Przedsiębiorca kontra konsument. Kiedy ruszy Centralny Rejestr Nieuczciwych Przedsiębiorców?


Ciekawi mnie kiedy wreszcie ruszy "Centralny Rejestr Nieuczciwych Przedsiębiorców". Istotą wszelkich rejestrów jest ich powszechna jawność, łatwość przeglądania. W dobie internetu, taki rejestr będzie dostępny dla znacznej części społeczeństwa, zwłaszcza że już teraz bardzo dużo transakcji odbywa się online. Czy przedsiębiorcy mają się czego obawiać?

Klient wybiera

Coraz więcej klientów, w tym konsumentów jest świadomych swojego wyboru. Przed podjęciem decyzji o kupnie jakiegoś produktu sprawdzają opinie o producencie danego towaru. Osoba zamawiająca wycieczkę woli najpierw sprawdzić opinie o firmie turystycznej, która taką wycieczkę oferuje. 

Dobrze by było, gdyby potencjalny klient nie musiał się sugerować tylko i wyłącznie subiektywnymi opiniami innych klientów, ale mógłby również zajrzeć w rejestr prowadzony przez instytucję państwową, w którym byłyby odnotowywane te firmy, które np. wielokrotnie wprowadzały swoich klientów w błąd albo ignorowały swoje obowiązki. 

Być może taki rejestr pozytywnie wpłynie np. na rynek ubezpieczeń. Ileż to już razy wiele firm, w tym zakłady ubezpieczeń, ignorując przepisy kodeksu cywilnego, niezasadnie zaniżały odszkodowania. Umieszczenie zakładu ubezpieczeń na jakiś czas w takim rejestrze, mogłoby spowodować odpływ klientów. Jak wiadomo, nic tak nie boli, jak zmniejszenie dochodu. 

C.R.N.P.

Centralny Rejestr Nieuczciwych Przedsiębiorców, w skrócie "CRNP" póki co jeszcze nie powstał i raczej nie powstanie. Jest to tylko i wyłącznie fantastyka prawnicza. Co najwyżej można to potraktować, jako pewną propozycję. Tym samym, szanse na realizację tego pomysłu są równe zero.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby taki pomysł rzucić pod rozwagę.

Dostrzegalne problemy

Niejeden podmiot prawa handlowego przestałaby istnieć, po jego umieszczeniu w takim rejestrze. Można jednak sobie wyobrazić i taką sytuację, że taki podmiot zmieniłby nazwę firmy, uległby przekształceniu albo zostałby przejęty. Z drugiej jednak strony, trudno sobie wyobrazić takie działania ze strony podmiotu o ugruntowanej pozycji na rynku i rozpoznawalnej marce. 

Dodatkowe zadanie dla sądu 

A może coś jeszcze? Co by było gdyby np. po wydaniu prawomocnego wyroku, sąd cywilny ustalił, że dany podmiot np. stosował nieuczciwe regulaminy, czy praktyki albo np. ewidentnie naruszał podstawowe obowiązki kontrahenta, a następnie umieścił ten podmiot w CRNP na okres 1 roku. 

Czy nie miałoby to znaczenia dla potencjalnych klientów takiego podmiotu. Wiem, że byłaby to dodatkowa robota dla sądów, które i tak są przeciążone. Może jednak po kilkunastu, czy kilkudziesięciu takich postępowaniach, nie mielibyśmy spraw o zdezelowaną nową lodówkę, przepalony czajnik, przetarte buty, bezzasadnie wyliczone odszkodowania, czy bezzasadnie zawieszane postępowania o ustalenie odszkodowania na czas trwania postępowania karnego, itp. 

Równość podmiotów

Może jednak przeanalizować taką propozycję. Dużo się mówi o mediacji. Ale to za mało. Powinien być stworzony cały system ochrony przed pospolitą nieuczciwością. Zawsze uważałem, że w sądzie powinno się rozstrzygać rzeczywiste sporu, a nie wyimaginowane. 

Przykładem mogą być sprawy, które są efektem "działalności" zakładów ubezpieczeń, które np. przed procesem kwestionują jedynie wysokość szkody, ale już w toku sprawy sądowej "idą na całego". Co to oznacza?

Otóż w toku procesu taki zakład ubezpieczeń podnosi: brak legitymacji, zarzut przedawnienia, nieistnienie umowy, nieistnienie roszczenia, a z ostrożności procesowej zawyżenie odszkodowania, bezzasadność odsetek itd. Potem jest zdziwienie powoda i sprawa zamiast 6 miesięcy toczy się 2 lata, bo przecież powód musi teraz odnaleźć i zmobilizować świadków. Kończy to się zwykle i tak ustaleniem wysokości szkody i wyrokiem na korzyść powoda. Bałaby to klasyczna sprawa do takiego rejestru. 

Dlaczego nie

Każdy kto uzna taki projekt za absurdalny, niech najpierw odpowie dlaczego powstał rejestr dłużników. Skoro można wpisywać do rejestru osoby, które nie stać na uiszczanie czynszu, to dlaczego nie można rejestrować znanych marek za to, że wielokrotnie działały nieuczciwie w relacji z kontrahentami. 

Konkretnej, nie budzi zdziwienia to, że można wpisać do rejestru dłużników osobę, która nie spłaca kilku rat kredytu np. w wyniku utraty pracy, natomiast budzi wątpliwości możliwość wpisania do ewentualnego CRNP'u np. banku który w wyniku niedozwolonych klauzul oszukał kilkaset tysięcy konsumentów. Dlaczego można kogoś wpisać za to, że - mając niską emeryturę - nie zapłacił czterech rachunków za prąd, natomiast nie można wpisać do ewentualnego CRNP'u firmy energetycznej, która powszechnie zawyżała rachunki za energię albo przedwcześnie odcinała prąd. 

