Przejdź do głównej zawartości

Nową rolą prasy wyrokowanie ?


Jeśli ktoś usłyszy, że czasopismo - po kilkutygodniowym badaniu sprawy - kategorycznie stwierdza, że osoba wymieniona z imienia i nazwiska dopuściła się np. mobbingu, to może odnieść wrażenie, że sądy definitywnie tracą monopol na wydawanie wyroków. Nic bardziej mylnego. Nie można jednak zapominać o tym, że w państwach demokratycznych prasa ma prawo występować w roli "strażnika publicznego". 


Czasopismo oskarża ?

Zwykle akcentuje się konkurencyjność dóbr chronionych prawem, tj. prawo do prywatności oraz prawo do informacji. Niekiedy można zastanowić się nad tym, czy istnieją konkurujące ze sobą instytucje stanowiące o czyjeś winie, tj. sądy i prasa. W tym kontekście ktoś może postawić dalej idące pytanie czy sądy nadal mają monopol na wyrokowanie.  

Mam wątpliwości, czy w każdym wypadku mówimy jedynie o stawianiu zarzutów przez prasę. Nie chodzi nawet o to, że oskarżać, przynajmniej oficjalnie i to po wyczerpaniu określonej procedury przewidzianej przepisami kodeksu postępowania karnego, mogą wymienieni przepisami prawa przedstawiciele organów państwa. Być może w niektórych przypadkach można już mówić o wyrokowaniu, tj. przesądzeniu, iż dana osoba dopuściła się określonego czynu, być może nawet karalnego. Owo stwierdzenie zostaje poparte sugestią - bo na to wskazują przepisy prawa prasowego - że zostało poprzedzone przeprowadzonym w sposób profesjonalny i rzetelny postępowaniem dziennikarskim, w trakcie którego - jak można mniemać - zostały zebrane dowody. W pewnych zatem wypadkach dane czasopismo nie tyle oskarża, co wręcz wydaje wyrok, swój wyrok. 

Uprawnieni do wydania wyroku

Zgodnie z art. 174 Konstytucji RP "Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej".

Warto też odnotować, że w myśl art. 175. ust. 1. "Wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe". Po myśli ust. 2. tego przepisu "Sąd wyjątkowy lub tryb doraźny może być ustanowiony tylko na czas wojny".

Od razu można stwierdzić, że przywołane instytucje wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, podczas gdy prasa oczywiście takich wyroków nie wydaje. Prasa, która nie powinna wyręczać sądów w wydawaniu wyroków, ma przecież do spełnienia - co nie ulega żadnych wątpliwości - inną bardzo ważną funkcję. 

Zadania prasy 

Zgodnie przecież z art. 1. ustawy - Prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 roku "Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej".

Trzeba jednak pamiętać o tym, że art. 10. 1. ustawy - Prawo prasowe stanowi, iż "zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa"

Z kolei z treści art. 12 ust. 1. prawa prasowego wynika, że "dziennikarz jest obowiązany: 1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło, 2) chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie [...]".

Te i wiele innych przepisów stwarza mocne podstawy do tego, aby dziennikarz mógł wkraczać nawet w sferę prywatności danej osoby publicznej. Prasa ma legitymację do tego, aby poruszać trudne tematy. Nie oznacza to jednak zupełnej dowolności w tym względzie.

Dziennikarz nie odpowiada za nieprawdę

Warto zwrócić uwagę na to, że zaprezentowane społeczeństwu informacje muszą mieć swoje uzasadnienie faktyczne, które powinno wynikać z materiału zgromadzonego przez dziennikarza do momentu danej publikacji. Przyjmuje się, że nie można - w razie ewentualnej późniejszej obrony przez dziennikarza rzetelności swojego postępowania - dokonywać czegoś w rodzaju uzupełniania ex post podstawy faktycznej oceny zaprezentowanej w opublikowanym wcześniej artykule prasowym. Podmiot, który stawia zarzut pozostaje związany stanem swej wiedzy z dnia sformułowania tego zarzutu. 

Trzeba też pamiętać o tym, że dziennikarz nie odpowiada za prawdziwość informacji, ale za sam sposób działania, tj. za staranność i rzetelność zbierania danych. Z tego względu, nie będą miały znaczenia później wykryte, a zwłaszcza później zaistniałe fakty, których dziennikarz np. w ogóle nie brał pod uwagę. 

