Polecany post

Dzień wymiaru sprawiedliwości.

Dzień wymiaru sprawiedliwości. Dla kogo jest ten dzień? Czy komukolwiek jest potrzebny? Skoro tak wielu poszukuje i żąda sprawiedliwośc...

Z silikonem do sądu, czyli rzecz o dowodzie rzeczowym.

Nie zamieściłem dzisiaj żadnego zdjęcia. Tak się akurat składa, że to coś wyjątkowego. Dlaczego? Choć zazwyczaj trudno jest mi celnie zobrazować posta, to akurat w tym wypadku nie miałbym problemu ze znalezieniem odpowiedniego zdjęcia. Pełno ich przecież w internecie. Przyczyna jest jednak inna. Po prosu nie miałem odwagi. Temat jest z kategorii delikatnych, wrażliwych.




Pomoc sądowa

Sprawa była właściwie typowa, tj. powództwo o odszkodowanie. Nie było publiczności. W ogóle było mało osób na sali sądowej. Było to proste zadanie, gdyż miałem tylko przesłuchać jedną osobę. Od razu zabrałem się więc do roboty.

Nagle przesłuchiwana strona procesu wyjęła przedmiot, który na pierwszy rzut oka nie był czymś wyjątkowym. Ot zwykłe pudełko. Ale gdy z pudełka wyjęła przedmiot, poczułem się trochę niepewnie. Była to taka przeźroczysta galaretka. Przesłuchiwany szybko wyjaśnił, że trzyma w ręku przykładowy implant piersi i teraz zademonstruje, jak jest wytrzymały.

Prezentacja matką dowodu

Zanim zdążyłem jakoś zareagować, przesłuchiwany chwycił implant w obie ręce i tuż przed moimi oczami, by nie napisać, że tuż przed powiekami - po prostu było to naprawdę blisko - mocno go ścisnął. Wówczas między jego palcami wystrzeliły liczne bąble. Trzymałem fason, choć byłem zdziwiony. Przesłuchiwany zakończył ten krótki, acz dynamiczny i niespodziewany pokaz słowami: "Proszę zobaczył, jakie mocne! Nie mogą od tak sobie pęknąć!".

Gdy przesłuchiwana osoba przestała mówić, ciągle kołatało w mej głowie jedno pytanie, które przeganiane w myślach, wciąż powracało. Wreszcie słowa same wysypały się z ust: "Czy te sylikony były używane?" Odpowiedź była krótka i szybka: "Tak." Ale zaraz potem.... - było widać w oczach zeznającego zakłopotanie - padła właściwa odpowiedź: "To znaczy nie. Jeden egzemplarz przyniosłem w opakowaniu, zaś drugi (ten który był przedmiotem bardzo działającej na wyobraźnię demonstracji) został po prostu wyjęty z pudełka, ale nigdy nie był użyty zgodnie ze swoim przeznaczeniem."

Odetchnąłem i włączyłem ten przedmiot w poczet materiału dowodowego.

Puenta 

Jaki z tego morał? Rzecz może stanowić bardzo ważny dowód. To wiedzą wszyscy. Niekiedy jednak warto coś przynieść ze sobą, aby zademonstrować, do czego to coś służy, jak wygląda, w jaki sposób funkcjonuje, jak jest wytrzymałe. Wzrok, węch, odczucia, również mają znaczenie.

Na sali sądowej pojawiają się różne rzeczy, takie jak uszkodzone rury wydechowe, połamana terakota, którą trudno było podźwignąć, czy nawet używane buty sportowe. Były też torebki reklamowe do przenoszenia zakupionej bielizny. Ale nigdy nie widziałem takiej prezentacji. Tego chyba nie było nawet w "Prawie Agaty" czy u "Sędzi Marii Wesołowskiej". Ale było u mnie.

5 komentarzy:

  1. Włączono przedmiot w poczet materiału dowodowego, a czy prezentację uznano za dowód z oględzin w drodze pomocy?

    OdpowiedzUsuń
  2. a od kiedy to świadek może przedkładać dowody ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to jest jak się chce zmodyfikować okoliczności faktyczne. Przesłuchiwany nie być świadkiem tylko strona procesu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba być mężczyzną, żeby na widok tych białych implantów myśleć o kobiecych piersiach, przecież to ich w ogóle nie przypomina ;-)

    Poza tym, tak dla ścisłości, nie bardzo rozumiem, w jaki sposób ugniatanie implantów lub nawet załączenie ich, a te były nieużywane, do akt jako dowód rzeczowy ma dowodzić ich wytrzymałości już w ciele kobiety? Problem, jak rozumiem, dotyczył innych , konkretnych implantów w piersiach jakiejś pani.Zatem, nie chcę być nieprzyzwoita, ale jeśli ten eksperyment miałby coś wnieść, to należałoby ugniatać implanty powodki;-)

    MatkaPolka83

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja szczerze unikam przyjmowania takich dowodów w trakcie zeznań, bo w końcu świadek nie może złożyć wniosku, a stronie już dawno minął termin.
    Jednak czasami nie ma wyjścia i trzeba zadziałać z urzędu.

    U mnie hitem była próba załączenia kilograma soli w plastikowej torebce (uznałam, że cena detaliczna soli jest powszechnie znana), a na innej rozprawie części samochodowej (podyktowałam: ubezpieczony okazuje część samochodową wielkości około 10 cm).

    OdpowiedzUsuń