Prawo cywilne służy innym celom

Oczywiście można postawić zarzut, że sądy cywilne nie powinny zajmować się tego typu kwestiami. Z drugiej jednak strony, przecież istnieje coś takiego, jak "Postępowanie w sprawach orzekania zakazu prowadzenia działalności gospodarczej". 

Ktoś powie, że prawo cywilne nie może realizować funkcji zastrzeżonych dla sądów karnych. Nic bardziej mylnego. To kwestia konwencji. W USA od dawna prawo cywilne przejmuje wiele funkcji penalnych. Także w Polsce mamy takie doświadczenia. Przecież w doktrynie prawa cywilnego zwraca się uwagę na funkcję penalną odszkodowania. 

Myślę, że byłaby to wielka broń dla konsumentów. W społeczeństwie medialnym, informatycznym, nic tak nie boli, jak negatywna opinia danej marki.

8 komentarzy:

  1. Chyba przecenia Pan rzeczywistą wagę takich wpisów.

    Mamy różnego rodzaju rejestry dłużników. Można tam wpisać każdego, to i każdy może się tam znaleźć - wystarczy że druga strona stosunku prawnego subiektywnie uzna, że coś jej się od pierwszej należy. Czy ktoś to weryfikuje? Nie.

    No i od czasu jak znaleźć mógł się tam każdy to i wartość takiego wpisu jest żadna. Czy jakaś firma telekomunikacyjna odmówiła zawarcia umowy z klientem "bo jest Pan w BIGu"? Nie słyszałem. Czy jakiś bank odmówił komuś kredytu tylko dlatego że "jest Pan w BIGu"? Też nie słyszałem. A znam oba rynki dość dobrze.

    Po co więc kolejny rejestr z którego nic nie wynika? A, mamy przecież też RDN, Czy coś konkretnego wynika dla kogos kto tam trafi? Nie kojarzę.

    Jedna wielka fikcja, którą próbują pompować firmy które takie rejestry prowadzą. No ale to akurat jasne, one na tym zarabiają. Nikt inny korzyści z tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy też rejestr klauzul niedozwolonych :-) Ostatnio w mediach jest dość głośno o polisolokatach, ale coś mi się wydaje, że mimo to nadal można bez większych problemów nabyć ten produkt finansowy z zawyżoną opłatą likwidacyjną.

    OdpowiedzUsuń
  3. A no właśnie. Mamy też KNF z rejestrem podmiotów z "którymi nie należy raczej robić interesów". Jeśli dobrze kojarzę, to Amber Gold był na tej liście od 2010 do 2012 r.

    Kogoś to zniechęciło do robienia interesów z AG i lokowania kapitału na 14%? Nie kojarzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Sędzio. Chyba przecenia Pan świadomość konsumentów. Mamy wspomniany już rejestr klauzul niedozwolonych. Mamy listę ostrzeżeń KNF, na którym przypomnę tylko był Amber Gold i Finroyal. Na temat tej pierwszej firmy, już wiele miesięcy albo nawet lat były też liczne publikacje w mediach. I wcale nie mówię o mediach specjalistycznych. Na kilka miesięcy przed upadkiem pisano praktycznie wszędzie, że spółka nigdy nie złożyła żadnego sprawozdania do KRS. Przykładów można by mnożyć.

    Prawda jest niestety taka, że konsumenci rejestrów nie sprawdzają. Większość uważa, że "Państwo mnie obroni" albo "prawo mnie chroni", "mnie to nie spotka". A jak pokazują powyższe przykłady, nawet wpis do rejestru nic nie daje bo nieuczciwy przedsiębiorca, albo powiedzmy sobie szczerze każdy oszust, ma poprzez swoją nieuczciwą działalność taką ilość pieniędzy, że może dzięki nim prowadzić skuteczny PR i marketing. Wystarczający by to konsumenci nadal ufali jemu, a nie prowadzonym przez rozmaite instytucje rejestrom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieniądze na utworzenie takiego rejestru, a co za tym idzie - biur (z całą infrastrukturą), systemów komputerowych, etatów itd. powinno się raczej przeznaczyć na choćby minimalną edukację prawną czy konsumencką obowiązkową od gimnazjum. Większe korzyści i dla obywateli, i dla skarbu państwa, i dla wymiaru sprawiedliwości.
    A nawiasem mówiąc, czy w szkole uczy się jeszcze jak napisać podanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że w gimnazjum mieliśmy za zadanie napisanie podania. Dla nauczycielki brak słowa "dnia" po miejscowości i automatycznie wklejenie daty w wordzie było podstawą do obniżenia oceny :-) Oczywiście treść podania i jego uzasadnienie nie było tak istotne, jak brak "dnia".

      Ponadto nauczycielom raczej nie zależy na nauce pisania podań, aby czasami uczniowie nie zaczęli skutecznie korzystać ze swoich praw :-)

      Usuń
  6. "Ponadto nauczycielom raczej nie zależy na nauce pisania podań, aby czasami uczniowie nie zaczęli skutecznie korzystać ze swoich praw :-)"

    Może ekstrapolujmy tą mądrą skądinąd myśl na kształcenie całego społeczeństwa i polityków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja nauczycielka po przeprowadzeniu wykładu teoretycznego przez jakiś czas, w ramach ćwiczenia, wymagała pisania podań do niej w różnych sprawach - przełożenia kartkówki/sprawdzianu, wyjścia do teatru itp. Oceniana była jasność myśli - kto, chce czego, do kogo, i dlaczego. Ale to było dawno i w innym systemie.

    OdpowiedzUsuń