Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której to rząd nakazuje lekarzowi – i to pod groźbą kary - stosowanie określonej terapii wobec pacjenta? Jeśli nie, to dlaczego tak wielu jest skłonnych zaakceptować narzucenie sędziom określonej interpretacji przepisów prawa i to pod groźbą kary? Wielu się wydaje, że to co spotyka sędziów mogło się przytrafić wyłącznie sędziom. Rzeczywistość jest zupełnie inna, o czym świadczą zmiany w edukacji, czy choćby wstrzymywanie nominacji profesorskiej przez okres prawie dwóch lat. Wyraźnie wyartykułowana wobec sędziów wola zmiany ich mentalności wcale nie musi dotyczyć wyłącznie sędziów. Już nie wola, a nakaz podporządkowania się sędziów, do czego wykorzystano tzw. ustawę kagańcową, władzy ustawodawczej i wykonawczej wcale nie musi ograniczyć się wyłącznie do środowiska sędziowskiego. Chodzi bowiem o materię, która stała się przedmiotem regulacji. Nikt wcześniej, nie uczynił tak wiele, aby – pod groźbą kary – wymusić na grupie społecznej przyjęcie określonego sposobu działania, zaniechania, czy wręcz myślenia odpowiadającego władzy wykonawczej i ustawodawczej. Gdyby tak wskazane wątpliwości przenieść do świata medycyny, to czy reakcja społeczeństwa byłaby inna?
Na czym polega niebezpieczeństwo tzw. ustawy kagańcowej i co to ma wspólnego z lekarzami.
Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której to rząd nakazuje lekarzowi – i to pod groźbą kary - stosowanie określonej terapii wobec pacjenta? Jeśli nie, to dlaczego tak wielu jest skłonnych zaakceptować narzucenie sędziom określonej interpretacji przepisów prawa i to pod groźbą kary? Wielu się wydaje, że to co spotyka sędziów mogło się przytrafić wyłącznie sędziom. Rzeczywistość jest zupełnie inna, o czym świadczą zmiany w edukacji, czy choćby wstrzymywanie nominacji profesorskiej przez okres prawie dwóch lat. Wyraźnie wyartykułowana wobec sędziów wola zmiany ich mentalności wcale nie musi dotyczyć wyłącznie sędziów. Już nie wola, a nakaz podporządkowania się sędziów, do czego wykorzystano tzw. ustawę kagańcową, władzy ustawodawczej i wykonawczej wcale nie musi ograniczyć się wyłącznie do środowiska sędziowskiego. Chodzi bowiem o materię, która stała się przedmiotem regulacji. Nikt wcześniej, nie uczynił tak wiele, aby – pod groźbą kary – wymusić na grupie społecznej przyjęcie określonego sposobu działania, zaniechania, czy wręcz myślenia odpowiadającego władzy wykonawczej i ustawodawczej. Gdyby tak wskazane wątpliwości przenieść do świata medycyny, to czy reakcja społeczeństwa byłaby inna?
UCHWAŁA składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (sygn. akt BSA I-4110-1/20)
Sygn.
akt BSA I-4110-1/20
UCHWAŁA
składu
połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu
Najwyższego
Dnia
23 stycznia 2020 r.
