Mentalność świadka

Wiele napisano na temat przewlekłości postępowań sądowych. Niewiele napisano o tym, jaki wpływ na opóźnienie w rozpoznaniu sprawy ma nieobecność świadków. Korciło mnie, aby o tym napisać, ale nie miałoby to większego sensu. Zostałbym zapewne kolejną osobą, która próbuje usprawiedliwiać przewlekłość postępowań sądowych. Dlatego spróbuję rozszyfrować potencjalnego świadka, który nie ma zamiaru stawić się w sądzie i prezentuje charakterystyczną dla wielu świadków argumentację.



Nic nie słyszałem, nic nie widziałem

Po co mam przychodzić na jakąś tam sprawę sądową. Przecież ja nic na ten temat nie wiem. Nie mam czasu na czyjeś procesy, zwłaszcza że niczego nie widziałem. Nie mam co robić tylko jechać do jakiegoś sądu, zwłaszcza że moje zeznania nikomu się nie przydadzą. Gdyby nie ta grzywna, to na pewno bym nie pojechał. A ci sędziowie ? Nic nie robią tylko karzą uczciwych ludzi. Choć sami się obijają i spóźniają, to jednak chętnie karzą za niestawiennictwo świadka.

Osobisty obowiązek

Jaki obywatelski obowiązek. Ja mam swoje plany i problemy. Muszę pracować, aby płacić podatki, z których żyją m.in. sędziowie. Muszę odwieźć dzieci do szkoły. Przecież sąd za mnie tego nie zrobi. Jak ja czegoś potrzebowałem, to nikt mi nie pomógł. A sądy ? Po co mam iść, skoro i tak wiadomo, że rozprawa zostanie odroczona. Wszystko zawsze się dłuży. A wyroki, jakie sądy wydają każdy widzi.

Odpowiadam za siebie a nie za państwo

Wszyscy odpowiadamy za państwo ? Co za górnolotne stwierdzenie. Ja mam ponosić odpowiedzialność za państwo ? A co państwo mi zaoferowało ? Do lekarza kolejki. Na wczasy też nie ma po co jechać, bo ciągle tylko pada i pada. Z tym ostatnim to może  przesadziłem. Ponadto, wszyscy wiemy, że państwo nie działa. I ja mam czuć się odpowiedzialny za państwo. Wystarczy, że płacę podatki.

Warunkowo odpowiadam za bliskich

No może w sprawie swojego brata albo siostry to bym zeznawał, ale pod warunkiem, że nie byłoby potem jakiś spięć. Właściwie, to wolałbym nie zeznawać. Po co mi potrzebne napięcie w rodzinie, zwłaszcza przed świętami. Poza tym, dla mnie osoba bliska to po prostu małżonek i moje dzieci. 

Odpowiadam za samego siebie

Ja jestem odpowiedzialnym człowiekiem. Jakby każdy był odpowiedzialny tak jak ja, to nie byłoby żadnych problemów. Ja nie mam problemów z prawem. Ja nikogo się nie czepiam i nikomu nie wadzę. Niech inni to uszanują i niech mnie nie targają po sądach. 

Nie mam czasu 

Tak poza tym, to nie mam czasu sterczeć pod salą. Ja ma swoje obowiązki i pracę. Oczywiście, że zdarza się, iż czekam za pieczywkiem, biletami do kina, czy do przymierzalni w galerii albo do lekarza rodzinnego. Wszędzie są jakieś kolejki, ale te ostatnie naprawdę są ważne, bo dotyczą mojego życia. Poza tym, to ja decyduję o tym, kiedy i po co będę stał. 

Zwrot kosztów ?

Jaki zwrot kosztów. Parę groszy na autobus. Jakbym zliczył swoje koszty, to sąd by się nie wypłacił. Poza tym, tutaj nie chodzi o koszty. Mój czas się liczy. Jest drogocenny. Zresztą, wolę oglądać serial w telewizji, niż zeznawać w czyjeś sprawie.  

