Nienależne koszty zastępstwa procesowego


Dawno, dawno temu była sobie sprawa cywilna dzięki której wyszło na jaw coś, co zwykle pozostaje tajemnicą, a mianowicie rzeczywiste uzgodnienia dokonane między mocodawcą a jego pełnomocnikiem w zakresie kosztów zastępstwa procesowego. Okazuje się, że nie zawsze musi być tak, iż zawodowemu pełnomocnikowi, reprezentującemu mocodawcę bez wynagrodzenia, należą się koszty zastępstwa procesowego, choćby były zasądzone w wyroku. 


Stanowisko Adwokata żądającego honorarium od Spółdzielni

Adwokat wytoczył powództwo przeciwko swemu mocodawcy, tj. Spółdzielni o zasądzenie na swoją rzecz kwoty 1800 zł z ustawowymi odsetkami.

Adwokat uzasadniał to tym, że jako pełnomocnik procesowy prowadził sprawę cywilną, w której pozwaną była Spółdzielnia. Przedmiotowa sprawa zakończyła się wyrokiem oddalającym powództwo oraz zasądzeniem na rzecz Spółdzielni kosztów zastępstwa adwokackiego w kwocie 1800 zł. Pomimo wygrania sprawy i pomimo wezwania, Spółdzielnia nie zapłaciła honorarium adwokackiego i odesłała wystawiona fakturę. 

Stanowisko mocodawcy 

Spółdzielnia wniosła o oddalenie powództwa argumentując, że pełnomocnictwo uprawniające Adwokata do reprezentacji Spółdzielni w procesie, w którym była ona pozwaną, zostało Adwokatowi udzielone po zawarciu przez niego ustnej umowy z zarządem Spółdzielni na mocy której Adwokat miał prowadzić sprawy spółdzielni nieodpłatnie, bez pobierania jakiegokolwiek honorarium. 

W związku z tym, Spółdzielnia odesłała fakturę Vat wystawioną przez Adwokata a obciążającą Spółdzielnię kwotą rzekomego honorarium. 



Ustalenia Sądu 


A było to tak. 

Spółdzielnia została pozwana w sprawie cywilnej, w której początkowo występowała bez zawodowego pełnomocnika. W sprawie wnosiła o oddalenie powództwa oraz zasądzenie na swoją rzecz od strony powodowej kosztów procesu. Sprawa zakończyła się wygraną Spółdzielni w I instancji. Apelację wniosła strona powodowa. 

W międzyczasie przedmiotowa sprawa była szeroko dyskutowana na Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni, na której znalazł się pewien Adwokat, który zobowiązał się poprowadzić nieodpłatnie sprawę cywilną tej Spółdzielni, której Adwokat był po prostu członkiem. Jeszcze zanim uzyskał pełnomocnictwo procesowe uprawniające do reprezentowania Spółdzielni, zapewnił zarówno członków zarządu tej Spółdzielni, jak i osoby zebrane na Walnym Zgromadzeniu Spółdzielni, iż będzie reprezentował mocodawcę nie domagając się w zamian żadnego wynagrodzenia. Obiecał, że sprawę poprowadzi społecznie bez wynagrodzenia.

Po tej deklaracji, Adwokat zgłosił swój udział do toczącej się sprawy cywilnej, a zatem dopiero na etapie postępowania odwoławczego. 

Sąd II instancji wydał wyrok, którym oddalił apelację strony powodowej i zasądził na rzecz Spółdzielni kwotę 1800 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania odwoławczego. Później temu wyrokowi została nadana klauzula wykonalności w zakresie zasądzonych kosztów postępowania na rzecz Spółdzielni. 

W związku z tym Adwokat wystawił fakturę Vat opiewającą na kwotę 1800 zł tytułem honorarium adwokackiego za sprawę zakończoną wyrokiem przed sądem II instancji i następnie wezwał Spółdzielnię do zapłaty. 

Podstawa prawna


Jak zostało to na wstępie podane, Adwokat wytoczył powództwo o zapłatę honorarium adwokackiego, które znajdowało swoją podstawę prawną w treści art. 734 k.c. Nie zasługiwało ono jednak na uwzględnienie. Dlaczego ?

