Jak długo jeszcze trwa sprawa prawomocnie zakończona?


Tytuł posta nie jest pomyłką. Dużo się mówi, pisze o tym, że sądy działają powoli. Dużo się mówi, pisze, że sądy powinny działać o wiele szybciej. W oparciu o jakie przesłanki tak się twierdzi? Każdy wtajemniczony stwierdzi, że takie są dane statystyczne. Jeśli zapytam od kogo te dane pochodzą, to jaka padnie odpowiedź? Z Ministerstwa Sprawiedliwości. Jeżeli jednak postawię tezę, że te dane nie są wiarygodne, to co wtedy? Czy ktoś się w ogóle zastanawia, co decyduje o tym, że dana sprawa jest traktowana, jako rozpoznana szybko? Podam jeden przykład, który daje trochę do myślenia, który wskazuje na to, że sprawa odnotowana w statystykach, jako zakończona po dwóch dniach, mogła się toczyć w istocie jeszcze kilka miesięcy. Z kolei sędzia, który już nic nie powinien robić - bo przecież sprawa się zakończyła - musiał nadal podejmować czynności, aby sprawa była faktycznie zakończona. 


Dawniej

Chciałbym się jednak najpierw cofnąć parę lat. Był taki czas, kiedy wszelkie sprawy cywilne, również te rozpoznawane w postępowaniu upominawczym kończyły się dopiero z momentem uprawomocnienia się wydanego nakazu zapłaty. Co to oznacza?

Sąd w drobnych sprawach mógł wydać tzw. nakaz zapłaty, który w swych skutkach jest tożsamy z wyrokiem. Uprawomocnienie takiego orzeczenia następowało – tak jak w przypadku wyroku - wtedy, gdy upłynął termin do wniesienia odwołania. Sytuacja była zatem oczywista. Jeśli od wydanego nakazu zapłaty nie można była wnieść żadnego odwołania, w tym wypadku sprzeciwu, to nakaz się uprawamacniał. Konsekwencją tego było odnotowanie w aktach sprawy, że nakaz zapłaty jest prawomocny i następowało tzw. zakreślenie sprawy. Dopiero wtedy można było uznać, że sprawa jest zakończona i przestaje być traktowana, jako sprawa "na biegu". Dopiero wtedy w statystykach odnotowywano, że sprawa już się zakończyła, już się nie toczy. 

Zmiana

Nagle pojawiła się nowość. Jaki był tego efekt? Nastąpiła taka zmiana przepisów, że wszystkie sprawy, w których wydano nakaz zapłaty, bez względu na to, czy upłynął termin do wniesienia sprzeciwu, i bez względu na to, czy nakaz został w ogóle komukolwiek doręczony, sprawa była odnotowywana, jako zakreślona, a więc zakończona. Efektem tego był kilkusetprocentowy wzrost załatwień. Z punktu widzenia statystycznego było to wielkie „osiągnięcie”. Jaka była rzeczywistość? Sprawy, choć oficjalnie zakreślone, nadal się toczyły.

Aktualnie

Taka sytuacja istnieje nadal. Z chwilą wydania nakazu zapłaty, sprawa jest zakreślana. Przestaje istnieć w statystykach, jako sprawa na biegu i staje się sprawą zakończoną. Następuje to również wtedy gdy nakaz nie został jeszcze nawet doręczony. Dzięki temu zabiegowi – oczywiście wyłącznie statystycznie - jest o wiele mniej spraw na biegu. 

Przykład

Do napisania tego oczywistego dla prawników posta skłoniła mnie pewna sytuacja, których niestety wiele. Jak widać na zdjęciu sprawa trwała 2 dni. Ale czy tak było? Według systemu tak. A jak było naprawdę? Sprawa wpłynęła 13. lutego, a nakaz został wydany dwa dni później, co spowodowało zakreślenie sprawy i uznanie jej za zakończoną. Po drodze było jeszcze kilka czynności, w tym przede wszystkim doręczenie nakazu. Trzeba było jednak odczekać na uprawomocnienie. W kwietniu można było uprawomocnić nakaz zapłaty z dniem 16. kwietnia. Następnie, tj. 23 kwietnia wpłynął wniosek o nadanie klauzuli wykonalności, który sędziemu przedłożono 25. kwietnia. Sędzia rozpoznał wniosek tego samego dnia. Teraz trzeba tę klauzulę wysłać i poczekać na potwierdzenie jej odbioru przez wierzyciela. Te wszystkie czynności są podejmowane pomimo tego, że według systemu sprawy przecież już „nie ma”, na co wskazuje kolor czerwony.

Sprawa „zakończona” może trwać i dwa lata

Opisana wyżej sytuacja jest dość optymistyczna. Może się bowiem zdarzyć, że nakaz zapłaty nie zostanie doręczony od razu. Może się też zdarzyć, że pozwany złoży wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty. Jeśli sędzia oddali taki wniosek, może też wpłynąć zażalenie. Ile to wszystko może potrwać? Nawet rok bądź dłużej. Czy w tym czasie sprawa będzie zakreślona? Oczywiście. 

Najciekawsze jest jednak to, że gdy taka sprawa się faktycznie zakończy, np. po dwóch latach, to nadal będzie odnotowane w systemie, że trwała 2 dni. Choć w tym czasie były podejmowane liczne czynności, może nawet przez sędziów różnych instancji, to nadal statystycznie sprawa będzie trwała 2 dni. 

To nic innego, jak manipulowanie rzeczywistością. To swego rodzaju zaklinanie rzeczywistości. Oczywiście można podać wiele innych przykładów, które powodują, że statystyki nie pokazują rzeczywistego obrazu wymiaru sprawiedliwości, rzeczywistej pracy sędziów. Z całą pewnością nie służy to sędziom, których czynności, trudu i pracy bardzo często prostu nie widać, bo statystycznie „nie istnieją”. Jak można reformować wymiar sprawiedliwości, skoro dane statystyczne od lat nie pokazują rzeczywistego obciążenia sędziów? Czas skończyć z fikcją. Strach pomyśleć, co się dzieje w innych obszarach życia. 

Czemu bądź komu to służy? Nie mam pojęcia. 

2 komentarze:

  1. Naprawdę super blog. Zrobił na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog jest po prostu genialny. Takie informacje mi się przydadzą. Poza tym czekam na kolejny wpis tak samo ciekawy jak ten.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze nie mogą zawierać kryptoreklamy, w tym linków odsyłających do podmiotów świadczących usługi, czy też sprzedających towary. Blog działa na zasadzie non-profit.