Sędzia temu winien, czyli katarskie sędziowanie.


Zapoznając się z opiniami, jakie pojawiły się bezpośrednio po meczu piłki ręcznej Polska - Katar miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś już kiedyś słyszałem podobne wytłumaczenie przegranej. Od razu muszę sprostować. Właściwie to często słyszę narzekania na sędziowanie.


Z sędzią nikt nie wygra

Po słynnym już meczu pojawiła się między innymi wypowiedzieć, że z sędziami nikt nie wygra. Podobne oceny towarzyszą niektórym postępowaniom przed polskimi sądami. Trudno z nimi polemizować. 

Każdą wypowiedź, ocenę należałoby rozważyć przez pryzmat danej sprawy. Może być tak, że w konkretnej sytuacji nawet bardzo negatywna ocena będzie uzasadniona. Problem tkwi w czym innym.

Martwi to, że tego typu slogany są dość powszechnie powtarzane niemal przy każdej sprawie, która nie zakończyła się po myśli osoby, która - niekiedy publicznie - dzieli się omawianym spostrzeżeniem.

To ma znaczenie

Ktoś powie, że to zwykłe powiedzonko. Problem polega jednak na tym, że ma ono swój negatywny wydźwięk. Oznaczać może, że sędzia w ramach danego postępowania był lub chciał być najważniejszy. O wiele gorsze jest twierdzenie, że sędzia jest stronniczy, zaangażowany w sprawę w tym sensie, że zależy jemu, aby konkretna strona procesu wygrała daną sprawę. Z tego względu, takie oceny mogą czynić spustoszenie i kształtować negatywny obraz sądownictwa wobec całego sądownictwa. 

Nieraz spotkałem się z tym, że strona procesu już na wstępie informowała, że nie ma szans na wygranie sprawy, gdyż cały wymiar sprawiedliwości jest przeciwko niej. Przerażające jeśli takie stwierdzenie pochodzi od osoby, która jest pierwszy raz w sądzie.

Zdarza się, że potencjalna strona nie chce w ogóle składać pozwu, gdyż uznaje, że sądy są niesprawiedliwie, o czym dowiedziała się z mediów lub od swoich bliskich, którzy niekiedy nigdy nie byli w sądzie. Pamiętam sprawę, w której powódka była bardzo zdziwiona, gdy na pierwszym terminie został wydany wyrok. Wówczas usłyszałem mniej więcej taką wypowiedź: "Przecież to niemożliwe, a nawet niezgodne z przepisami prawa. Powszechnie wiadomo, że sprawy nie trwają tak krótko i nie kończą się na pierwszej rozprawie"

Sędzia nie uczestniczy w grze

Dlatego warto choć przez chwilę zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście sędzia uczestniczy w jakiejś grze. W tym miejscu trzeba poczynić ważne zastrzeżenie. Chodzi o to, że zagadnienie to winno być rozważane co najmniej w ujęciu teoretycznym oraz praktycznym. 

Ujęcie teoretyczne

Ustrój został tak skonstruowany, że sędzia jedynie kieruje postępowaniem i rozstrzyga poszczególne sprawy. Ważne jest założenie, że czyni to w oparciu o precyzyjne reguły określone przepisami prawa, zwłaszcza przepisami kodeksu postępowania cywilnego, powszechnie dostępnymi. Nie ma marginesu na jego widzimisię. Podlega kontroli instancyjnej a w pewnym sensie i administracyjnej. 

Odwołując się do terminologii sportowej, należy stwierdzić, że sędzia nie może ani wygrać, ani przegrać. Wygrywa bądź przegrywa tylko ten, kto faktycznie miał wcześniej coś do wygrania. Pod względem ustrojowym sędzia nie ma nic do ugrania. 

Z tego względu nie można używać takich sloganów w sposób abstrakcyjny, oderwany od rzeczywistości, konkretnego przypadku. Wszelka generalizacja jest nadużyciem. Takie podejście jest charakterystyczne jedynie dla państw niedemokratycznych albo społeczeństw bardzo nieufnych.

Ujęcie praktyczne

W tym wypadku należy brać pod uwagę konkretne sytuacje. Nie można jednak abstrahować od tego, że żyjemy w państwie demokratycznym, w którym istnieją pewne zasady, jak choćby poszanowanie dobrego imienia oraz domniemanie niewinności. 

Oznacza to, że trzeba rozważać konkretne sytuacje. Wtedy podaje się konkretne stany faktyczne, imienia i nazwiska osób uczestniczących w danym zdarzeniu. Wtedy oczekuje się rozstrzygnięcia przez konkretne gremia. Mogą to być sądy powszechne, polubowne, czy różnego rodzaju zawodowe sądy dyscyplinarne. Brak poszanowania dla tych zasad jest niczym innym jak zwykłą insynuacją niemającą niczego wspólnego z dociekaniem prawdy, szacunkiem wobec człowieka oraz poszanowaniem instytucji państwa demokratycznego. 

