Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantem sprawności Trybunału Konstytucyjnego.


Prokurator Generalny, który stał się Ministrem Sprawiedliwości Prokuratorem Generalnym, nagle zmienił swoje stanowisko i uznał, że Trybunał Konstytucyjny nie może jednak rozpoznawać sprawy z pominięciem przepisów ustawy o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 22 grudnia 2015 roku. Dlaczego?


Nowe stanowisko 

W dniu 7 marca 2016 roku Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny przedstawił w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego swoje stanowisko dotyczące rozpatrywania ustawy o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 22 grudnia 2015 roku. Wskazał w nim, że zgodnie z wymienioną ustawą sprawa powinna być rozpoznana w pełnym, a więc liczącym 13 sędziów składzie. Nadto dodał, że w przypadku decyzji o rozpoznaniu sprawy na rozprawie, wyznaczanie jej terminu powinno nastąpić według kolejności wpływu i nie wcześniej niż sześć miesięcy od zawiadomienia o jej terminie.

Nagła zmiana 

Można uznać, że Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny ma zupełnie inny pogląd co do stanowiska zajmowanego dotychczas, tj. do dnia 4 marca 2016 roku, przez poprzedniego Prokuratora Generalnego. Pominę kwestię, iż sytuacja ta wydaje się być niezwykle dziwna i wyjątkowa, zważywszy na to, że w prokuraturze obowiązuje przecież zasada jednolitości prokuratury. Rzadko się zdarza, aby ta sama jednostka organizacyjna Skarbu Państwa tak diametralnie zmieniała swoje stanowisko co do tej samej kwestii, zwłaszcza tak wyjątkowej. 

Sędzia TK podlega tylko Konstytucji

Mając na uwadze powyższe argumenty chciałbym ponownie przywołać art. 195. ust. 1 Konstytucji RP, który stanowi, że „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.” Z całą pewnością nie ma potrzeby wyjaśniać, co oznacza podległość „tylko” Konstytucji. Nie ma co się zresztą dziwić, skoro głównym – i prawie jedynym - obowiązkiem sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest ocena zgodności ustaw z Konstytucją. 

Trzeba zatem postawić pytanie. W jaki sposób zbadać zgodność danej ustawy z Konstytucją, skoro jednocześnie sędzia miałby bezwzględny obowiązek jej stosowania? 

Art. 197 Konstytucji 

Nie ma większego znaczenia w obecnej sytuacji treść art. 197 Konstytucji RP, który stanowi, że „organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.”

Nie można się bowiem zgodzić z poglądem, że sędzia Trybunału jest bezwzględnie związany ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. Nie można pomijać treści art. 195 Konstytucji, który nie zostaje wyłączony przepisem art. 197. Absurdalne byłoby uznanie, że sędziowie Trybunału podlegają tylko Konstytucji z tym ograniczeniem, że muszą bezwzględnie stosować ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. 

W mojej ocenie art. 197 ma charakter wyłącznie techniczny. Z treści tego przepisu wynika raczej obowiązek nałożony na ustawodawcę, aby określił tryb postępowania w drodze ustawy. Nie jest to obowiązek skierowany wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 

Można w tym miejscu zatem postawić pytanie. Co by było gdyby takiej ustawy w ogóle nie uchwalono? Czy wówczas Trybunał Konstytucyjny mógłby w ogóle działać?

Z preambuły

Na koniec muszę jeszcze przywołać poniższe, prorocze słowa zawarte we wstępie do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:

"[...] pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane,
pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność,
w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem,
ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej [...]"

Warto pamiętać o tych słowach, zwłaszcza obecnie, tj. kiedy „zobowiązuje się” Trybunał Konstytucyjny do tego, aby sprawa była rozpoznawana w pełnym, a więc liczącym 13 sędziów składzie oraz, aby sprawy, i to bez względu na ich znaczenie dla dobra kraju, były zawsze wyznaczane według kolejności wpływu. Przecież to prosta droga do obstrukcji. To przeciwieństwo konstytucyjnej gwarancji sprawności instytucji publicznych. 

Zapobiegliwi

Na szczęście byli ludzie na tyle mądrzy, aby zapragnąć na zawsze zapewnić sprawność instytucji publicznych. Chodzi o wszystkie instytucje publiczne, w tym Trybunał Konstytucyjny. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny powinien gwarantować sprawność instytucji publicznych.

28 komentarzy:

  1. Ja się obawiam że za bardzo wierzymy jeszcze w to że niektórzy będą prawo stosować. Skoro już wiemy że interes narodu jest ponad wszystko, to idąc dalej tym tropem zniszczy się wszystko co do tej pory zostało osiągnięte. Bo jak powiedział pewien wiceminister "teraz to my tworzymy prawo". I teraz byle kto będzie sobie mógł uzurpować pretensje do wydawania poleceń instytucjom stojącym na straży prawa, łamać przyjęte standardy i nie stosować się do orzeczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana przepisu to nie wszystko. Są jeszcze sądy i właśnie Trybunał Konstytucyjny.