Zgodnie z przywołanym przepisem umowa zlecenia obejmuje zobowiązanie przyjmującego zlecenie do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. W myśl art. 735 k.c. jeżeli ani z umowy ani z okoliczności nie wynika, że przyjmujący zlecenie zobowiązał się wykonać je bez wynagrodzenia, za wykonanie zlecenia należy się wynagrodzenie. 


Z okoliczności sprawy wynikało jednak, że pełnomocnik wyraźnie zrezygnował z wynagrodzenia. Tym samym, należało stwierdzić, iż Adwokat, jako przyjmujący zlecenie zobowiązał się reprezentować Spółdzielnię bez wynagrodzenia, gdyż zostało to wyraźnie uzgodnione między stronami (art. 735 k.c.). Adwokatowi nie należało się zatem wynagrodzenie za reprezentowanie Spółdzielni. Nie miał on zatem prawa żądać od Spółdzielni honorarium i to pomimo tego, że kwota odpowiadająca wysokości honorarium przewidzianej w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu, została zasądzona w wyroku. 


Warto podkreślić, że sam fakt przyznania kosztów zastępstwa procesowego w wyroku dla mocodawcy nie stanowi jeszcze potwierdzenia tego, iż Adwokatowi należało się jakiekolwiek wynagrodzenie. Koszty zastępstwa procesowego zostały zasądzone bezpośrednio na rzecz strony, która wygrała proces. Paradoksalnie, zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego na rzecz Spółdzielni nie uprawniło jej wcale do odebrania tych kwot od dłużnika. Wynika to stąd, iż zgodnie z umową Adwokat wykonywał usługi prawnicze dla pozwanej Spółdzielni nieodpłatnie, a zatem Spółdzielnia nie poniosła żadnych kosztów zastępstwa procesowego. Zgodnie z art. 98 § 1 k.p.c. stronie wygrywającej proces zwraca się jedynie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i to pod warunkiem, że wygrywający złoży takie żądanie. Można zatem przyjąć, że kwota 1800 zł jest nienależna również Spółdzielni. 


Tajemnica zasądzonych kosztów zastępstwa procesowego


Ciekawe było to, że brakowało jakichkolwiek dowodów na to, z których miałoby wynikać, że Spółdzielnia domagała się kiedykolwiek kosztów zastępstwa procesowego. Spółdzielnia, która początkowo nie była reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika, złożyła w pierwszym piśmie procesowym wniosek o przyznanie jej kosztów procesu. Problemem okazała się, w mojej ocenie, nieprawidłowa praktyka polegająca na tym, że strona wnosi ogólnikowo o zasądzenie kosztów procesu, bez wskazania, iż chodzi również o koszty zastępstwa procesowego. Ma to istotne znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy dopiero w toku toczącego się postępowania do procesu zostaje dopuszczony zawodowy pełnomocnik, który nie domaga się wyraźnie przyznania kosztów zastępstwa procesowego. Sytuacja ta jest wyjątkowa dlatego, ponieważ początkowo do kosztów procesu na pewno nie wchodziły koszty zastępstwa procesowego zawodowego pełnomocnika. Można zatem uznać, iż pierwotne żądanie strony nie obejmowało takich kosztów. 

Należy zatem stwierdzić, że jeżeli w toku postępowania strona udziela pełnomocnictwa procesowego zawodowemu pełnomocnikowi, to wówczas należałoby zgłosić wyraźny wniosek o przyznanie również kosztów zastępstwa procesowego. Takiej sytuacji nie było. Tym samym, kwota zasądzona wyrokiem sądu II instancji nie należała się Spółdzielni, gdyż jej pełnomocnik prowadził sprawy Spółdzielni bez wynagrodzenia. 

Warto dodać, że pełnomocnik, który reprezentuje stronę procesu bez wynagrodzenia, nie ma wcale prawa do tego, aby domagać się zasądzenia na rzecz reprezentowanej przez siebie strony kosztów zastępstwa procesowego, skoro takie koszty w ogóle nie powstały. Chyba, że między mocodawcą a pełnomocnikiem byłyby jakieś inne uzgodnienia. 


Można też było zadać pytanie, czy mocodawca mógłby darować kwotę zasądzoną wyrokiem na rzecz swego pełnomocnika. Wtedy należałoby jednak postawić kolejne pytanie. Na jakiej podstawie można by było taką kwotę darować, skoro pieniądze zasądzone wyrokiem nie były w ogóle należne ani Spółdzielni, ani mocodawcy ? 