Warto zatem pytać, w jaki sposób gromadzono dowody. Takie pytanie jest zasadne, zwłaszcza w sytuacji gdy po kilku tygodniach badania sprawy dziennikarz dochodzi do kategorycznego wniosku, że dana osoba dopuściła się np. mobbingu albo innego nieetycznego zachowania. 

W tym miejscu mogę tylko pozazdrościć tak sprawnego postępowania. Dlaczego ja tak nie potrafię ? Niestety, a raczej słusznie jestem ograniczony przepisami prawa, które m.in. stwarzają możliwość wypowiedzenia się obu stronom procesu w myśl paremii "Audiatur et altera pars". Tylko proces daje pełną możliwość weryfikacji danych, czy konkretnych dowodów. Nie chodzi tylko o możliwość samego ustosunkowania się, ale zadawania pytań przez oskarżonego, czy pomówionego. Niekiedy sam fakt wniesienia sprawy do sądu powoduje, że pewne dowody przestają istnieć. Okazuje się bowiem, że np. informator nie chce być świadkiem. 

Skutek

Nie sposób nie zwrócić uwagi na to, że to wszystko o czym wspomina prasa pozostaje w pamięci wielu i bardzo często żyje własnym życiem. Prasa nie przewiduje drugiej instancji.

Wskazane uwagi są o tyle istotne, że społeczeństwo otrzymuje jasny przekaz. Zebraliśmy dowody, które są wiarygodne i sprawdzone. W oparciu o te dowody możemy z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że dana osoba np. popełniła przestępstwo. W ten oto sposób część społeczeństwa ma już wyrobiony pogląd, zwłaszcza jeśli opisane zdarzenie dotyczy osoby, której np. się nie lubi. 

Konsekwencje tego mogą być bolesne nie tylko dla osoby "skazanej" przez czasopismo. Rykoszetem może się dostać całemu wymiarowi sprawiedliwości. Sąd dokonuje oceny dowodów w toku określonego postępowania. Postępowanie sądowe może nie potwierdzić danych zebranych przez dziennikarzy. Może się zdarzyć, że wyrok sądowy nie będzie tożsamy z "wyrokiem" czasopisma. Co się wówczas stanie ? Może być tak, że całe odium spadnie właśnie na sąd. Nie musi się też poprawić sytuacja pomówionego. Pojawić się może słynne zdanie: "na pewno coś tam musiało być". 

Prasa może stawiać zarzuty w warunkach określonych przepisami prawa. Choć fakty są przedstawione jako prawdziwe, to jednak za to akurat dziennikarz nie odpowiada. Mało kto to rozróżnia. Nikt raczej nie zastanawia się też nad tym, czy społeczeństwo jest gotowe na to, że prasa  - nawet gdy wypowiada się kategorycznie - ma prawo się mylić.  

Wielkie podzielenie

Trudno nie dostrzec innego jeszcze zjawiska. Prasa od dawna jest podzielona. Wystarczy poczytać opis danego wydarzenia, zwłaszcza o zabarwieniu politycznym w dwóch czy trzech dziennikach, aby przekonać się o tym, że ocena faktów często zależy od osobistych poglądów dziennikarza. Nigdy chyba nie było jednak sytuacji, aby tak bardzo zareagowano na ocenę zachowań znanego redaktora. 

Nie słyszałem, aby takie larum podnoszono w innych przypadkach, zwłaszcza wtedy gdy opisywano oceniane negatywnie zachowania urzędników państwowych albo osób z życia publicznego, które nie się dziennikarzami. Świadczyć to może o tym, że rzetelność, obiektywizm, powściągliwość nie jest cechą powszechnie występującą w świecie żurnalistów. 

Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć pewnej istotnej przewagi dziennikarzy nad innymi obywatelami. Któż, poza dziennikarzami, miałby taką sposobność wypowiadania się w obronie dziennikarza w mediach. 

Może to również powinno nas czegoś nauczyć. Sądy można krytykować za wiele rzeczy, ale raczej nie za pochopne ocenianie, ferowanie wyroków. Zdarza się, że osoby które na co dzień krytykują sądy - dokonując uproszczonej generalizacji całej społeczności wymiaru sprawiedliwości - same później poszukują sprawiedliwości w sądzie, licząc na rzetelne postępowanie. Przodują w takim podejściu politycy. 

Choćby z tego względu warto - co napiszę choćbym naraził się na śmieszność - zadbać o wymiar sprawiedliwości, w tym sądy właśnie po to, aby w chwili próby liczyć na rzetelny proces i sprawiedliwy wyrok, który będzie korzystał z silnej legitymacji. Warto zatem - poza zapoznaniem się z artykułem prasowym - poczekać również na ewentualny wyrok. 