      Usuń
    2. Ja raczej boję się sytuacji gdy z całą premedytacją zacznie się te orzeczenia ignorować. Że nie będzie się stosować do obowiązującego prawa, bo "my stanowimy prawo. Wiem że wtedy to już będzie anarchia i mam nadzieję że do tego nie dojdzie.

      Usuń
    3. W końcu mamy demokrację, a nie nomokrację, więc chyba wszystko jest w porządku? Obrońcy demokracji powinni być zadowoleni ;)

      Usuń
    4. Dobrze powiedziane, ale czy jest możliwe "demokratyczne państwo prawa urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej" bez nomokracji? :-)

      Usuń
    5. Pytanie powinno być inne - czy w ogóle termin "demokratyczne państwo prawa" nie jest oksymoronem. A tym samym bez sensu jest z tej definicji wywodzić cokolwiek (albo jak to w logice - z takiego "fałszu" można wywieść wszystko).

      Usuń
    6. W tym wyrażeniu nie ma sprzeczności. To nie to samo co "gorzkie szczęście" :-) Już prędzej bym uznał, że to masło maślane :-)

      Usuń
    7. To nie chodzi o "gorzkie szczęście", tylko o fakt, że jak większość postanowi, że nie uznaje prawa, to nagle "system się wykrzaczy jak Windows", bo "demokratyczne państwo prawne" nie będzie potrafiło odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest jednak demokratyczne, czy prawne.

      Usuń
    8. Demokratyczne państwo prawne pozostaje demokratycznym _i_prawnym dopóki nie zostanie zniesiona zasada demokratycznego państwa prawnego.

      Usuń
    9. Jeśli warunkiem istnienia demokratycznego państwa prawnego jest to, aby było ono prawne, nawet wbrew woli większości, to oznacza to, że jest to tylko prawne państwo, bez konieczności stosowania przymiotnika demokratyczne.

      Usuń
    10. Panie Lech. Nie ma większości, żeby znieść zasadę demokratycznego państwa prawnego,czyli zmienić Konstytucję.Jest większość, która pozwala uchwalać jedynie niekonstytucyjne ustawy. Jeżeli Pana większość osiągnie poziom zdolności zmieniać Konstytucję, to wtedy może Pan tam zapisać, że jest to Bantustan i będzie mógł Pan wykreślić i prawne i demokratyczne i zapisać, że powszechnie obowiązująca wykładania prawa to wypowiedzi pewnego polityka, który została samotny i bez rodziny, więc wie co jest najlepsze dla każdego Polaka

      Usuń
    11. @Lech
      Indosowany weksel poręczony pozostaje wekslem indosowanym nawet jeśli uchylone zostanie poręczenie i pozostaje wekslem poręczonym nawet w przypadku anulowania indosu.
      Państwo demokratyczne oznacza tylko sposób wyłaniania władz. Państwo prawne oznacza tylko przestrzeganie zbioru reguł.
      Fakt, demokratyczne państwo prawne (konstrukt doktrynalny) oznacza tak naprawdę skok jakościowy względem obu członów określających, ale nie może być demokratycznym państwem prawnym państwo, które nie jest demokratyczne lub które nie jest prawne.

      Usuń
    12. Rozumiem, że @Lechowi trzeba tłumaczyć najlepiej na przykładzie weksli - nawet zasadę demokratycznego państwa prawa ;)

      Usuń
  2. Ja bym jednak sugerował pewną refleksję, nie nad wynikiem wyborów, ale nad faktem, że prawie 2 mln naszych rodaków wyjechało z "demokratycznego państwa prawa" do dzikiego kraju, gdzie o TK nie słyszano...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie wiem, co to ma wspólnego z tekstem.

      Usuń
    2. Zbytnie zaufanie, tudzież zadufanie w konstytucji. Nie ma co przeceniać tego aktu. Kiedyś konstytucja sankcjonowała bratni związek ze Związkiem Radzieckim, ba nawet konstytucja CCCP dawała prawo republikom radzieckim do wystąpienia z sojuzu. Tylko co z tego? Papier jest cierpliwy.

      Usuń
    3. W PRL również powoływano się na Konstytucję w obronie robotników. Wyroki były różne. Można to prześledzić.
      Teraz nie ma PRL. Sądy są niezawisłe. Powołanie się na Konstytucję ma i będzie miało znaczenie. Być może będzie mniej pytań do TK, a w zamian za to będą zapadały orzeczenia osadzone bezpośrednio w tekście Konstytucji.
      Wbrew temu co się pisze i mówi, papier nie u wszystkich przyjmie wszystko.