Świadek w mojej sprawie

Nie rozumiem o co chodzi. Ja nie mam żadnej sprawy. A gdybym nawet miał sprawę w sądzie i zawnioskował świadka, to jestem pewien, że moi świadkowie by się stawili. Poza tym, mogę chyba liczyć na to, że w razie czego, sąd mi ich sprowadzi. Przecież są jakieś środki dyscyplinujące świadków. Prawda ? No przecież gdybym był powodem i zawnioskował świadków, to chyba obowiązkiem sądu - a nie strony - jest, aby spowodować stawiennictwo takich świadków. W razie czego grzywna i po kłopocie.

Podsumowanie

Co może przekonać świadka do tego, aby stawił się na rozprawie już na pierwszy termin ? Co może skłonić świadka, by zrobił wszystko co w jego mocy, aby przyjść do sądu celem złożenia zeznań ? Ciekawy jestem, która z opisanych wyżej postaw jest najbliższa potencjalnemu świadkowi. Może jednak jest tak, że w każdym świadku, jak w soczewce, skupiają się wszystkie zaprezentowane postawy.

Mam nieodparte wrażenie, że jeżeli potencjalna możliwość bycia stroną w procesie nie jest w stanie skłonić do tego, aby zeznawać, jako świadek, to nie ma sensu mówić o obywatelskim, czy państwowym obowiązku, ani o możliwości zwrotu kosztów przejazdu i utraconego zarobku. Trzeba po prostu z bólem stwierdzić, że wiele osób nie dojrzało do społeczeństwa obywatelskiego. I tyle.

13 komentarzy:

  1. i zapadał taka niezręczna cisza.... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo temat stary, jak zdarta płyta :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może po prostu (w sporach cywilnych) motywować strony do dbania o świadków? Świadek nie przyszedł, trudno, dowód nie przeprowadzony - powództwo oddalone/zasądzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można pominąć dowodu z zeznań świadka tylko dlatego, że nie przyszedł. Tak można zrobić ewentualnie po dwóch nieskutecznych grzywnach i nieskutecznym doprowadzeniu przez policję. Oznacza to, że najwcześniej na trzecim terminie.

      Usuń
  4. I jeszcze jedno - jak świadek w końcu stawi się po nałożeniu kary, to nie znosić jej w całości, tylko np. w połowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę nie oto chodzi, aby karać. Miałem sytuację, gdy świadek przyjął wszystkie grzywny a i tak się "nie poddał". Wielokrotnie było tak, że były grzywny, nakaz doprowadzenia i nic. Świadka, jak nie było tak nie ma.

      Jednak o wiele gorsza jest pewna prawidłowość. Jeśli jest więcej, niż 3 świadków, zasadniczo nie ma mowy, aby skończyć na pierwszym terminie. Grzywny, doprowadzenia, to dodatkowe czynności, angażowanie dodatkowych osób, dodatkowy czas itp.

      Usuń
  5. Może warto uprzedzać strony, że to one ponoszą koszty stawienia się świadków, bo chyba nie zawsze są tego świadome. Może wtedy, zamiast przesłuchania 5 naocznych świadków jakiegoś zdarzenia, strona zawnioskuje o przesłuchanie tylko 1 lub 2 z nich. A tak, na wszelki wypadek zgłasza pięciu. Zwykle strony wiedzą, że za opinię biegłego muszą zapłacić i często ze względów finansowych odstępują od wnioskowania o taką opinię. Natomiast odnoszę wrażenie, że nie zdają sobie sprawy, że koszty związane ze stawieniem się świadka też będą musiały ponieść, o ile świadek o to wystąpi. Nie wiem czy takie pouczenie przez sędziego jest dopuszczalne, ale ja nie widzę w tym nic złego.
    sasanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie płacą "strony", tylko przegrywający, wówczas może strategia zgłoszenia 5 świadków zamiast 2 wydaje się bardziej sensowna (1. Większe szanse wygranej 2) Jeszcze dokopię temu upierającemu się).