Komentarze

  1. Czekać można a nawet i trzeba, ale w naszym cudownym kraju nad Wisłą na wyroki czeka się latami. Dziś nazwiemy cię pedofilem, zboczeńcem i narkomanem o skłonnościach zoofilskich a za 3 góra 4 lata się oczyścisz. Słynny redaktor już nigdy nie wróci do takiej pozycji zawodowej jaką ma teraz, choćby nawet sąd go uniewinnił. Zawsze już w głowach części społeczeństwa pozostanie tym Kamilem jakiego przedstawia Nam "Wprost". To jest sprawiedliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy również od społeczeństwa, które musi się nauczyć rozróżniać doniesienia prasowe od ustaleń sądu. Duże znaczenie powinno się też przywiązywać do etyki dziennikarskiej. Nie można tych kwestii bagatelizować.

      Ważne jest również to, aby wiedzieć na czym polega domniemanie niewinności oraz domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych. To prasa musi wykazać swoją rzetelnością a nie bohater artykuły ma udowodnić swoją "niewinność".

      Usuń
  2. "Wiele zależy również od społeczeństwa"

    No cóż, 90% tego społeczeństwa to wtórni analfabeci którzy nie rozumieją co się do nich mówi w TV, a książkę to ostatnio widzieli w podstawówce (u Pani na biurku).

    Więc tak, jedyne co trzeba to edukować ludzi.

    Ale oczywiście jest to działanie z góry skazane na niepowodzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że Anonimowy 24 lutego 2015 15:22, zalicza się - we własnym mniemaniu - do tej 10-cio procentowej reszty społeczeństwa.

      Co za skromność?
      sasanka

      Usuń
  3. /Choćby z tego względu warto - co napiszę choćbym naraził się na śmieszność - zadbać o wymiar sprawiedliwości, w tym sądy właśnie po to, aby w chwili próby liczyć na rzetelny proces i sprawiedliwy wyrok, który będzie korzystał z silnej legitymacji. /

    Na śmieszność? - Dlaczego na śmieszność? Może najwyżej z tego powodu, że jest to po prostu oczywiste, iż warto zadbać o wymiar sprawiedliwości, w tym sądy, żeby można było liczyć na rzetelny proces i sprawiedliwy wyrok.

    Tylko jest pytanie: jak ma zadbać o to zwykły obywatel? Co może On zrobić?
    sasanka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wzór wniosku o usprawiedliwienie nieobecności świadka na rozprawie.

Okazuje się, że wciąż aktualne jest pytanie, w jaki sposób usprawiedliwić swoją nieobecność na rozprawie. Dostrzegłem również pytanie czy osoba wezwana w charakterze świadka może po prostu nie przyjść na rozprawę, skoro - jak sama twierdzi - niczego w danej sprawie nie ma do powiedzenia. Zanim wyjaśnię tę wątpliwość, najpierw zaprezentuję wniosek o usprawiedliwienie nieobecności na rozprawie wraz z komentarzem.

Wzór wniosku o odwołanie (zmianę) terminu rozprawy.

Myślę, że o wiele łatwiej jest usprawiedliwić nieobecność świadka na rozprawie, niż przekonać sąd do zmiany wyznaczonego już terminu rozprawy. Nie można oczywiście założyć, że wniosek o zmianę terminu rozprawy zostanie zignorowany. Z tego choćby powodu zaprezentuję wzór takiego wniosku (z "kontrowersyjnym" komentarzem), który - przynajmniej teoretycznie - mógłby być uwzględniony.

Odsetki ustawowe i umowne, kapitałowe oraz za opóźnienie. Zmiany rewolucyjne!

Można chyba mówić o prawdziwej rewolucji w odsetkach. Z dniem 1 stycznia 2016 roku ustawodawca nie tylko wprowadził zupełnie nowy sposób obliczania odsetek, ale również wprowadził odmienne stopy procentowe dla odsetek ustawowych, o których stanowi art. 359 § 2 k.c. i dla odsetek, których dotyczy art. 481 k.c. Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt raczej nie zastanawiał się nad tym, jaka jest różnica między wskazanymi odsetkami. Teraz, ze względu na różne stopy procentowe, trzeba będzie się nad tym pochylić i jakoś sobie z tym poradzić.