Wzór nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym.


Nieprawidłowy wzór nakazu zapłaty
fot. nieprawidłowy wzór nakazu zapłaty 
Nie tak dawno na posiedzeniu jawnym był rozpoznawany wniosek pozwanego o przywrócenie terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu nakazowym. Pełnomocnik pozwanego zadał pozwanemu - jak się później okazało kłopotliwe - pytanie, kiedy otrzymał nakaz zapłaty. Pozwany odpowiedział, że nie dostał żadnego nakazu, tylko otrzymał od sądu wezwanie do zapłaty.
Okazuje się, że nakaz zapłaty nie jest tak znany, jakby się mogło wydawać. Zdecydowanie bardziej rozpoznawalny jest wyrok, choć - w sprawach cywilnych - nieporównywalnie rzadziej wydawany, niż nakaz zapłaty.
Z tego choćby względu prezentuję poniżej wzór takiego nakazu zapłaty oraz parę ciekawostek, w tym odpowiem na pytanie czy nakaz zapłaty powinien mieć wizerunek godła.


Nakaz zapłaty "w nakazowym" na podstawie wyciągu z ksiąg. Wymogi formalne wyciągu.

Bardzo dużo spraw trafiających do sądów pochodzi od banków oraz funduszy sekurytyzacyjnych, które hurtowo składają pozwy w postępowaniu nakazowym. Głównym, a niekiedy jedynym dowodem są wyciągi z ksiąg banku albo z ksiąg rachunkowych funduszu sekurytyzacyjnego.
Z uwagi na istniejące przepisy prawa, jest to bardzo prosta i szybka droga do uzyskania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym.
Okazuje się jednak, że zadziwiająco często podmioty te nie potrafią złożyć pozwu, który spełniałby wymogi umożliwiające wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. Zadziwiające jest to, że zwłaszcza jeden z warunków zazwyczaj nie zostaje spełniony.

Iura novit procurator. Bo pełnomocnik musi znać prawo.

Zawodowi pełnomocnicy uczynili z paremii "iura novit curia" (sąd zna prawo) wyrażenie klucz, a właściwie wytrych, dzięki któremu czują się zwolnieni od podawania podstawy prawnej roszczeń dochodzonych w imieniu swoich klientów.
Co ciekawe, nie tylko aplikanci, ale nawet studenci prawa, jak mantrę powtarzają, to "sąd zna prawo". Mam jednak wrażenie, że ten slogan staje się niekiedy usprawiedliwieniem dla wadliwie przygotowanego pozwu.

Sąd zna prawo (iura novit curia). Czy na pewno ?

fot. skrócona półeczka prawnicza
Istnieją takie paremie łacińskie, które tak mocno utkwiły w świadomości społeczeństw, a zwłaszcza prawników, że stały się wręcz paradygmatami, których nie sposób obalić, czy choćby zakwestionować. Niewątpliwie taką paremią jest, przywołana w tytule, słynna "iura novit curia".
Czy jednak faktycznie tak jest, że sąd zna prawo, każde prawo ? 
Z całą pewnością postawienie tego pytania wywoła zdziwienie, a może nawet szok. Nie to jest jednak najważniejsze. Nie to jest celem tego tekstu. Chodzi przede wszystkim o to, aby odczarować powielane stereotypy.

Posiedzenie pojednawcze do likwidacji. Zawezwanie do próby ugodowej to kosztowna strata czasu.

"Czy uczestnik postępowania widzi możliwość zawarcia ugody na warunkach zaproponowanych we wniosku o zawezwanie do próby ugodowej ?" Takie pytanie zwykle pada na początku tego dziwnego postępowania, zwanego pojednawczym, jeśli w ogóle uczestnik stawi się na takie posiedzenie. Regułą bowiem jest, że przeciwnik na takie posiedzenie się nie stawia.
Postawię tezę, że na obecności uczestnika nie zależny też wnioskodawcy, który niekiedy szczerze wyznaje: "Proszę sędzio, uczestnik nie godzi się na ugodę. Mnie chodzi tylko o przerwanie biegu przedawnienia roszczenia".
Niekiedy pojawia się takie spostrzeżenie: "Przepraszam, czy mogę już iść ? To już koniec postępowania. Prawda ?". Włos się jeży na głowie. Po co ten cyrk. Kto tego potworka powołał do życia. Jest naprawdę wiele argumentów za likwidacją tego czegoś.