Zdaję sobie sprawę, że wybrzmiało to górnolotnie. Myślę jednak, że tak należy do tego podejść. Wszelkie plotki, niedomówienia, insynuacje, niesprawdzone okoliczności wywołują więcej szkód, niż pożytku. Utrwalają tylko w społeczeństwie poczucie niesprawiedliwości oraz lęku wobec bliżej nieznanej sile, która wszystkimi oraz wszystkim zawiaduje i to poza wszelką kontrolą. Niczemu to nie służy. 

Nie jest to chowanie głowy w piasek. Nie jest to żadna próbna tłumaczenia ewentualnej niesprawiedliwości. Czym to zatem jest ? Najlepiej zrozumie to osoba, która np. stała się przedmiotem fałszywej plotki, przedstawiającej tą osobą w negatywnym świetle. Praktycznie nie ma żadnych szans, aby z plotką walczyć. Zrozumie to również sędzia, który został oceniony, zanim wydał wyrok. Zrozumie to także zawodowy prawnik, który został uznany za nieporadnego, niekompetentnego jeszcze przed zakończeniem sprawy. Zrozumie to także pracownik, który został zwolniony z pracy bez możliwości ustosunkowania się do nieprawdziwych informacji o naruszeniu podstawowych obowiązków pracowniczych. Można mnożyć przypadki. Można zachęcić do tego, aby postawić się w sytuacji takiej osoby, zanim rozpocznie się ocenianie. 

Oceny o sędziach nie są obojętne

Po co to wszystko ? Zdaję sobie sprawę, że choć nie uczestniczę w żadnej walce politycznej, to jednak muszę mieć grubą skórę. Nie oznacza to wcale, że są mi obojętne negatywne oceny o sędziach, sądach i wymiarze sprawiedliwości. Nie oznacza to wcale, że jest mi obojętne gdy sędziemu, tak na starcie zarzuca się stronniczość albo zaangażowanie w wydanie określonego wyroku. Wreszcie, nie jest mi obojętne, gdy sądom zarzuca się nieprawidłowości bez wszechstronnego wyjaśnienia sprawy. 

Uważam, że takie spiętrzenie negatywnych, ogólnikowych ocen może powodować to, iż sędziowie będą się zamykać. Skoro bowiem nie można polemizować, nie można się żalić, to może pozostaje, poza uczciwą pracą, budować własną przestrzeń. 

Wygrywa się z przeciwnikiem 

Watro zawsze pamiętać o tym, że gra się z przeciwnikiem. Nie ma co szukać innych przyczyn porażki, jeśli przeciwnik był zbyt silny, chyba że potwierdzają to dowody ocenione przez niezależne gremium.

Cudownie, że polska reprezentacja w piłce ręcznej wygrała z Hiszpanami. Dzięki temu, choć przez jeden dzień nie będzie mowy o tym, jak to zostaliśmy pokrzywdzeni przez katarskie sędziowanie. 

30 komentarzy:

  1. Panie Sędzio, trzeba odróżnić dwie sytuacje. Jedna to taka, w której sędzia, zgodnie z jego rolą, kieruje postępowaniem i wydaje rozstrzygnięcie. Wtedy rzeczywiście twierdzenie, że z sędzią się nie wygra, nie ma żadnego sensu.
    Druga zaś sytuacja, to taka, w której sędzia dąży (nie ważne z jakiego powodu) do rozstrzygnięcia sprawy na korzyść jednej ze stron. Wtedy twierdzenie, że z sędzią się nie wygra jest „oczywistą oczywistością”.
    sasanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że głoszenie takich ocen, iż sędziowie w rozpoznawanych przez nich sprawach bywają stronniczy, kształtuje w oczach społeczeństwa negatywny obraz całego sądownictwa. Wiem, że to krzywdzi uczciwych sędziów. Ale uważam, że skala nieuczciwości w naszych krajowych sądach jest tak wielka, że nie wolno o tym nie mówić. Milczenie na ten temat nie służy bowiem ani społeczeństwu, ani wymiarowi sprawiedliwości.

    Skoro w Polsce sprawy ustawiane są nawet przez sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego (nieważne czy tylko w przedsądzie, czy także w sprawach właściwych), gdzie orzekają ponoć sędziowie najlepsi z najlepszych i najuczciwsi z najuczciwszych, to czego można się spodziewać po nieco gorszych i ciut mniej uczciwych sędziach orzekających w sądach niższych szczebli? Taki wniosek może wyciągnąć sobie zwykły śmiertelnik.

    Zastanawia mnie na przykład to, dlaczego szeregowi sędziowie – ci uczciwi - nic z tym nie robią. W takich okolicznościach, gdy cała Polska słyszała co dzieje się na szczytach władzy sądowniczej, milczenie środowiska sędziowskiego tylko utwierdza obywateli w przekonaniu, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty ....

    Przecież sędziowie mają swoje stowarzyszenia, mają swój samorząd sędziowski z jego organami. Zgromadzenia sędziów mogą podjąć uchwały, w których domagać się będą szybkiego wyjaśnienia sprawy zwanej „korupcją w Sądzie Najwyższym”, wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec tamtych sędziów itp.