Koniec


Taka sytuacja wychodzi niezwykle rzadko. Faktem bowiem jest, że sąd nie ma zasadniczo możliwości ustalania tego, czy mocodawca i jego pełnomocnik poczynili jakieś uzgodnienia w zakresie honorarium za prowadzenie sprawy. To jest wada obecnej regulacji. 

W procesach istnieje wiele niezwykle dziwnych sytuacji, które mogą świadczyć o tym, że tak naprawdę nie było uzgodnienia żadnego konkretnego honorarium między pełnomocnikiem a mocodawcą. To może być chyba jednak temat na inne, bardziej już teoretyczne, rozważania.

40 komentarzy:

  1. Myślenie przypominające trochę "jak zyski, to wspólne, jak straty, to prywatne". Jak okazuje się, że strona miałaby dostać w kosztach "więcej" niż być może wydała na pełnomocnika, to ustawia się wianuszek chętnych do pieniędzy (choćby w osobie Szanownego Blogera, który by tych pieniędzy po prostu stronie nie wypłacił ;), jak się okazuje, że zasądzone koszty faktycznych kosztów nie pokrywają - no to już jest prywatnym problemem strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już przesada. Sąd nie ma i nie miał nic do kosztów zastępstwa procesowego. Taka jest typowa, stereotypowa reakcja pełnomocników. Poza tym, tutaj chodzi o sprawę, w której pełnomocnik ewidentnie - a właściwie uczestniczył w części procesu - prowadził sprawę Spółdzielni, której był członkiem, za darmo. To trochę tak, jakby coś darować, a potem żądać zapłaty. Wtedy byłoby zdziwienie ewidentne.

      Usuń
    2. Widocznie zbyt mało kofeiny zaaplikowałem przed przeczytaniem postu. Przeczytałem jeszcze raz - skoro faktycznie publicznie zobligował się do prowadzenia sprawy pro publico - to rację ma Pan oczywiście racje. Po prostu z doświadczenia wiem, że jak pełnomocnik mówi: "nic mi Pan za tę sprawę nie zapłaci" to wiem co tak naprawdę myśli i robi :)

      Usuń
  2. Przecież to.. standardowa praktyka. Pełnomocnik mówi: Ja od Pana pieniędzy nie wezmę, zrobię tę sprawę za darmo. - a w domyśle dodaje - wynagrodzenie ściągnę sobie przecież od przeciwnika procesowego, jak wygram. Ot, przez takie niezrozumienie powstał taki spór. Nie ma to jednak jak stosowna, choćby krótka umowa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że albo nie zostałem zrozumiany albo po prostu mamy niedowiarka :-)

      Było dokładnie tak, jak w poście. Nie było umówionego żadnego, powtórzę żadnego wynagrodzenia dla pełnomocnika. Co więcej, pełnomocnik nie złożył nawet jednego merytorycznego pisma. Ograniczył się do nadesłania pełnomocnictwa do sądu. Nie wnosił o koszty zastępstwa procesowego.

      Nie można zatem twierdzić, że było coś w domyśle. Jest to przykład sprawy, w której nie było niczego w domyśle. To, co pojawiło się w umyśle pełnomocnika (jeśli w ogóle się pojawiło) nie zostało nigdy i nikomu wyartykułowane. Wszystko pięknie wyszło.

      Usuń
  3. A gdyby było tak, iż pełnomocnik umówił się z klientem na zasadzie nic mi nie płacisz, ale ja koszty odbiorę od drugiej strony, bowiem złożę wniosek o zasądzenie kosztów zastępstwa podług norm przepisanych. Czy w takiej sytuacji z uwagi na treść art. 98 kpc sąd oddali wniosek?

    OdpowiedzUsuń
  4. "...pełnomocnik, który reprezentuje stronę procesu bez wynagrodzenia, nie ma wcale prawa do tego, aby domagać się zasądzenia na rzecz reprezentowanej przez siebie strony kosztów zastępstwa procesowego, skoro takie koszty w ogóle nie powstały.".

