Oznaczenie w wyroku daty końcowej naliczania odsetek

Czy niezbędne jest określenie: "do dnia zapłaty" ?


Wręcz zasadą jest, że strona powodowa domagająca się zapłaty określonej kwoty wraz z odsetkami wskazuje w pozwie nie tylko datę początkową naliczania odsetek, ale również oznacza moment końcowy ich naliczania, pomimo tego, że moment ten nie jest przecież jeszcze znany. Wyraża się to w formule: "do dnia zapłaty". 

Chcę jednak postawić pytanie, w jakim celu tak się robi ? Więcej, czy takie oznaczenie jest w ogóle prawidłowe. 

Według mnie uzasadnionym jest całkowite pominięcie w tytule egzekucyjnym (np. w nakazie zapłaty, czy wyroku) oznaczania końcowego momentu naliczania odsetek, skoro w chwili rozstrzygania dochodzona pozwem kwota nie została jeszcze zapłacona, a zatem nie jest znana data końcowa naliczania odsetek. 

Odsetki lombardowe za okres od wydania wyroku

Określenie żądania odsetkowego w wyroku


W dniu 11 września 2014r. Sąd Najwyższy podjął następującą uchwałę:
„Dopuszczalne jest orzeczenie o odsetkach za opóźnienie w spełnieniu świadczenia pieniężnego za czas opóźnienia po wydaniu wyroku zasądzającego to świadczenie także wtedy, gdy wysokość odsetek została określona na podstawie stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego”.
Choć wskazana uchwała może się jawić, jako oczywista, to jednak odnosi się do niezwykle praktycznej kwestii, która jest rozpatrywana przy olbrzymiej ilości orzeczeń sądowych, zwłaszcza tych wydawanych w oparciu o pozwy składane przez banki, czy różnego rodzaju instytucje finansowe. Nie ma jeszcze uzasadnienia tej uchwały, ale można zerknąć w motywy, jakimi kierował się Sąd Okręgowy zadający pytanie prawne Sądowi Najwyższemu, które są interesujące. 

Eksmitujemy niemowlęta. Nadal.

Matka wychowująca samotnie troje dzieci zostaje pozwana przed sąd. Powodowa gmina domaga się wydania lokalu mieszkalnego zajmowanego przez matkę z dziećmi bez tytułu prawnego, z uwagi na skuteczne wypowiedzenie umowy najmu wobec braku płatności czynszu.
Pozwana matka (reprezentująca również niemowlę) ze łzami w oczach przyznaje, że faktycznie nie płaciła czynszu. Łkając dodaje, że nie ma gdzie się wyprowadzić, nie ma z czego spłacić zadłużenia i, jako bezrobotna bez prawa do zasiłku, nie ma pieniędzy na regularne uiszczanie czynszu. Po chwili również dodaje: „przepraszam, że sąd musi się tym zajmować”.

Artykuł 451 kodeksu cywilnego - bat na wierzycieli.

Zaliczanie wpłat na poczet długu.


Zagadnienie to nie jest jakieś szczególnie ważne, czy skomplikowane. Wyjątkowość tej regulacji wynika raczej stąd, że mało kto o niej pamięta. Co więcej, albo nie jest znana albo po prostu nie jest stosowana przez wierzycieli, zwłaszcza przez spółdzielnie mieszkaniowe, czy też wspólnoty mieszkaniowe. Efektem tego jest to, iż dłużnicy, którzy w większości przypadków również nie znają tego przepisu, po prostu płacą wierzycielom więcej, iż powinni. Tym samym, prawidłową wartość długu udaje się skorygować dopiero przed sądem w toku postępowania.


Bank żąda zwrotu pożyczki udzielonej na podstawie skradzionego dowodu osobistego. Co robić ?

Pozwem o ustalenie przeciwko Bankowi (art. 189 k.p.c.)


Zdarza się niestety, że komornik egzekwuje pieniądze pożyczone przez Bank w oparciu o skradziony, zgubiony czy sfałszowany dowód osobisty. Okazuje się, że bogu ducha winny człowiek, którego personalia widnieją na feralnym dowodzie osobistym, nigdy nie zaciągał pożyczki w danym Banku. Na prośby, tłumaczenia tego nieszczęśnika nie reaguje ani komornik ani Bank. Co w takiej sytuacji można zrobić ? Okazuje się, że jest na to całkiem dobry sposób.