    A tymczasem społeczeństwo dowiaduje się tylko o uchwałach w sprawie Waszych wynagrodzeń, kilometrówek … Proszę wybaczyć, ale nie jesteście Państwo (sędziowie) wiarygodni w oczach opinii publicznej, gdy godzicie się na to, żeby upubliczniona przez media sprawa zwana „korupcją w Sądzie Najwyższym” ciągnęła się 5 lat bez rezultatu, a sędzia załatwiający „życzliwość” dla pewnego podsądnego nawet nie został zawieszony, tylko orzeka sobie dalej w Sądzie Najwyższym.

    Panie Sędzio, w tych okolicznościach Pana artykuły, mające na celu budowanie autorytetu sędziów, posty na blogu i inne starania, nic nie dadzą. Szkoda czasu i atłasu.

    Życzliwa uczciwym sędziom sasanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poście podałem propozycję jak nalożałoby podejść do omawianego zagadnienia. W jaki sposób dyskutować konstrukcyjnie. W przeciwnym razie z bloga zrobi się tabloid. Jak rozumiem nie skorzystała Pani z tej propozycj. Czy w związku z tym mam rozumieć że nie jest Pani zwolenniczką demokratycznego państwa prawa ? Proszę mi podać ilu sędziów zostało skazanych albo ilu postawiono zarzuty korupcyjne ? Następnie proszę zestawić z liczbą sędziów orzekających i zastanowić się nad Pani generalnymi i kategorycznymi ocenami. Czy również o innych grupach społecznych można dyskutować w taki sposób według Pani ? Pisanie bloga jest przyjemnością a nie obowiązkiem. Moim celem nie jest budowanie autorytetu sędziów. Nie tędy droga. Nie taki jest cel bloga. Natomiast nie chodzinteż o to aby przenosić dyskusję na poziom niemerytoryczny.

      Usuń
    2. ---„Czy w związku z tym mam rozumieć że nie jest Pani zwolenniczką demokratycznego państwa prawa ?”---

      Jestem zwolenniczką demokratycznego państwa prawa, ale na podstawie moich osobistych (i mojej rodziny) doświadczeń jestem przekonana, że niestety nie żyję w takim państwie.

      ---„Proszę mi podać ilu sędziów zostało skazanych albo ilu postawiono zarzuty korupcyjne ? Następnie proszę zestawić z liczbą sędziów orzekających i zastanowić się nad Pani generalnymi i kategorycznymi ocenami.”---

      No cóż, gdyby moje Państwo było demokratycznym państwem prawa, to takie statystyki można by uznać za wiarygodne i wykorzystywać je, owszem, do takich wyliczeń. Ale ponieważ tak nie jest, to i wyliczanki nie mają żadnego sensu.
      Czy np. mam potulnie przyznać, że nie doszło do żadnego przestępstwa, ani nawet przewinienia dyscyplinarnego w sprawie zwanej „korupcją w Sądzie Najwyższym” tylko dlatego, że żadnemu z trzech sędziów, biorących udział w tej aferze (tak jest – dla mnie jest to afera) nie postawiono dotąd żadnych zarzutów, nawet dyscyplinarnych? Nie mówiąc już o skazaniu/wymierzeniu kary dyscyplinarnej? A jeśli do tego nigdy nie dojdzie, dzięki „życzliwości” współbraci prawników ( prokuratorów, sędziów), to mam przyznać, że to co słyszałam na własne uszy (z upublicznionych nagrań dźwiękowych) i widziałam na własne oczy (treść upublicznionych SMS-ów) nigdy nie miało miejsca?
      sasanka

      Usuń
    3. Gdyby nie mieszkała Pani w demokratycznym państwie prawnym to nie mogłaby się Pani swobodnie wypowiadać, krytykować, uczestniczyć w wyborach, pozywać itp. :-) Niczego nie musi Pani potulnie przyznawać :-), zwłaszcza że żyjemy oboje w państwie prawa. Tak na serio.
      Odpowiadając na Pani komentarz chciałem, aby Pani zwróciła uwagę na swoje generalne sądy. Jest Pani prawniczką i bardzo dobrze zdaje sobie Pani sprawę co oznacza formułowanie generalnych, kategorycznych poglądów i jakie mogą nieść spustoszenie. Moim celem nie jest zaprzeczanie, że dochodzi do nieprawidłowości, czy nawet czynów podpadających pod postępowanie dyscyplinarne albo karne. Więcej, wyroki w sprawach sędziów są jawne. Nie ma problemu z dotarciem np. do orzeczeń dyscyplinarnych, zwłaszcza tych wydanych przez Sąd Najwyższy.
      Problem jest wtedy gdy pisze Pani, że "[...] w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty ...."
      Skoro cały system sprawiedliwości jest skorumpowany, to również wszyscy sędziowie. Nawet jeśli nie taka była intencja, to z takiego sformułowania płynie co najmniej przekaz, że w Polsce zdecydowana większość sędziów postępuje niegodnie. Dlatego poprosiłem, aby Pani podała z czego to wynika, z jakich dowodów, z jakich spraw. Mogłaby Pani np. podać jakieś zagraniczne opracowania. Jednak z nich w ogóle nie wynika, aby polscy sędziowie byli niegodni albo robili "przekręty". Całkowicie niezrozumiałe i nielogiczne jest twierdzenie, że "dzięki „życzliwości” współbraci prawników ( prokuratorów, sędziów)" nie udaje się wykryć nieprawidłowości. Wiem, że czyta Pani jeszcze innego bloga, na których niemal wszyscy opisują brak solidarności między sędziami nawet w najdrobniejszych kwestiach, nie mówiąc już o zagadnieniach dyscyplinarnych. Na zakończenie. Spraw przeze mnie rozpoznanych jest tysiące. Każdy z moich znajomych rozpoznał również tysiące spraw. Nie słyszałem, aby komukolwiek jakakolwiek strona zarzuciła nadużycia, nie wspominając już o "przekrętach". Proszę zatem o umiar, więcej zaufania, zwłaszcza czytając bloga. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Panie Sędzio, proszę nie wmawiać mi – podpierając się fragmentami zdań wyrwanymi z kontekstu - tego, czego nie twierdziłam. Nie twierdziłam bowiem, że :„ … w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty ....".

