Przejdź do głównej zawartości

Wznowione rozprawy.

 przerwa w rozprawie


W dniu 20 kwietnia 2017 roku w wielu sądach odbyły się zebrania sędziów w celu wyboru swoich przedstawicieli do udziału w pracach tzw. forum współpracy przedstawicieli samorządu sędziowskiego. Jak powszechnie wiadomo, doszło również do zarządzenia 30-minutowych przerw w rozprawach, aby każdy chętny sędzia, który akurat miał wyznaczoną wokandę, mógł również uczestniczyć w zebraniu.

Przyczyna

Zebrania sędziów były odpowiedzią na apele zebrań Przedstawicieli Zebrań Sędziów Apelacji oraz Przedstawicieli Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Okręgów z dnia 20 marca 2017 r. Efektem tych apeli, które z kolei były konsekwencją projektów ustaw zmierzających do zmian m.in. w ustroju Krajowej Rady Sądownictwa, były właśnie – zorganizowane w całym kraju – zebrania sędziów.

Wznowienia

Do mediów trafiły informacje o zarządzonych przerwach w rozprawach. Nie przywiązywano jednak większej wagi do faktu, że przerwane rozprawy - po zakończeniu zebrań - były kontynuowane. W moim przypadku wszystko przebiegało sprawnie i bez żadnych problemów. Przerwa trwała dokładnie 30 minut. Zarówno strony procesu, jak i pełnomocnicy wykazali się dużym zrozumieniem i cierpliwością, za co jestem wdzięczny. Wszystkie zaplanowane na ten dzień sprawy zostały przeprowadzone w pełnym zakresie. Co więcej, cała wokanda skończyła się przed czasem.

Nie mam pojęcia jak było w innych sądach. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że odroczenie rozprawy jest spowodowane zasadniczo niespodziewaną okolicznością, nieplanowanym, nieprzygotowanym zdarzeniem. W tym wypadku tak nie było. Poza tym, zwykle jest tak, że w ramach planowanej wokandy, pozostawia się pewien czas na ewentualną przerwę np. na odpoczynek, czy posiłek. Wreszcie, bardzo rzadko zdarza się tak, aby na każdej zaplanowanej na wokandzie sprawie pojawili się wszyscy wezwani świadkowie.
 

Poza godzinami pracy

Nie zmienia to faktu, że same zebrania zostały zaplanowane w godzinach urzędowania sądów. Pojawiła się sugestia, czy nawet zarzut, że ewentualne zebrania mogłyby się odbyć "poza godzinami pracy". Z tak postawionym zarzutem nie mogę się zgodzić. Wynika to stąd, że sędziowie nie mają tzw. godzin pracy. Sędzia ma czas pracy określony wymiarem zadań. Nie pracuje np. od 7.30 do 15.30.

Przykładowo, ja pracowałem 20.04.2017r. nie tylko w samym budynku sądu, ale również i w domu po zakończeniu wokandy. Choć wielu nie może tego zaakceptować, to oczywiście istnieją również inne obowiązki nie mniej ważne, jak choćby odebranie dzieci ze szkoły. Z tego względu, nie można tak prosto założyć, że sędziowie mogliby zorganizować zebrania poza godzinami pracy.

Prawdopodobnie chodziło o to, aby zebrania odbyły się poza godzinami urzędowania sądu. Być może dałoby się tak zrobić, gdyby nie chodziło o sytuację nadzwyczajną. Nie da się też ukryć, że dążenie było takie, aby w zebraniach uczestniczyło, jak najwięcej sędziów, przy jak najmniejszej dolegliwości dla stron procesu. Dlatego przerwy trwały 30 minut i były zarządzone na godz. 12.00, tj. w połowie wokandy, tak aby można było tą ewentualną przerwę niejako nadgonić.
 

Łatwo pouczać

Politycy bardzo często stawiają siebie za wzór do naśladowania w kontaktach z obywatelami. Stąd zarzut ignorowania oczekiwać stron procesu, świadków, pełnomocników. Myślę jednak, że sądy dobrze zminimalizowały dolegliwości dla podsądnych. 
 