    Nie mogę się zgodzić z Panem Sędzią. Stosunek pełnomocnictwa i związane z tym wynagrodzenie lub jego brak łączy tylko mocodawcę (jedną ze stron procesu) z pełnomocnikiem.

    mocodawca (strona procesu) ---------- honorarium za pełnomocnictwo -------------- pełnomocnik


    A zasady zwrotu kosztów procesu to relacja między stronami procesu:

    strona (powód) -------------- koszty procesu (w tym zastępstwa) ------------------ strona (pozwany)

    Jeden stosunek nie odnosi się do drugiego. Drugiej strony (przegranej - obowiązanej do zwrotu kosztów zastępstwa) nie obchodzi mój stosunek prawny z pełnomocnikiem - zastępcą procesowym.

    Przyjmując stanowisko Pana Sędziego - to koszty zastępstwa w kwocie 7200 zł (a w zasadzie każdej kwocie, bo i 3600 zł i niższych) są nienależne w dużej części - bo na pewno tyle nie wynosiły rzeczywiste koszty zastępstwa procesowego w 99% spraw - z pewnością nie kosztowały aż tyle dojazdy do sądu, wydruk pism procesowych i ich wysyłka do sądu.

    Konkludując, na korzyść strony przegranej (obowiązanej do zapłaty kosztów zastępstwa) nie może działać korzystny stosunek strony wygrywającej z pełnomocnikiem.

    Nasuwa mi się analogia z wykonania zastępczego. Jeśli wierzyciel wykona na koszt dłużnika świadczenie, którego on nie wykonał np. dłużnik miał dokonać rozbiórki budynku a zrobił to ktoś z rodziny wierzyciela za darmo (miał firmę rozbiórkową), to dłużnik też nie powinien zapłacić wierzycielowi ceny rynkowej za tę usługę, którą wierzyciel przecież otrzymał za darmo?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólny zarys się zgadza. Są dwa stosunki prawne. Ale jaki to ma związek z opisaną w poście sprawą ?

      Stosunek prawny między pełnomocnikiem a mocodawcą został ukształtowany tak, że pełnomocnik wykonywał usługę bez wynagrodzenia. Pełnomocnikowi nie należało się zatem wynagrodzenie ani od mocodawcy alni od osoby trzeciej.

      Relacje między Spółdzielnią a pozwaną są takie, że Spółdzielnia nie poniosła kosztów pełnomocnika, choć zostały je przyznane. Są one zatem nienależne.

      I tyle.

      Usuń
    2. / koszty zastępstwa w kwocie 7200 zł (a w zasadzie każdej kwocie, bo i 3600 zł i niższych) są nienależne w dużej części - bo na pewno tyle nie wynosiły rzeczywiste koszty zastępstwa procesowego w 99% spraw - z pewnością nie kosztowały aż tyle dojazdy do sądu, wydruk pism procesowych i ich wysyłka do sądu/

      Tu jest zasadniczy błąd w założeniu - nikogo nie obchodzi ile kosztowały dojazdy czy znaczki, gdyż to są _wydatki_ pełnomocnika, które podlegają zasądzeniu niezależnie od wynagrodzenia pełnomocnika ustalonego zgodnie z taryfą (art. 98 par. 3 kpc)

      Usuń
    3. "Ogólny zarys się zgadza. Są dwa stosunki prawne. Ale jaki to ma związek z opisaną w poście sprawą ?"

      Panie Sędzio - nie pisałem o tej konkretnej sprawie spółdzielni, tylko ogólnie.
      Rozstrzygnięcie w p sprawie adwokat---spółdzielnia jest jak najbardziej prawidłowe.
      Spór dotyczył stosunku spółdzielnia (strona procesu) ---- adwokat (pełnomocnik) i o to czy umówili się, czy nie o wynagrodzenie.

      Ja natomiast pisałem o sytuacji - umówienie się strony wygrywającej z pełnomocnikiem o brak honorarium, co nie powoduje możliwościowi domagania kosztów zastępstwa procesowego od strony przegrywającej. KOSZTY ZASTĘPSTWA PROCESOWEGO PRZYZNAWANE SĄ STRONIE WYGRYWAJĄCEJ, A NIE JEJ PEŁNOMOCNIKOWI. A że strona wygrywająca ma korzystną (bezpłatną) umowę z adwokatem, to tylko jej korzyść - a stronie przegrywającej nic do tego - nie powinna być zwolniona z zapłaty.