      Zdanie, którego fragment był Pan łaskaw zacytować, w całości brzmiało tak:
      „W takich okolicznościach, gdy cała Polska słyszała co dzieje się na szczytach władzy sądowniczej, milczenie środowiska sędziowskiego tylko utwierdza obywateli w przekonaniu, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty ....”.

      Jak wynika z tej wypowiedzi, powyższe zdanie było wyrazem mojej OBAWY, że - w braku stosownej, odpowiedniej, reakcji środowiska sędziowskiego na ujawnioną przez media aferę, do której doszło na szczytach władzy sądowniczej – obywatele utwierdzą się w przekonaniu, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany … . A to przecież zupełnie co innego niż moje jakoby twierdzenie (wprost), iż w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany …

      Dlaczego obawiam się, że obywatele utwierdzą się w takim przekonaniu? Bo w Polsce zaufanie obywateli do sędziów już jest bardzo niskie i z roku na rok jeszcze spada. Nie jest to żadną tajemnicą. Potwierdzają to wyniki oficjalnych badań.

      Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany. Natomiast oceniam, że … „skala nieuczciwości w naszych krajowych sądach jest tak wielka, że nie wolno o tym nie mówić. Milczenie na ten temat nie służy bowiem ani społeczeństwu, ani wymiarowi sprawiedliwości.”
      Zgoda, że jest to tylko moja subiektywna ocena. Ale bynajmniej nie wynika ona li tylko z mojego „głębokiego przekonania”. Oparta jest przede wszystkim na posiadanej przeze mnie - jako magistra prawa - wiedzy prawniczej i wieloletnim doświadczeniu w kontaktach z różnymi sądami.

      Proszę mi wierzyć, że moje wpisy, w których oceniam negatywnie nasz krajowy wymiar sprawiedliwości, są wyrazem mojej TROSKI o Polskę i funkcjonujące w niej sądownictwo. Można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie są krzykiem rozpaczy. Wiem, że brzmi to patetycznie, ale nic to....

      I nie chodzi mi tylko o moją obecną sprawę sądową, toczącą się przez sądem II instancji (Sądem Okręgowym) już pięć lat. Pies drapał tę moją sprawę!
      Przeraża mnie to, że skoro w moich kilku sprawach mogło być tyle „nieprawidłowości” (baaaardzo delikatnie mówiąc), to może to być rzeczywiście „chleb powszedni” naszego krajowego sądownictwa, o czym coraz częściej, coraz wyraźniej i coraz odważniej mówią i piszą polscy obywatele.
      sasanka

      Usuń
    5. Przyznała Pani, iż tak negatywna ocena jest tylko Pani subiektywną oceną. Z drugiej jednak strony odwołuje się Pani do kategorycznej opinii bliżej nieumotywowanej, tj. mniemania społeczeństwa. W tym sensie trudno jest Pani przypisać tzw. troskę o wymiar sprawiedliwości.
      Twierdzi Pani, że: "milczenie środowiska sędziowskiego tylko utwierdza obywateli w przekonaniu, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty ....".
      Z tego wynika, że zakłada Pani - ja uważam, że błędnie - iż obywatele żyją w przekonaniu, że w Polsce cały wymiar sprawiedliwości (warto podkreślić - cały wymiar sprawiedliwości - ) jest skorumpowany, że sędziowie nadużywają swojej władzy, tuszują swoje przekręty. Nadto, (już w Pani ocenie) brak reakcji jedynie ma utwierdzać społeczeństwo w przekonaniu wyżej wskazanym.
      Oznacza to, że uważa Pani, iż społeczeństwo jest przekonane, iż cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany. Skoro tak, to jeszcze raz proszę o podanie dowodów na taką opinię albo po prostu przestać głosić takie "opinie" bo więcej szkodzą, niż przynoszą pożytku, bo jedynie powielają nieprawdę, niż są przejawem troski. To są kategoryczne i generalne opinie, które są z gruntu nieprawdziwe i choćby dlatego nie ma sensu tego dalej głosić.