      Usuń
    2. Taka strategia może być bardziej sensowna, ale tylko gdy osoba zgłaszająca w ogóle nie dopuszcza możliwości przegranej w procesie. Przy nieprocesie nie jest to już takie pewne kto zostanie obciążony tymi kosztami i w jakich częściach. Ogólna zasada, że każdy ponosi koszty swego udziału ma wiele odstępstw. W postępowaniach działowych niejednokrotnie spotykałam sytuacje, że w celu uniknięcia kosztów strony zgodnie ustalały wartość przedmiotu działu, rodzaj i wartość nakładów itp. A jeśli chodzi o udział świadków w sprawach sądowych, to często widziałam u różnych osób zdziwienie, że świadek może żądać zwrotu kosztów stawienia się w sądzie.
      sasanka

      Usuń
  6. Niestety, to, jak traktowany jest w Polsce świadek też wpływa na to, jak się zachowuje. Nikt nie pyta świadka, czy termin mu odpowiada (strony mogą zaprotestować na rozprawie, wnieść o zmianę terminu, a świadek?). Nikt nie informuje świadka, że może wnosić o przesłuchanie przez miejscowy sąd, a jak sam o to wniesie, często mu się na to nie pozwala. Nikt nie pomyśli o tym, że jak spadnie sprawa z wokandy, to świadek będzie musiał przyjechać drugi raz (najwyżej się go wezwie, co za problem, przecież i tak musi się stawić).

    Poza naprawdę ABSOLUTNYMI WYJĄTKAMI powinna być zupełnie niedopuszczalna sytuacja, w której tą samą osobę wzywa się dwukrotnie. Pełnomocnik strony się rozchorował? Trudno, mógł przysłać substytuta. Świadka można przesłuchać pod jego nieobecność.Sędzia się rozchorował? Trudno, niech ktoś inny przesłucha (jak mamy przesłuchanie z pomocy sądowej to jakoś też słucha kto inny, niż potem wydaje orzeczenie i jakoś to działa).

    Prawda jest taka, że to świadek robi i stronom i sądowi łaskę, że poświęca swój czas za darmo, aby pomóc w wymierzeniu sprawiedliwości. A traktuje się go jak psa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę jednak że ocena jest zbyt surowa. Świadkowi przysługuje zwolnienie z pracy. Ma prawo do zwrotu kosztów podróżu i ekwiwalentu za utracony zarobek.

      Z mego doświadczenia wynika, że to raczej sąd dostosowuje się do świadka, który - jeśli nie ma czasu albo jest chory - po prostu nie przychodzi. Nie sądzę aby świadek był traktowany źle przez sąd.

      Uważam że typowa postawa została wyrażona w ostatnim zdaniu. Muszę tylko sprostować. Sądowi świadek nie musi robić żadnej łaski, gdyż dla sądu paradoksalnie świadek nie jest niezbędny. Jeśli świadek będzie 2 razy ukarany grzywną i nie zostanie doprowadzony przez policę, a tak się zdarza niestety bardzo często, to po prostu pominie dowód z zeznań tego świadka.

      Czy świadek robi łaskę stronom. To tak jakby powiedzieć że obywatel robi łaskę prezydentowi źe idzie na wybory. Naprawdę wielkie poświęcenie.

      Usuń
  7. A kiedy doczekamy się możliwości przesłuchania świadka przez telefon? Jak w innych cywilizowanych krajach. W ramach nieufnego kraju, mógłby taki świadek iść do byle którego sekretariatu sądu, albo urzędu, notariusza, adwokata, radcy prawnego, żeby potwierdzić tożsamość i można słuchać świadka i nawet go w trakcie tej rozmowy nagrać. Jakieś problemy tu widzicie? jezszcze Lepiej przecież można walnąć słitfocie siebie i dowodu osobistego i nikt nie jest potrzebny i wysłać MMSem Nikt nie musiałby jechać przez pół Polski. ech marzenia te duże i te malutkie... marzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Każą - karzą ;)

    OdpowiedzUsuń