      @bartoszcze - przecież o to mi właśnie chodziło, że nie powinno to nikogo obchodzić. Analogicznie jak faktyczne honorarium lub jego brak zapłacone lub nie pełnomocnikowi.

      Usuń
    4. to "że strona wygrywająca ma korzystną (bezpłatną) umowę z adwokatem, to tylko jej korzyść - a stronie przegrywającej nic do tego - nie powinna być zwolniona z zapłaty"

      Na pewno ? Proszę podać podstawę prawną przyznania w takiej sytuacji nieponiesionych kosztów zastępstwa procesowego ?
      Czym są koszty zastępstwa procesowego ? Jakimś dodatkowym - obok żądania głównego i odsetek - bonusem strony procesu ? Czy w Pana ocenie pełnomocnik i mocodawca mogą się dzielić kosztami zastępstwa procesowego określonymi w rozporządzeniu ?

      To są właśnie przykłady wypaczenia fatalnie skonstruowanej instytucji.

      Usuń
    5. Tak ta konstrukcja jest fatalna.
      Czy zdarzyło się, żeby sąd kiedykolwiek zweryfikował umowę łączącą stronę wygrywającą z pełnomocnikiem w zakresie kosztów zastępstwa? Albo strona przegrywająca podniosła zarzut w zażaleniu na koszty, że nie powinna płacić za darmowe zastępstwo procesowe?

      Cały problem wynika z tego, że przepis nie mówi o tym że koszty zastępstwa mają być PONIESIONE w momencie wyrokowania o nich.
      Przecież można umówić się z klientem, że zapłaci za koszty zastępstwa po procesie - zatem w momencie wyrokowania nie są one jeszcze faktycznie poniesione. Czy zatem sąd też w takiej sytuacji nie powinien ich zasądzać?

      Albo taka sytuacja, że klient umówił się z adwokatem, że zapłaci honorarium za np. rok, bo teraz ma np. zamrożony kapitał. Zatem też jeszcze nie poniósł jeszcze żadnych kosztów. I również nie zasądzać mu zwrotu kosztów zastępstwa?

      Usuń
    6. Obecnie nie ma podstaw, aby weryfikować umowy. Okazuje się jednak, że może zdarzyć się taka sytuacja, iż owa darmowa reprezentacja wyjdzie przy okazji sporu między mocodawcą a pełnomocnikiem.

      Sprawa nie jest wcale taka prosta. Wszystko sprowadza się przecież do podstawy prawnej. Myślę, że powinno się jednak uznać, że musi być umówione honorarium albo przynajmniej nie może być ustalone, że reprezentacja jest darmowa. Wówczas mogłoby znaleźć zastosowanie domniemanie z art. 735 par. 1 k.c.

      W razie spełnienia tych wymogów, raczej nie muszą być koszty poniesione do momentu wydania wyroku. Czym innym jest bowiem zobowiązanie do zapłaty a czym innym termin płatności honorarium.

      Usuń
  5. /nieprawidłowa praktyka polegająca na tym, że strona wnosi ogólnikowo o zasądzenie kosztów procesu, bez wskazania, iż chodzi również o koszty zastępstwa procesowego/

    No więc czuję się zmuszony zapytać jakie jest normatywne uzasadnienie "wniosku o przyznanie kosztów zastępstwa procesowego"? Takie wnioski oczywiście się składa zwyczajowo, ale z formalnego punktu widzenia art. 98 par.3 i art. 109 par.1 kpc nie przewidują takiego wniosku.
    Co innego gdyby sąd pominął koszty zastępstwa na podstawie art. 109 par. 2 kpc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odpowiem pytaniem. Czy wystarczające jest wnioskowanie jedynie o zasadzenie kosztów procesu ? Zdaję sobie sprawę z tego, że taka jest praktyka. Ale czy jest ona uzasadniona ? Przecież to tak samo, jakby żądanie główne sformułować w sposób następujący: "wnoszą o zasądzenie należnej mi kwoty zadośćuczynienia".

      Uważam, że uzasadnione jest pytanie, na jakiej podstawie przyznaje się zawodowemu pełnomocnikowi koszty zastępstwa procesowego, skoro np. wyraźnie nie zawnioskował o te koszty.