Czy to samo mogą o sobie powiedzieć posłowie. Może należałoby zadać pytanie, czy biura poselskie są czynne, czy poszczególni politycy przyjmują interesantów w czasie, gdy posłowie mają zebrania klubów poselskich, czy kongresy partyjne? Ile razy było tak, że obywatele czekali na bardzo ważną regulację, czy decyzję posłów, którzy od tak przerywali obrady Sejmu. Nie można popadać w skrajności. 
 

Obowiązek stawiennictwa

W części mediów pojawiły się informacje o tych sędziach, którzy uznali, że zawiadomienie o udziale w zebraniu naruszało ich niezawisłość. Chodzi o te przypadki, w których sędziowie poczuli się urażeni tym, że w niektórych sądach określono, że stawiennictwo na zebraniach sędziów jest obowiązkowe.

Trudno jest polemizować z tymi zarzutami, gdyż prasa powoływała się na sędziów, którzy chcieli pozostać anonimowi. Nie wiadomo np. czy zastrzeżenia pochodzą od sędziego sądu rejonowego czy sędziego wyższej instancji. Jest to bardzo istotne, gdyż z treści przepisów ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych wprost wynika, że członkowie zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji oraz członkowie zgromadzenia ogólnego sędziów okręgu "są obowiązani brać udział w posiedzeniach zgromadzenia". Pewna wątpliwość może dotyczyć sędziów sądów rejonowych, którzy tworzą zebranie sędziów danego sądu. Ustawodawca - prawdopodobnie poprzez przeoczenie - nie zamieścić odpowiedniej regulacji, co jest niezrozumiałe, skoro sędziowie wyższych instancji mają obowiązek brak udział w odpowiednich zebraniach. 

Bez konsekwencji

Na marginesie można dodać, że nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, aby uczestnictwo w jakimkolwiek zebraniu zostało uznane za dobrowolne. Ja z takim zebraniem jeszcze się nie spotkałem. Nie słyszałem również o tym, aby którykolwiek sędzia kwestionować obowiązek uczestnictwa w takich zebraniach, zwłaszcza że uczestnictwo określonej ilości osób jest niezbędne do ważnego podjęcia uchwał. 
 
Wreszcie, nie słyszałem również, aby którykolwiek sędzia miał jakiekolwiek konsekwencje z uwagi na to, że nie brał udziały w zebraniu. Smutne jest raczej to, że kwestia ta pojawiła się akurat przy okazji tego zebrania.

Komentarze

  1. /Jak powszechnie wiadomo, doszło również do zarządzenia 30-minutowych przerw w rozprawach, aby każdy chętny sędzia, który akurat miał wyznaczoną wokandę, mógł również uczestniczyć w zebraniu./

    Czy można wiedzieć kto odgórnie zarządził przerwy we wszystkich rozprawach w kraju? Czy nie jest tak, że przerwę w rozprawie zarządza przewodniczący składu orzekającego? Czy ktoś z zewnątrz może ingerować w przebieg rozprawy, zwłaszcza bez nagłej przyczyny?
    sasanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerwy w rozprawach zarządzali poszczególni sędziowie, przewodniczący składów orzekających. Oni o tym decydowali, jeśli chcieli uczestniczyć w rozprawach. Teoretycznie i praktycznie ingeruje w przebieg rozprawy np. osoba, która anonimowo informuje, że w sądzie jest bomba.

      Usuń
  2. Mówiąc szczerze, to naprawdę nie widzę sensu tłumaczenia się przez sędziów z tej przerwy. To chyba oczywiste i normalne.A zarzuty, że to w godzinach pracy lub ,że zebranie było określone jako obowiązkowe uważam za kuriozalne i wpisujące się w aktualną tendencję opluwania sędziów.

