Sędziowie awansowani nie mogą kończyć spraw z niższej instancji.

sędzia awansowany

Sąd Najwyższy podjął uchwałę z której wynika, że sędziowie wybrani przez nową Krajową Radę Sądownictwa, a następnie powołani przez Prezydenta RP do instancji wyższej, np. Sądu Okręgowego, nie mogą kończyć spraw, które pozostawili w sądzie niższej instancji bez uzyskania delegacji. Z tego jakże prostego orzeczenia wynika wiele konstatacji. Jedną z nich można skwitować w sposób następujący: "Nie ma sensu się starać". Druga sprowadza się to tego, że sędziowie ci otrzymali ze strony Sądu Najwyższego bardzo silną legitymację do wykonywania swoich funkcji orzeczniczych w sądzie wyższej instancji. 


Uchwała III CZP 68/19 z 13.03.2020r.

Sądowi Najwyższemu zadano pytanie:
"Czy sędzia powołany do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego sądu wyższego szczebla (sądu okręgowego), biorąc udział po dacie tego powołania w rozpoznawaniu spraw przydzielonych mu w dotychczasowym miejscu służbowym, w sądzie niższego szczebla (sądzie rejonowym), bez delegacji o której mowa w art. 77 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (tj. Dz.U. z 2019, poz. 52 ze zm.), jest sędzią nieuprawnionym a skład sądu orzekającego sprzeczny z przepisami prawa?​"

W przywołanej uchwale Sąd Najwyższy udzielił następującej odpowiedzi:
"Sędzia powołany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do pełnienia urzędu na stanowisku wyższego szczebla nie jest sędzią uprawnionym na podstawie art. 47b ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych do rozpoznawania spraw w dotychczasowym miejscu służbowym po dniu powołania i bez delegacji, o której mowa w art. 77 § 1 pkt 1 tej ustawy."

Art. 47b ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych

Z treści tego przepisu, a dokładnie jego § 4. wynika, że "zmiana miejsca służbowego sędziego [...] nie stanowi przeszkody do podejmowania czynności w sprawach przydzielonych w dotychczasowym miejscu służbowym albo miejscu pełnienia służby, aż do ich zakończenia.

Przepis ten był rozumiany również w ten sposób, że w razie awansu sędziego do wyższej instancji, ma on obowiązek zakończenia spraw, które znajdowały się w jego decernacie w dotychczasowym miejscu służbowym.

Warto przypomnieć, że kiedyś było tak, że sędzia, który awansował do sądu okręgowego pozostawiał wszystkie sprawy w rejonie. Jednakże w nowym miejscu służbowym dostawał taką ilość spraw nowych, aby wyrównać jego decernat do poziomu zbliżonego u innych sędziów sądu, do którego przyszedł. W wyniku zmian przyjęto inną koncepcję. Sędzia awansujący miał kończyć sprawy, które pozostawił w sądzie niższej instancji. Chodziło o to, aby kończył sprawy ten, który je zna, który je dotychczas prowadził. Z kolei idąc do sądu wyższej instancji otrzymywał wyłącznie sprawy nowe i to bez wyrównania decernatu do innych sędziów. W wyniku tej uchwały sędzia awansujący pozbędzie się wszystkich spraw z niższej instancji, a w nowym miejscu pracy zaczynie pracę "na czysto". 

Nie ma sensu się starać

Niezwykle istotne jest to, że sędziowie stający do konkursów zdawali sobie z tego sprawę. Więcej, oceniając zasadność ich awansu również brano to pod uwagę. Konsekwencją tego było to, że konkursy mogli wygrać nawet ci sędziowie, których decernaty były o wiele większe, niż innych, sprawniejszych sędziów. 

Uzasadniano nawet, że choć sędziowie stający do konkursów mają duże zaległości, to nie tylko deklarują je skończyć, ale swoją dotychczasową pracą to gwarantują. Rzeczywistość niekiedy jest inna. Składane są wnioski o zwolnienie z dotychczasowych spraw. Dotychczas było tak, że kolegia sądów nie zawsze zwalniały tych sędziów ze wszystkich spraw. Teraz, po tej uchwale, decyzja w zasadzie będzie jednoznaczna. 

Jaki z tego można wyciągnąć wniosek na przyszłość. Nie ma sensu się starać. Wystarczy pracować mniej więcej tak, jak pozostali sędziowie. Ponadprzeciętna załatwialność, sprawne kończenie spraw w niższej instancji nie ma znaczenia. 

Zgoda sędziego

W treści uchwały przywołano jeszcze art. 77 § 1 pkt 1 ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, z którego wynika, że Minister Sprawiedliwości może delegować sędziego do pełnienia obowiązków sędziego lub czynności administracyjnych w sądzie niższym, ale za zgodą sędziego. Co to oznaczam przy uwzględnieniu tej uchwały?

Można od razu stwierdzić, że nie wyrażą zgody na taką ewentualną delegację ci sędziowie, którzy wcześniej prosili o zwolnienie ze spraw w niższej instancji. To oczywiste. Konsekwencją tej uchwały jest to, że sprawy sędziów ostatnio awansowanych, niekiedy prowadzone przez kilkanaście miesięcy, czy nawet kilka lat, zostaną rozlosowane na sędziów niższej instancji. Jestem przekonany, że nastąpi to wyjątkowo szybko, a z uwagi na obecną sytuację, pojawi się zaraz polecenie, aby natychmiast podjąć w tych sprawach czynności. 

Niekonsekwencja Sądu Najwyższego?

W obecnej sytuacji nie sposób zwrócić uwagi na jeszcze jedno zagadnienie. Nie tak dano Sąd Najwyższy podjął bardzo ważną uchwałę w składzie połączonych izb, w której stwierdził, że nienależyta obsada sądu albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego w sądzie na wniosek obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, jednakże pod warunkiem, że wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności.

Co z tego wynika? Z jednej strony Sąd Najwyższy uznał, że mogą w sądzie wyższej instancji orzekać sędziowie powołani na wniosek "wadliwej" KRS, zaś ich orzeczenia nie są nieistniejące z mocy prawa, z drugiej strony - co wynika z ostatniej uchwały - ci sędziowie nie mogą kończyć spraw, które pozostawili w sądzie niższej instancji, gdyż nie są w ogóle do tego uprawnieni. 

Skoro zatem nie mogą kończyć spraw w rejonie, to nie pozostaje nic innego, jak pozwolić im spokojnie pracować w wyższej instancji. Innego wniosku chyba nie da się wyprowadzić?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Blog działa na zasadzie non-profit. Komentarze nie mogą zawierać kryptoreklamy, w tym linków odsyłających do stron internetowych, czy też podmiotów proponujących jakiekolwiek usługi, czy też sprzedaż jakichkolwiek towarów. Z uwagi na częste ignorowanie powyższego zakazu, ewentualne umieszczenie zakazanych treści wiąże się z jednoczesną zgodą na ponoszenie opłaty w kwocie 99 zł za każdy dzień istnienia takich treści w komentarzach.