      Usuń
    2. Przyznaje się na tej podstawie, że strona jest reprezentowana. Stawki są sztywne (praktycznie) i - jak już pisałem - nikogo (a zwłaszcza sądu) nie interesuje, czy strona poniosła koszt 20% zasądzonych kosztów, czy 200%, czy 0%.

      Usuń
    3. /uzasadnione jest pytanie, na jakiej podstawie przyznaje się zawodowemu pełnomocnikowi koszty zastępstwa procesowego, skoro np. wyraźnie nie zawnioskował o te koszty/

      Ponownie przywołam przepisy:
      "Do niezbędnych kosztów procesu strony reprezentowanej przez adwokata zalicza się wynagrodzenie, jednak nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach i wydatki jednego adwokata, koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony." (art. 98 par. 3 kpc)
      "Roszczenie o zwrot kosztów wygasa, jeśli strona najpóźniej przed zamknięciem rozprawy bezpośrednio poprzedzającej wydanie orzeczenia nie złoży sądowi spisu kosztów albo nie zgłosi wniosku o przyznanie kosztów według norm przepisanych." (art.109 par. 1 zd. 1 kpc)
      Przepisy wymagają jedynie złożenia wniosku o przyznanie kosztów wg norm przepisanych. Jeżeli strona taki wniosek złoży, sąd ocenia wysokość należnych jej kosztów, uwzględniając w nich koszty zastępstwa procesowego (wynagrodzenie i wykazane wydatki adwokata, czyli w praktyce opłatę skarbową od pełnomocnictwa).
      Oczywiście o art. 99 kpc pamiętamy :)

      Usuń
  6. @bartoszcze

    Czy jako pełnomocnik profesjonalny zawsze przedstawiasz sądowi spis wydatków (w celu zwrotu kosztów procesu) obejmujący koszt opląty za listy polecone, kosztów paliwa za dojazd do sądu i opłaty np. za parkomat przed sądem?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze, gdyż czas poświęcony na przygotowanie spisu wydatków na kwotę kilkadziesiąt zł nie jest wart tych pieniędzy (a jeszcze nie spotkałem sędziego, który przyznałby zwrot kosztów paliwa za dojazdy lokalne).

      Usuń
  7. Głupotą jest - i w zasadzie jest to niekonstytucyjne - bo niezasadnie faworyzuje korporacje prawnicze, jest to że strona działająca osobiście albo przez swego pracownika, nie dostanie kosztów procesu w wysokości kosztów zastępstwa przez adwokata czy radcę.

    Prowadzi to do absurdu, że w oczywiście wygranej sprawie należy wziąć adwokata, żeby dostać sensowny zwrot kosztów procesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tutaj żadnego absurdu. Jakie bowiem koszty zastępstwa procesowego ponosi ktoś, kto prowadzi sprawę sam ? Nie można się samemu zastępować we własnej sprawie. To tak, jakby szewc, który sam zrobił sobie buty domagał się zapłaty wynagrodzenia za wykonaną robotę.

      Usuń
    2. A to za swoją pracę już nie należy się wynagrodzenie?
      Jak już wymyślamy analogię: sprawca ma nam wstawić szybę. Więc 1) bierzemy szklarza i obciążamy go rachunkiem 2) poszkodowany sam sobie wstawia szybę, ale musi to zrobić za darmo, bo... (tutaj czekam na argumenty) - koszt szyby pomijam.

      Usuń
    3. O nie :-) To ja czekam na argumenty, a zwłaszcza na podstawę prawną przyznania poszkodowanemu, który sam sobie wstawił szybę, wynagrodzenia. Od razu trzeba dodać, że nie mówmy tutaj o odszkodowaniu, lecz o wynagrodzeniu.

      Proszę zauważyć, że SN dopuszczał możliwość zwrotu kosztów pomocy prawnej udzielonej przed rozpoczęciem procesu. Jednak taki koszt nie mieścił się w kategorii kosztów procesu, lecz raczej odszkodowania.

      Zawsze trzeba mieć na uwadze to, że określone przysporzenie musi mieć podstawę prawną.