      Usuń
    6. W Gazecie Wyborczej z 21.01.2013 podano, że: AŻ 66% BADANYCH NIE MA ZAUFANIA DO NIEZAWISŁOŚCI SĘDZIÓW. Badanie przeprowadzone przez CBOS, 30 listopada - 6 grudnia 2012 r., 1135-osobowa reprezentatywna próba losowa dorosłych mieszkańców Polski.

      Z tego co mi się obiło o uszy od tego czasu zaufanie Polaków do sędziów spadło jeszcze bardziej.
      Skoro więc WIĘKSZOŚĆ Polaków nie ma zaufania do krajowych sędziów, to moim zdaniem sytuacja jest na prawdę DRAMATYCZNA.
      Dlatego uważam, że sami sędziowie muszą coś z tym zrobić. Koniecznie. Ale to coś nie może polegać na wmawianiu społeczeństwu, że się ono myli. To nic nie da, szczególnie gdy nie widać za tym konkretnych działań, mających na celu oczyszczenie środowiska sędziowskiego z „czarnych owiec”.

      Ulubionym tłumaczeniem sędziów, powtarzanym jak zdarta płyta, jest twierdzenie, że złą opinię o sędziach głoszą osoby, które przegrały sprawy w sądzie (słusznie, sprawiedliwie), ale nie mogą się pogodzić z tym, że po prostu nie miały racji.
      Proszę zauważyć, że na konferencji prasowej ówczesny I Prezes Sądu Najwyższego tłumaczył tak samo aferę zwaną „korupcją w Sądzie Najwyższym”. Tłumaczył, że osoba, po przegraniu swojej sprawy przed SN, poszła na skargę na sędziów do CBA zarzucając im korupcję. Tymczasem, jak wynika z doniesień prasowych, było to kłamstwo. Osoba ta zgłosiła sprawę do CBA PRZED rozstrzygnięciem jej sprawy przez SN.

      Jeśli to prawda, że nawet I Prezes Sądu Najwyższego kłamał na konferencji prasowej, to jakie mają mieć Polacy zaufanie do sędziów?
      sasanka

      Usuń
    7. Proszę, aby Pani już dała spokój. Z przywołanych danych nie wynika, aby chodziło o korupcję czy o przekręty. Więc nie należy nadużywać prawa do wypowiadania opinii, zwłaszcza że to tylko szkodzi. Nie ma Pani żadnych dowodów na to, że społeczeństwo uważa, iż cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany i robi przekręty. Właśnie takie opinie wywołują spustoszenie w opinii publicznej.

      Ponadto, z tych samych danych, które Pani przywołuje można też wyczytać, że:
      Rozpytani przez ankieterów swoje opinie o sądach czerpią głównie z mediów, tj. aż 64%, zaś tylko 22 proc. miało w ciągu ostatnich pięciu lat osobisty kontakt z sądami. Co więcej, o ile brak zaufania do sądów deklaruje 61 proc. ogółu badanych, to ci, którzy zetknęli się z sądem osobiście, w niemal połowie są zadowoleni.

      Wreszcie, na te 66%, o których Pani wspomniała, to: 22% nie wierzy, że sędziowie orzekają niezawiśle, zaś 44% uważa, że czasem ulegają, a czasem nie naciskom. Gdzie tutaj mowa o korupcji ? Gdzie mowa o przekrętach ? Te 44% uważa, że raz ulegają naciskom a raz nie ? Gdyby zapytać te osoby kiedy sędziowie ulegają naciskom, a kiedy nie, to zapewne odpowiedzieliby, że nie wiedzą.

      Natomiast z badania GFK z 2014 roku wynika, że zaufanie do sędziów - wśród polskich respondentów - wyraziło 56% osób. Może jednak - wbrew Pani obawom - zaufanie do sędziów w Polsce rośnie, a nie maleje.

      Nie jestem specjalistą psychologii, czy socjologii. Ale warto odnotować, że w Polsce od wielu lat odnotowuje się generalnie bardzo niski poziom zaufania społecznego. To występuje w wielu sferach życia społecznego. Co ciekawe w europejskim rankingu zaufania między ludźmi wyprzedzamy tylko Bułgarię, Cypr i Słowację. Skoro nie mamy zaufania np. do sąsiada, to dlaczego mielibyśmy mieć zaufanie do obcych nam osób, zwłaszcza jeśli opinię czerpiemy w oparciu o informacje z mediów, które skupiają się na pesymizmie. To o czymś świadczy. Specjaliści mówią, iż jest to przede wszystkim efekt transformacji. Również sędziowie zbierają tego żniwo.

      Oznacza to, że wyciąga Pani zbyt daleko idące i krzywdzące wnioski, które nie są poparte ani dowodami, ani nawet sondażami. Czym innym jest poziom zaufania, a czym innym jest rzekome utwierdzanie się społeczeństwa, że cały wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany.

