczego ?? Wszystko zostało załatwione cichutko. Teraz się musimy męczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dlaczego się męczysz? Jest przecież Sędzia-2

      Usuń
    2. W zdecydowanej większości przypadków statystyki nie grają z winy userów. Nie bronię currendy bo to syf ale prawda jest też taka, że użytkownicy i ich postrzeganie prowadzenia spraw w currendzie też mają swoje za uszami.

      Usuń
  9. Wie Pan, że bywają sądy zgłaszające poprawkę, którą miesiąc później zgłaszają jako błąd?

    OdpowiedzUsuń
  10. Dwa słowa - brak konkurencji.
    Od kiedy MS jest właścicielem systemu nie ma co marzyć, że w jakimkolwiek sądzie da się go zastąpić czymś innym. Jako programista byłbym bardzo zainteresowany wytworzeniem takiego systemu w swojej firmie ale wiem, że i tak nigdzie nie uda mi się go sprzedać.

    OdpowiedzUsuń