      Usuń
  8. Czyli jak strona sama wygra sprawę za ponad 200 000 tys, to nie dostanie z 7200 zł zwrotu kosztów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste, że nie dostanie kwoty odpowiadającej kosztom zastępstwa procesowego. Choćby z tego względu, że trudno jest reprezentować samego siebie :-)

      Usuń
    2. Pan Sędzia mówi tylko o reprezentowaniu samego siebie.
      A może być też sytuacja reprezentowania przedsiębiorcy przez pracownika - pełnomocnika nieprofesjonalnego. A może on być przecież też prawnikiem i o ile nie jest radcą prawnym - to jaki dostanie zwrot kosztów procesu?
      Dojazdy do sądu plus utracony zarobek - z pewnością dużo mniej niż 7200 zł.

      Usuń
    3. Pracownikowi, który nie jest zawodowym pełnomocnikiem, nie przysługuje wynagrodzenie według stawek określonych w rozporządzeniu. Nie powinno to jednak dziwić. Nie jest to nic nadzwyczajnego.

      To tak, jakby osoba, która nie jest lekarzem chciała rozliczenia jej usług "lekarskich" z NFZ.

      Usuń
  9. Pragnę przypomnieć się ze swoim pytaniem - Jeżeli w toku sprawy "wypłynie" kwestia uzgodnienia pomiędzy pełnomocnikiem a stroną odbioru kosztów od przeciwnika i braku ich pokrycia, to czy sąd w takim przypadku przyzna koszty zastępstwa? Art. 98 kpc stanowi, iż stronie przysługuje zwrot poniesionych kosztów.

    Trochę inna sytuacja, ale dość ciekawa
    http://www.orzeczenia-nsa.pl/postanowienie/i-sa-kr-337-14/podatek_dochodowy_od_osob_fizycznych_w_tym_zryczaltowane_formy_opodatkowania_prawo_pomocy/365fb38/3.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do zasady zgadzam się z Panem Sędzią.

    Faktycznie Sąd nie docieka, bo i nie ma podstaw, jaka jest umowa Klienta z adwokatem - jest pełnomocnik fachowy w procesie, jest wniosek o koszty zastępstwa, strona wygrywa proces - koszty się należą.

    Rację ma także Pan Sędzia i komentujący "bartoszcze", że czym innym są wydatki pełnomocnika, a czym innym kzp w minimalnej wysokości. Przecież pełnomocnicy i często to robią mogą wnosić o zwrot kzp wedle spisu kosztów; wówczas poza tym minimalnym kzp mogą być koszty przejazdu, korespondencji, kosztów uzyskania kopii z akt, i.t.p.

    Zgłaszam jednak nieśmiały sprzeciw wobec sugerowania, że skoro pełnomocnik żadnego pisma nie napisał, to się nie napracował. To taki powszechny grzech sędziów w postrzeganiu pracy fachowych pełnomocników. Praca pełnomocnika nie polega tylko na pisaniu pism i chodzeniu do Sądu na rozprawy. Niezwykle często "praca z Klientem" zabiera dużo więcej czasu niż pismo procesowe i rozprawa - spotkania, telefony, maile, ustalanie faktów, gromadzenie dowodów.

    Zastanawiam się także, czy Sąd ma podstawę, żeby odmówić zasądzenia kzp, jeśli jest wniosek, jest pełnomocnik ,ale strona i pełnomocnik wprost mówią, że umówili się na mniej albo pełnomocnik sprawę prowadzi za darmo. W tym wypadku mam poważne wątpliwości, czy Sąd może odmówić przyznania tych kosztów. Strona może bowiem powiedzieć, że owszem za tę sprawę tyle nie zapłaciła, ile wynoszą kzp, ale ma stałą obsługę, a kzp z wygranych procesów na podstawie tej umowy z adwokatem inkasuje strona. Czy wówczas Sąd ma przeliczać wartość miesięcznego wynagrodzenia pełnomocnika, ilość prowadzonych spraw i sprawdzać, czy te kzp to przypadkiem nie pokrzywdzą strony przegrywającej? Albo strony mają wiązaną umowę - za tę sprawę pełnomocnik dostaje mniej niż kzp, ale Klient zleca mu prowadzenie innej lukratywnej sprawy. Ustalenie przez Sąd w takich wypadkach warunków prowadzenia sprawy mogłoby prowadzić do absurdu.