      Usuń
    8. Dobrze. Rzeczywiście chyba muszę już dać sobie spokój, bo widzę, że sędziowie (nawet ci uczciwi, bo na nieuczciwych to od początku nie liczyłam) nie chcą się podjąć trudu uzdrawiania trzeciej władzy od wewnątrz, w przekonaniu (moim zdaniem błędnym), że nie ma czego uzdrawiać.

      A może faktycznie w skali globalnej nie jest aż tak źle, tylko ja mam po prostu wyjątkowego pecha, że do moich spraw w pewnym mieście (a w innych miastach o dziwo już nie) przydzielani są głównie tacy sędziowie, którzy grają po stronie mego przeciwnika, manipulując, matacząc, kombinując ile wlezie...
      Z dwojga złego lepsze już to.
      Pozdrawiam - sasanka

      Usuń
  3. Popieram edukowanie społeczeństwa wszystkimi możliwymi sposobami. Najlepiej już od dziecka albo podlotka. Mogą ekolodzy, mogą też sędziowie, czy lekarze. Najgorzej, gdy tworzą się mity wskutek braku kontaktu z osobami zajmującymi się daną dziedziną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na moim uniwersytecie profesor na wykładzie z KPC orzekł: "Proszę Państwa, wbrew temu, co sądzi społeczeństwo, sędziowie sądów powszechnych w Polsce łapówek nie biorą! Możecie to nagrać. Tak powiedziałem i będę tego bronił! Za biegłych i sędziów polubownych już jednak tak łatwo nie ręczę. Jak ktoś chce "pochodzić", to chodzi przy biegłym. Natomiast sądy polubowne się u nas nie sprawdzają z obawy o to, że druga strona "pochodzi" przy takim sędzi polubownym, który ma o wiele mniej do stracenia niż sędzia zawodowy." Myślę, że to oddaje rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocne słowa. Miło też usłyszeć coś pozytywnego o sędziach sądów powszechnych :-)

      Usuń
    2. „Na moim uniwersytecie profesor na wykładzie z KPC orzekł: "Proszę Państwa, wbrew temu, co sądzi społeczeństwo, sędziowie sądów powszechnych w Polsce łapówek nie biorą!”

      Tak sobie gołosłownie to ORZEKŁ, czy orzeczenie to oparł na jakichś dowodach? Jeśli tak, to na jakich? A może wiarygodność tego orzeczenia ma wynikać z jego profesorskiego tytułu?
      A swoją drogą znam niejedną bzdurną opinię czy ekspertyzę wydaną przez fachowców z profesorskimi tytułami lub doktoratami.
      sasanka

      Usuń
  5. Orzekł ex cathedra (bezapelacyjnie i nieomylnie)! Jak rozumiem Sasanka ma jakieś dowody korupcji (nie mylić z cytowaniem gazeciarzy)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. W mojej ocenie dowody, które mam, i ma je także sąd (bo są to dokumenty znajdujące się w aktach konkretnych spraw, świadczące o manipulowaniu, kombinowaniu postępowaniami), są dowodami potwierdzającymi korupcję, ale korupcję w szerokim tego słowa znaczeniu, a nie rozumianą tylko jako wręczanie/branie łapówki.
      sasanka

      Usuń
    2. Proszę, aby Pani nie zarzucała przestępstwa, w tym korupcji komukolwiek na tym blogu, zwłaszcza że nie ma Pani na to żadnych dowodów. Jeśli natomiast takie dowody Pani posiada, to należy je zgłosić odpowiednim instytucjom państwowym. Proszę również, aby Pani nie używała słów nieadekwatnych do sytuacji (w tym zwrotów charakterystycznych dla niektórych polityków, jak "korupcja w szerokim tego słowa znaczeniu", zwłaszcza że nie chodzi Pani o korupcję), gdyż jest to bardzo szkodliwe i ociera się o zniesławienie.

      Usuń
    3. Póki co zgłaszam „nieprawidłowości” (czy takie określenie Pan akceptuje?) kolejnym składom orzekającym w toku postępowania w sprawie głównej i w sprawach wpadkowych (o wyłączenie sędziów, o przewlekłość postępowania), a także w skardze do prezesa sądu.
      Myślę, że jest to dobra metoda.
      sasanka

      Usuń
    4. To co innego. Strona procesu może korzystać ze środków, jakie przewiduje prawo. W taki sposób należy reagować na ewentualne nieprawidłowości, niewłaściwe stosowanie przepisów.

      Usuń
    5. Strona korzystać sobie może. Oczywiście. Jeśli o mnie chodzi, to korzystam i korzystać będę. Ale póki co zwykle z efektem takim, jak efekt wpisu do książki skarg i zażaleń w sklepie państwowym w PRL-u.
      Byłoby z czego się pośmiać, gdyby nie była to tak poważna i tak potężna Władza, jaką powinien być Sąd w demokratycznym państwie prawa.
      sasanka

      Usuń
  6. "Z tego względu, takie oceny mogą czynić spustoszenie i kształtować negatywny obraz sądownictwa wobec całego sądownictwa."
    Domyślam się że miało być "wobec całego społeczeństwa" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam. Ma Pan rację.