    Muszę także powiedzieć, że ja, sama, odczuwam skutki nagonki na sędziów. Podaję przykłady:

    1. zgłosił się do mnie Klient z t.zw. "oczywistą sprawą", szkoda tylko, że już osądzoną w obu instancjach na jego niekorzyść i do tego niekasacyjną. Próbowałam mu wytłumaczyć, że niewiele da się juz zrobić, ale on nie chciał słuchać i tłumaczył mi, że trzeba skargę na tego sędziego napisać, bo to w końcu taka oczywista sprawa była, że trzeba tego sędziego napiętnować, skargę do Ministra Ziobry napisać, żeby sędziego pozbawić prawa do wykonywania zawodu i.t.d.
    2. złożyłam skargę do WSA. Liczyłam, że jest zasadna i że Sąd ją uwzględni. Po ogłoszeniu wyroku ( korzystnym dla mojego Klienta) ten poza wyrazami uznania dla mojej pracy wskazał, że widać, że Minister Ziobro robi porządki w sądach, bo nareszcie się coś ruszyło.
    3. Przyszedł do mnie na poradę prawną Pan z niekorzystnym dla niego wyrokiem i pytał, jakie będą skutki niezastosowania się do treści tego wyroku. Wyłuszczyłam mu, jakie będą konsekwencje, a on na to, że to niesprawiedliwe, bo władza też nie publikuje i nie przestrzega wyroków TK, to dlaczego on musi i on musi iść z tym do Ministra Ziobry.
    4. W sprawie cywilnej poinformowałam reprezentowaną przeze mnie stronę, że doszło do zmiany sędziego referenta. Zaniepokojony Klient zaczął mnie wypytywać, kim jest ten nowy sędzia i czy to przypadkiem nie jest skutek "dobrej zmiany" w sądach.
    5. Moja Klientka zaczęła mnie ostatnio prosić, abyśmy jak najszybciej zakończyły jej sprawę, bo jak "przyjdzie dobra zmiana, to wtedy już nic nie wiadomo, tym bardziej, że jej przeciwnik procesowy to jakiś dobry znajomy posła z partii rządzącej.

    To tylko kilka z wielu przykładów. Wiele osób - Klientów - pyta mnie też, co sądzę o planowanych zmianach w wymiarze sprawiedliwości i czy ci sędziowie są faktycznie tacy źli i skorumpowani.

    Gorąco pozdrawiam wszystkich sędziów.

    MatkaPolka33

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wzór wniosku o usprawiedliwienie nieobecności świadka na rozprawie.

Okazuje się, że wciąż aktualne jest pytanie, w jaki sposób usprawiedliwić swoją nieobecność na rozprawie. Dostrzegłem również pytanie czy osoba wezwana w charakterze świadka może po prostu nie przyjść na rozprawę, skoro - jak sama twierdzi - niczego w danej sprawie nie ma do powiedzenia. Zanim wyjaśnię tę wątpliwość, najpierw zaprezentuję wniosek o usprawiedliwienie nieobecności na rozprawie wraz z komentarzem.

Wzór wniosku o odwołanie (zmianę) terminu rozprawy.

Myślę, że o wiele łatwiej jest usprawiedliwić nieobecność świadka na rozprawie, niż przekonać sąd do zmiany wyznaczonego już terminu rozprawy. Nie można oczywiście założyć, że wniosek o zmianę terminu rozprawy zostanie zignorowany. Z tego choćby powodu zaprezentuję wzór takiego wniosku (z "kontrowersyjnym" komentarzem), który - przynajmniej teoretycznie - mógłby być uwzględniony.

Odsetki ustawowe i umowne, kapitałowe oraz za opóźnienie. Zmiany rewolucyjne!

Można chyba mówić o prawdziwej rewolucji w odsetkach. Z dniem 1 stycznia 2016 roku ustawodawca nie tylko wprowadził zupełnie nowy sposób obliczania odsetek, ale również wprowadził odmienne stopy procentowe dla odsetek ustawowych, o których stanowi art. 359 § 2 k.c. i dla odsetek, których dotyczy art. 481 k.c. Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt raczej nie zastanawiał się nad tym, jaka jest różnica między wskazanymi odsetkami. Teraz, ze względu na różne stopy procentowe, trzeba będzie się nad tym pochylić i jakoś sobie z tym poradzić.