      Usuń
    4. Nie przesadzajmy z tą niezawisłością. Pan, na pewno, jest niezawisły, bo jest młody i w szafie pani Kiszczakowej nic na Pana nie było, ale co z innymi? ;) W końcu TW prezesa mbanku z zarzutu spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym uniewinniał inny sędzia, też dawniej TW.

      To, że "teraz nie ma PRL" to też żaden argument. W PRL pewnie mówiono, że "teraz nie ma sanacji" - typowo puste stwierdzenie odwracające od istoty problemu.

      Usuń
    5. Właściwie jakby patrzeć historycznie - to za czasów II RP nie było niezawisłych sądów (co było widać choćby po procesach wrogów Piłsudskiego), w PRL nie było, czemu miały by być akurat dzisiaj? :) Tylko proszę tego nie brać osobiście - nie chodzi o to, aby każdego przekabacić, wystarczy mieć 10% swoich i dawać odpowiednie sprawy odpowiednim osobom.

      Usuń
    6. Ja nie spotkałem żadnego zawisłego sędziego. Nie spotkałem żadnego sędziego TW. Nie widzę tych wielu przekupnych sędziów. Niestety dla większości to nie wystarczy. To będzie dla nich dowód na to, że się pochowali. Dlatego zawsze większość, żyjąca teorią spisku, insynuacji, celowych działań, będzie widziała w sędziach agentów, oszustów, leni itp. Z tym nie da się wygrać.

      Usuń
    7. "Ja nie spotkałem" to nie jest mocny dowód, zwłaszcza że nie ma powodu, aby przy spotkaniu ktoś chwalił się od kogo jest zawisły. Zresztą przed chwilą chyba pośrednio pisał Pan o zawisłości sądów w PRL.
      Ja zawisły sąd widziałem - "co prawda sąd ma inne zdanie, ale w apelacji to nie przejdzie".

      Usuń
    8. "Ja nie spotkałem". To nie jest dowód. To prawda. Bo ja dowodów nie zbieram. Ale czy są w ogóle na to dowody? Jeśli ktoś takie ma, niech ujawni. Łatwo jest insynuować, niby pytać, niby zastanawiać się. Skoro coś nie jest po mojej myśli, to może jednak pomyłka, niewiedza albo przeoczenie? Albo się mylę, albo z ostatniego raportu wynika, że według społeczeństwa 50% sędziów jest przekupnych. Oznaczałoby to, że co drugi wyrok jest efektem przestępstwa. Czy naprawdę co drugi wyrok, który Pan otrzymuje jest niesprawiedliwy, niesłuszny? Co ciekawe, chyba 50% społeczeństwa ma zaufanie do sędziów.

      Nie jest łatwo pracować w społeczeństwie, w którym niepowodzenia tłumaczy się przekupstwem, kolesiostwem, złośliwością itp. Proszę mi wierzyć, to ma znaczenie.

      Usuń
  3. "W mojej ocenie art. 197 ma charakter wyłącznie techniczny."

    Też tak uważam. A sprawowanie urzędu to (przede wszystkim) wydawanie wyroków.
    Dlatego, moim zdaniem, nie można nałożyć na sędziów np. obowiązku konsultacji z ministrem finansów wyroków które mogłyby zachwiać finansami państwa. Sprawy techniczne, które można regulować ustawą, powinny obowiązywać wszystkich. Jeśli ustawa nakazywałaby przenieść siedzibę TK do Łodzi to tak powinno się stać. Dlaczego TK miałby w sprawach technicznych stać ponad prawem?

    OdpowiedzUsuń
  4. według mnie te wszystkie działania związane z Trybunałem Konstytucyjnym prędzej czy później się odbiją mocną czkawką w sondażach

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie, poczekajmy na sondaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tere fere, konstytucja, demokracja phi. Liczy się siła zwycięzcy. Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?
    Bezsilność i frustracja. ok. To teraz proszę sobie pomyśleć co czuje podsądny otrzymując orzeczenie typu nie bo nie i co nam pan zrobi, jak odwołanie nie przysługuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co może czuć podsądny. Poza tym ja też byłem uczestnikiem postępowania. Tylko jakie to ma znaczenie? TK nie jest stroną postępowania. TK nie odczuwa frustracji. To społeczeństwu powinno zależeć.

      Usuń
  7. no właśnie - pytanie czy społeczeństwu zależy? wyjdzie pewnie dopiero w następnych wyborach ale do nich jeszcze sporo

    OdpowiedzUsuń