Ugoda sądowa - najlepsze rozwiązanie.

Ugoda lepsza, niż adwokat

Nieraz mi mówiono, zaraz po zawarciu ugody, że sędzia to musi być zadowolony, bo nie będzie musiał pisać uzasadnienia. Choć ani sędzia, ani sąd nie są stronami zawieranej ugody, to nie da się ukryć, że zawarcie ugody cieszy też sędziego. Chciałbym jednak napisać o tym, że ugoda sądowa przynosi wiele korzyści dla samych stron procesu. To jest najważniejsze. 


Ugoda sądowa 

Niemal każdy wie, że przed sądem może być zawarta ugoda. Na czym polega ugoda ? Z treści art. 917 kodeksu cywilnego wynika, że:
"Przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo uchylić spór istniejący lub mogący powstać." 

Wzajemne ustępstwa

Ważnym elementem każdej ugody jest to, aby uczynić sobie wzajemne ustępstwa. Można powiedzieć, że to jest istota ugody. Nie ma natomiast większego znaczenia kto czyni większe ustępstwa. 

Zdarzają się jednak dziwne sytuacje polegające na tym, że trudno jest ustalić, jakie ustępstwa czynią sobie strony procesu. Wtedy być może lepszym rozwiązaniem byłoby cofnięcie pozwu i cofnięcie wniosków o zasądzenie koszty procesu.  

Cel ugody

Nie można zapominać o tym, że ugodę sądową zawiera się w określonym celu. Chodzi nie tylko o to, aby zakończyć proces, ale przede wszystkim o to, aby zakończyć istniejący spór. Często się o tym zapomina. 

Zdarza się, że ugoda jest tak skonstruowana, że może generować kolejne spory, czy procesy. Nie jest to dobre rozwiązanie. 

Inne spory

Wątpliwości budzi to, czy w ramach ugody sądowej można "dorzucić" jakieś inne spory. Myślę, że nie powinno być problemu, jeśli chodzi o spory już zawisłe przed sądami. Wtedy jedną ugodą można zakończyć kilka procesów.  

Trudno jednak odmówić stronom prawa do usunięcia niepewności co do innych roszczeń wynikających z innych stosunków. Dzięki temu można przecież uniknąć potencjalnych procesów. 

Konsekwencje 

Zawarcie ugody zamyka spór. Kończy jednocześnie dane postępowanie sądowe, gdyż sąd wydaje od razu postanowienie o umorzeniu postępowania. Ugoda jest tytułem egzekucyjnym analogicznym jak wyrok. Dzięki niej, po nadaniu klauzuli wykonalności można prowadzić egzekucję. 

Po uprawomocnieniu się postanowienia o umorzeniu postępowania ugoda powinna być zrealizowana. Niezbyt dobrym rozwiązaniem jest liczenie terminu do spełnienia świadczenia od daty uprawomocnienia się postanowienia o umorzeniu postępowania. W takiej bowiem sytuacji, strona procesu zwraca się do sądu o stwierdzenie prawomocności takiego postanowienia. Z tego powodu, zwykle zachęcam strony procesu, aby w treści ugody wskazywały konkretną datę spełnienia świadczenia albo np. umieszczały sformułowanie typu: "w terminie 14 dni od zawarcia ugody" a nie od uprawomocnienia się postanowienia. 

Potrójne korzyści

Powód otrzymuje tytuł egzekucyjny. Jeśli ugoda zostaje zawarta dużo wcześniej, to może uniknąć długiego i kosztownego procesu. Zdarzają się sytuacje, w których pozwany wnosi o oddalenie powództwa, bo np. nie ma z czego zapłacić. Wówczas strona powodowa zwykle nie ma ochoty na ugodę. To jest błąd. Niekiedy lepiej otrzymać mniej, ale za 6 miesięcy, niż więcej, ale za 3 lata. Ugoda daje takie możliwości. Są też konkretne korzyści finansowe, gdyż zawarcie ugody powoduje zwrócenie powodowi połowy opłaty sądowej od pozwu. 

Także pozwany ma korzyści. Nie musi się angażować w długotrwały i kosztowny proces. Może też coś "ugrać". Skoro ugoda polega na wzajemnych ustępstwach, to pozwany może dzięki ugodzie zredukować swoje zadłużenie albo odwlec w czas spłatę należności.  

Są też korzyści dla sądu, zwłaszcza jeśli zapowiadało się długie postępowanie, z dużą ilością świadków lub z koniecznością wydania opinii przez biegłych sądowych.

Korzystają zwykle wszyscy. Czyż ugoda nie jest cudowna? 

7 komentarzy:

  1. Ugoda jest cudowna!

    Zwłaszcza do uniknięcia kosztów aktu notarialnego w prawach o np. podział nieruchomości spadkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ad vocem: zniesienia na zgodny wniosek powinny być w sądzie niedopuszczalne - ustawodawca powinien nakazać robić to na zderegulowanym rynku u rejenta. Fiskalna rola opłaty sądowej w sprawie o zniesienie na zgodny wniosek jest iluzoryczna (podobnie zresztą jak w spornym zniesieniu).
    Poza tym "pieniężne" korzyści z ugody to fragment większej całości, którą jest degresja opłaty sądowej. O im więcej się sądzisz, tym mniej masz do zapłaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniesienia na zgodny wniosek powinny być w sądzie niedopuszczalne???
      Zasugeruję to czego przedmówcy nie napisali wprost - ugodę w sprawie o zniesienie współwłasności nieruchomości można zawrzeć także w trybie zawezwania do próby ugodowej.

      Usuń
    2. Oczywiście chodziło o zniesienie współwłasności nieruchomości wskutek zawezwania do próby ugodowej.

      Usuń
  3. Podtrzymuję, że powinny być niedopuszczalne. Sądy mają się utrzymywać z opłat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądy raczej utrzymują się z opłat. Poza tym, warto też zwrócić uwagę na minimalizowanie kosztów. Sprawa o zniesienie współwłasności zwykle bez biegłego się nie skończy. A to znaczne kwoty, które czasami ponosi sąd z uwagi na zwolnienie od kosztów sądowych.

      Usuń