      Usuń
    2. Też zauważyłam (od razu) tę pomyłkę Autora, ale nie chciałam już się czepiać :) Czułam, że i bez tego Pan Sędzia jest już mocno poirytowany moim stanowiskiem przedstawianym w tej dyskusji. Nie było jednak moim celem denerwowanie Pana Sędziego, ani innych Czytelników.
      Jeśli wbrew mojej woli tak się stało, to przepraszam. Ale cóż – piszę co myślę. Jeśli miałabym wyrażać tu poglądy, z którymi sama się nie zgadzam, to taka dyskusja w ogóle nie miałaby sensu.
      sasanka

      Usuń
  7. Dla mnie pachną te wywody sasanki takim wnioskowaniem. Skoro jest afera w Sądzie Najwyższym, co przecież słyszała na własne uszy, to w jej własnym mniemaniu sprawę, której jest stroną (czy ją prowadzi) też tego typu sytuacja dotyka, bo przecież ma oczywistą rację, tylko sądy kombinują przy tej sprawie. Pachnie frustracją z braku po jej stronie racji. Jeśli natomiast ma rzeczywiste, a nie wyimaginowane dowody niech je złoży w odpowiedniej prokuraturze. Natomiast jeżeli ktoś kieruje się spiskową teorią dziejów, to nic go nie przekona, że nie ma racji. Zatem dyskusja jest zbędna. Podam przykład kogoś z mojej rodziny, który utrzymywał, że adwokat kupił sąd rozwodowy, bo przeciwnik jest bogaty, dobrze sytuowany i korzysta ze znanego adwokata. Tłumaczyłem o zasadach procesu, o tym, że jeśli są podejrzenia można złożyć wniosek o wyłączenie sędziego itd. Osoba ta korzystała z pomocy adwokata. Jakie było zaskoczenie, że zamiast 300 zł alimentów jak chciał przeciwnik procesowy dostała ona 1500 zł, z żądanych 2200zł. Tak więc z mocnego przekonania, że wszystko jest ustawione nie zostało za dużo, ale żeby było mało śmiesznie, nadal jest podtrzymywana przez tę osobę teza, że wszystko może być ustawione. Tylko tyle i aż tyle. Pewnego rodzaju umysłowości nie da się przejść. Bo jeśli ktoś ma mentalność że "sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po mojej stronie i w piwnicy mam zakopane parę granatów", to nic go nie przekona. T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ T
      Błędnie wnioskujesz o moim wnioskowaniu.

      Może więc wyjaśnię moje wnioskowanie:
      Skoro jest afera w Sądzie Najwyższym, co przecież słyszeli Polacy na własne uszy, i jest to afera, w której uczestniczyło co najmniej 3 sędziów sądów najwyższych szczebli (SN i NSA), to trudno wykluczyć, że tego typu afer w sądach nie ma więcej. Bo niby dlaczego?

      Proszę sobie przeanalizować jak łatwo poszło w tej aferze „życzliwe” załatwienie sprawy. Nieważne, że to tylko przedsąd. Chodzi o zasady.
      Osoba dostała wyrok sądu II instancji i zamierzała złożyć kasację. Jak wiadomo, na wniesienie kasacji jest termin. Nie ma wiele czasu na szukanie dojść. Gdyby takie sprawy były incydentalne, jakie osoba ta miałaby szanse, żeby w krótkim czasie takie dojście znaleźć? Minimalne, albo żadne. A tu, proszę bardzo. Wystarczy „odpowiedni” adwokat z „odpowiednimi” znajomościami wśród wysokich hierarchów sądowych. O tego „odpowiedniego” adwokata osoba ta nawet nie musiała specjalnie zabiegać, bo - z tego co pamiętam z doniesień medialnych - adwokat ów sam zaoferował tej osobie „załatwienie” sprawy w SN.
      I co mamy dalej? „Odpowiedni” adwokat szybko znajduje sędziego NSA (nie ważne, że w stanie spoczynku). Sędzia NSA bynajmniej nie wyrzuca adwokata za drzwi tylko zlecenie przyjmuje, co widać po dalszych jego działaniach. Sędzia NSA też nie musi długo szukać „odpowiedniego” sędziego w SN. Prawdopodobnie pierwszy telefon do pierwszego z sędziów SN jest już skuteczny. Sędzia SN bynajmniej nie żachnął się, nie oburzył na kolesia z NSA. Zlecenie konsultacji przyjął bez wahania, jak coś oczywistego, tak, jakby to było zupełnie normalne, jakby robił takie rzeczy na co dzień. Prawda? Nie tylko nie odmówił, ale przyjęte zlecenie szybko wykonał. Ponadto poinformował kolegę z NSA, kto będzie rozpoznawał sprawę w przedsądzie i że prosił go o „życzliwość”.
      Jak zareagował sędzia SN, który miał rozpoznawać sprawę w przedsądzie tego nie wiemy z upublicznionych nagrań i SMS-ów, ale logicznym jest wniosek, że nie odmówił „życzliwości”. Gdyby oburzył się na kolegę z SN, objechał go (nie mówiąc już o zgłoszeniu sprawy odpowiednim organom), to ten raczej nie chwaliłby się koledze z NSA, że o tę „życzliwość” prosił.

