Sędzio sprzedaj swoje akcje albo giń!


Nie będzie nowiną stwierdzenie, że wraz z nową ustawą o Sądzie Najwyższym sędziowie zarówno Sądu Najwyższego, jak i sądów powszechnych zostali de facto pozbawieni kolejnych praw obywatelskich, tj. prawa do posiada akcji. Nie ma co pisać o tym, że analogicznych obostrzeń nie mają posłowie, senatorowie, czy członkowie rządu, choć to oni mają bardzo często rzeczywisty wpływ nie tylko na kondycje spółek Skarbu Państwa, ale i pośrednio na kondycje wielu innych spółek prawa handlowego. O wiele ważniejsze jest to, czy sędziowski obowiązek przekazania zysków z akcji dotyczy również akcji nabytych przed dniem wejścia w życie przywołanej ustawy. 

System losowego przydziału spraw karze sprawnych sędziów.


Startuje tzw. system losowego przydzielania spraw sędziom. Wszem i wobec ogłoszono, że dzięki temu programowi nie będą formułowane zarzuty, czy choćby podejrzenia, że konkretna sprawa została celowo przydzielona konkretnemu sędziemu. Oficjalnym powodem wprowadzenia tego systemu było również doprowadzenie do równomiernego rozłożenia spraw pomiędzy poszczególnych sędziów. Wręcz stwierdzono, „że nie będzie tak, że jeden sędzia jest przygniatany ciężarem wielu spraw, a drugi sędzia tych spraw ma trochę”. No niestety, ale wiele wskazuje na to, że system wprowadza wielką niesprawiedliwość i wręcz może wywołać u wielu sędziów zniechęcenie do sprawnego i szybkiego rozpoznawania spraw.


Należy odejść od prawa pozytywnego?


Coraz częściej zarzuca się sędziom, że ulegają koncepcji pozytywizmu prawniczego. Warto podkreślić, że z tego tytułu czyni się zarzut wobec sędziów, którzy przecież - co wynika z Konstytucji RP - podlegają ustawom i Konstytucji RP. Co więcej, wśród źródeł prawa Konstytucja RP wyraźnie wymienia jedynie prawo stanowione. Zdziwiła mnie zatem wypowiedź przedstawiciela rządu, który wprost stwierdził, że zmiana mentalności sędziów ma polegać właśnie na odejściu od prawa pozytywnego. W tym miejscu każdy obywatel powinien odpowiedzieć sobie na pytanie czy faktycznie tego oczekujemy od sędziów?

Współczesna opowieść wigilijna.


Czas: okres przedświąteczny. Miejsce: jedna z galerii handlowych. Osoby: mąż i żona. Dane osobowe: nieznane. Ta historia wydarzyła się naprawdę. Więcej, tego typu sytuacje zdarzają się niemal każdego dnia. Jednakże w tym okresie takie scenki nabierają wyjątkowego znaczenia. 

Z silikonem do sądu, czyli rzecz o dowodzie rzeczowym.

Nie zamieściłem dzisiaj żadnego zdjęcia. Tak się akurat składa, że to coś wyjątkowego. Dlaczego? Choć zazwyczaj trudno jest mi celnie zobrazować posta, to akurat w tym wypadku nie miałbym problemu ze znalezieniem odpowiedniego zdjęcia. Pełno ich przecież w internecie. Przyczyna jest jednak inna. Po prosu nie miałem odwagi. Temat jest z kategorii delikatnych, wrażliwych.