    Faktycznie natomiast w sytuacji, w której reprezentacja jest jednorazowa i pełnomocnik prowadzi ją za darmo, to w mojej ocenie wnosząc wówczas o koszty zastępstwa może doprowadzić do nieuzasadnionego wzbogacenia swojego Klienta kosztem drugiej strony; zastanawiam się, czy w takim wypadku powództwo o zwrot tych nienależnie pobranych korzyści byłoby uwzględnione.

    Nadto sądzę, że taki wniosek pełnomocnika przy zerowym wynagrodzeniu mógłby stanowić naruszenie zasad etyki zawodowej. W końcu adwokat i radca prawny to zawody zaufania publicznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ "Zgłaszam jednak nieśmiały sprzeciw wobec sugerowania, że skoro pełnomocnik żadnego pisma nie napisał, to się nie napracował".

      Och myślę, że to pomyłka. Bo ja ani tak nie pisałem, ani tak nie sugerowałem. Pisząc, że pełnomocnik nie złożył pisma a jedynie pełnomocnictwo procesowe, miało wzmocnić tezę, że tak naprawdę można bronić - w opisanej sprawie - poglądu, że w ogóle nie został złożony wniosek o koszty zastępstwa procesowego.

      Natomiast co do "grzechu sędziów", to myślę, że raczej takie jest postrzeganie pełnomocników. Dla sędziego nie ma znaczenia ile przyzna wynagrodzenia radcy prawnemu. Znaczenie ma to, czy jak przyzna więcej, niż minimalne, będzie umiał (będą argumenty) aby to uzasadnić.

      Usuń
    2. /Znaczenie ma to, czy jak przyzna więcej, niż minimalne, będzie umiał (będą argumenty) aby to uzasadnić./

      Przypadki, w których pełnomocnikowi z wyboru przyznano wyższe wynagrodzenie niż minimalną stawkę, mogę liczyć na palcach jednej ręki. Odkąd wprowadzono obecny model.

      Usuń
    3. O przepraszam - ja ostatnio dostałem podwójną stawkę za sprawę zusowską - całe 120 złotych!

      Usuń
    4. /ostatnio dostałem podwójną stawkę za sprawę zusowską - całe 120 złotych/

      Ja też, ale w sprawie z urzędu, a nie z wyboru :)

      Usuń
  11. Ależ łakome kąski serwuje się na tym blogu.

    A.Sz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sytuacja jak z tego żartu, w którym prawnik radzi lekarzowi, żeby za każda prywatną poradę wystawiał fakturę.

    OdpowiedzUsuń
  13. A co w następującej sytuacji?,
    1)pozwany złożył sam odp. na pozew w którym wniósł jedynie o zwrot kosztów sądowych
    2)następnie ustanowił pełnomocnika, który przed rozprawą w celu zapoznania się z aktami złożył jedynie pełnomocnictwo bez wniosku o zwrot kosztów zastępstwa procesowego (przygotowywał się do rozprawy)
    3) powód cofa pozew przed rozprawą
    Koszty zastępstwa należą się czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź jest oczywista, skoro nie było wniosku o zwrot kosztów zastępstwa procesowego :-)

      Usuń
    2. Gdyby pozwany w odpowiedzi na pozew wniósł o zwrot kosztów procesu, to moim zdaniem należałby się mu również zwrot kosztów zastępstwa procesowego, niezależnie od tego, że pełnomocnika ustanowił dopiero później. Bo koszty procesu obejmują i koszty sądowe (opłaty, wydatki) jak i koszty zastępstwa procesowego.
      Skoro jednak pozwany wnosił tylko o zwrot kosztów sądowych, to sąd nie mógł orzec ponad żądanie.
      sasanka

      Usuń
    3. Właśnie otrzymałem postanowienie Sądu! Sąd po złożeniu wniosku o uzupełnienie postanowienia o koszty zastępstwa procesowego, zasądził koszty i uzupełnił w tym zakresie wcześniejsze postanowienie o umorzeniu.

      Usuń
  14. miklaszewicz ryszard1 września 2016 23:29

    Ryszard miklaszewicz dlaczego za zastępstwo procesowe normy przepisane naliczają koszty w przypadku pozwu bez sprzeciwu takie jakby proces się odbyl jest to okradanie w imieniu prawa
































































































    OdpowiedzUsuń