      Podobnie wyglądała sprawa z prezesem SO w Gdańsku. Prawdopodobnie pierwszy strzał dziennikarza i celny.
      Dlaczego więc mam uważać, że to są wyjątki?

      A wnioski o kombinowaniu przez sędziów w mojej sprawie wyciągam z faktów zaistniałych w tej mojej sprawie (która zresztą jeszcze jest w toku). A nie w sprawie zwanej korupcją w SN lub jakiejkolwiek innej sprawie.
      sasanka

      Usuń
    2. @ T
      „Tłumaczyłem o zasadach procesu, o tym, że jeśli są podejrzenia można złożyć wniosek o wyłączenie sędziego itd.”

      Co tłumaczyłeś o tych zasadach procesu? Że można żądać wyłączenia sędziego z powodu podejrzeń, że sędzia został kupiony przez przeciwnika? Dobre sobie!
      Moja rada: Więcej nie tłumacz ludziom zasad procesu. Dla ich dobra i dla zachowania pozorów posiadania przez Ciebie wiedzy prawniczej.
      sasanka

      Usuń
    3. Ja nie wiem, czy można mówić o aferze korupcyjnej w SN. Z tego, co czytałem, widzę raczej chęć przyjacielskiej pomocy po stronie sędziego SN dla swojego dobrego kolegi, a nie korupcję. To, co mówił ów sędzia SN o wadach kasacji, nie jest wiedzą tajemną, tylko wynika z wielu dostępnych powszechnie orzeczeń. Nie znam dowodów, które świadczyłyby o tym, że sędzia SN uzyskał jakiekolwiek korzyści z tym związane, a nawet, że choćby miał wiedzę o kontekście sprawy. A akurat tego sędziego SN znam m.in. z wielu prowadzonych przez niego szkoleń, kiedy czJa nie wiem, czy można mówić o aferze korupcyjnej w SN. Z tego, co czytałem, widzę raczej chęć przyjacielskiej pomocy po stronie sędziego SN dla swojego dobrego kolegi, a nie korupcję. To, co mówił ów sędzia SN o wadach kasacji, nie jest wiedzą tajemną, tylko wynika z wielu dostępnych powszechnie orzeczeń. Nie znam dowodów, które świadczyłyby o tym, że sędzia SN uzyskał jakiekolwiek korzyści z tym związane, a nawet, że choćby miał wiedzę o kontekście sprawy. A akurat tego sędziego SN znam m.in. z wielu prowadzonych przez niego szkoleń, kiedy często bezinteresownie pomaga ich uczestnikom, odpowiadając m.in. na liczne pytania, choć często wykraczają one poza temat szkolenia. Rzeczony sędzia jest po prostu życzliwy dla ludzi i otwarty na nich.

      Usuń
    4. Przepraszam, jakiś chochlik wprowadził zamieszanie do mojej wypowiedzi, czyniąc ją częściowo niezrozumiałą. Napiszę więc jeszcze raz:

      Ja nie wiem, czy można mówić o aferze korupcyjnej w SN. Z tego, co czytałem, widzę raczej chęć przyjacielskiej pomocy po stronie sędziego SN dla swojego dobrego kolegi, a nie korupcję. To, co mówił ów sędzia SN o wadach kasacji, nie jest wiedzą tajemną, tylko wynika z wielu dostępnych powszechnie orzeczeń. Nie znam dowodów, które świadczyłyby o tym, że sędzia SN uzyskał jakiekolwiek korzyści z tym związane, a nawet, że choćby miał wiedzę o kontekście sprawy. A akurat tego sędziego SN znam m.in. z wielu prowadzonych przez niego szkoleń, kiedy często bezinteresownie pomaga ich uczestnikom, odpowiadając m.in. na liczne pytania, choć nierzadko wykraczają one poza temat szkolenia. Rzeczony sędzia jest po prostu życzliwy dla ludzi i otwarty na nich.

      Usuń
    5. @ mk72
      Wszystko zależy od tego jaką definicję korupcji przyjmiemy, a jest ich wiele. Moim zdaniem już samo wstawianie się jednego sędziego u innego sędziego o „życzliwe” załatwienie czyjejś sprawy, nawet bez przyjęcia jakiejkolwiek korzyści majątkowej, można podciągnąć pod korupcję. Nie musi być to bowiem wyłącznie korzyść majątkowa wręczona lub obiecana. Może być korzyść osobista, polegająca na spodziewanej od proszącego sędziego w razie potrzeby wzajemnej „życzliwości”, w ramach spłacania „długu wdzięczności”.

      Niezależnie jednak od tego czy „życzliwe” załatwienie sprawy przez sędziego, podczas procedowania i wydawania orzeczenia w danej sprawie, zakwalifikujemy jako korupcję czy nie, to z pewnością jest to granie po czyjejś stronie.
      sasanka

      Usuń