Sąd
Najwyższy w składzie: Pierwszy Prezes SN Małgorzata Gersdorf (przewodniczący)
Prezes SN Józef Iwulski Prezes SN Stanisław Zabłocki Prezes SN Dariusz
Zawistowski SSN Tomasz Artymiuk SSN Teresa Bielska-Sobkowicz SSN Bohdan Bieniek
SSN Jacek Błaszczyk SSN Krzysztof Cesarz SSN Dariusz Dończyk SSN Jolanta
Frańczak SSN Małgorzata Gierszon SSN Jerzy Grubba SSN Paweł Grzegorczyk SSN
Jacek Gudowski SSN Dariusz Kala SSN Przemysław Kalinowski SSN Wojciech Katner
SSN Halina Kiryło SSN Kazimierz Klugiewicz SSN Monika Koba SSN Marian Kocon SSN
Zbigniew Korzeniowski SSN Wiesław Kozielewicz SSN Anna Kozłowska SSN Jerzy
Kuźniar SSN Michał Laskowski SSN Rafał Malarski SSN Jarosław Matras SSN Dawid
Miąsik SSN Piotr Mirek SSN Grzegorz Misiurek SSN Zbigniew Myszka SSN Anna
Owczarek SSN Maciej Pacuda SSN Władysław Pawlak SSN Marek Pietruszyński SSN
Henryk Pietrzkowski SSN Krzysztof Pietrzykowski SSN Waldemar Płóciennik SSN
Piotr Prusinowski SSN Zbigniew Puszkarski SSN Krzysztof Rączka SSN Marta
Romańska (sprawozdawca) SSN Andrzej Siuchniński SSN Barbara Skoczkowska SSN
Romualda Spyt SSN Krzysztof Staryk SSN Andrzej Stępka SSN Krzysztof Strzelczyk
SSN Andrzej Tomczyk SSN Roman Trzaskowski SSN Katarzyna Tyczka-Rote SSN
Małgorzata Wąsek-Wiaderek SSN Karol Weitz SSN Eugeniusz Wildowicz SSN Paweł
Wiliński SSN Andrzej Wróbel SSN Włodzimierz Wróbel (sprawozdawca)
"Ustawa kagańcowa" zmienia Konstytucję RP?
Ustawą z dnia 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, nazywaną już „ustawą kagańcową” ustawodawca chce wprowadzić – jak sam to określa – legalną definicję sędziego. Pojawia się jednak zasadne pytanie czy odpowiednie przepisy ustawy nowelizującej nie wkraczają bezpodstawnie w materią konstytucyjną i de facto wchodzą w kolizję z Konstytucją RP, a konkretnie z jej art. 179. Pojawia się pytanie czy intencją ustawodawcy jest także karanie dyscyplinarne za kwestionowanie definicji ustawowej sędziego, pomimo tego, że stoi ona w sprzeczności z normą konstytucyjną.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie powinien oceniać ustawy, którą uchwalał, jako poseł.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której posłowie uczestniczą w uchwaleniu kontrowersyjnej ustawy, która nakłada na podmioty określonego rodzaju obowiązki. Wiele osób, instytucji (w tym międzynarodowych) wypowiada się bardzo krytycznie o tej ustawie. Mimo to, przedmiotowy akt prawny wchodzi w życie i staje się podstawą wielu rozstrzygnięć. Wątpliwości są jednak coraz poważniejsze, czego konsekwencją jest wręcz uznanie, że ta ustawa nie może być stosowana. Jednakże przedstawiciele ustawodawcy nie zgadzają się z tym i wnoszą, aby w tej kwestii wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. Co jeśli się okaże, iż w składzie Trybunału Konstytucyjnego zasiadają posłowie, którzy wcześniej głosowali za przyjęciem tej ustawy? Czy tak może być?
Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie odpowiada dyscyplinarnie?
Wciąż bardzo dużo się mówi i pisze o dyscyplinowaniu sędziów. Słusznie jednak zwrócono uwagę, że należałoby to doprecyzować w tym sensie, że chodzi wyłącznie o sędziów sądów powszechnych i to pomimo tego, że na samym początku tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości zgłaszano zastrzeżenia do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Ostatnio padło pytanie, czy istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej Prezesa Trybunału Konstytucyjnego? Bez wahania odpowiedziałbym na to pytanie twierdząco, uznając że każdy sędzia, w tym Trybunału Konstytucyjnego, może być pociągnięty do odpowiedzialności. Jednakże już sama lektura odpowiednich przepisów, w wersji po ostatnich nowelizacjach, prowadzi raczej do wniosku, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego faktycznie takiej odpowiedzialności ponieść nie może.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Wiele się mówi i pisze o tym, że społeczeństwo nie ma zaufania do sądów. Niemal wszyscy twierdzą, że należy uzdrowić sądownictwo, które ...
-
Ilość dokumentów składanych do sądów przy okazji niemal każdej sprawy cywilnej jest ogromna. Nie jest tajemnicą, że dokumenty są skła...
-
Nie ma co ukrywać, że do napisania tego tekstu skłonił mnie pogląd wyrażony przez prawnika, który dał wyraźnie do zrozumienia, że świadom...




