Publiczna opinia sędziego o toczącym się postępowaniu a kodeks etyczny.


Dzisiaj na portalu internetowym "Rzeczpospolitej" pojawiła się rozmowa redaktora Marka Domagalskiego z sędzią Aleksandrem Stępkowskim, której nadano tytuł: "To sędzia Żurek wybrał, kto rozstrzygnie jego odwołanie". Po zapoznaniu się z tą rozmową nabrałem nieodpartego wrażenia, że coś jednak poszło nie tak. Zrodziło się pytanie o granice wypowiedzi sędziego odnośnie toczącego się postępowania w kontekście kodeksu etycznego sędziów. Na co może sobie pozwolić sędzia rozpoznający sprawę. Czy może wypowiadać się krytycznie o działaniach sądu? Czy może - relacjonując sprawę - podawać dane osobowe podsądnego?


Tło problemu

Gdy prezes Sądu Okręgowego w Krakowie podjęła decyzję o przeniesieniu sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału, ten odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, która umorzyła postępowanie. Wtedy sędzia Waldemar Żurek wniósł odwołanie do Sądu Najwyższego. Następnie do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego został złożony wniosek o wyłącznie wszystkich sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Izba Kontroli Nadzwyczajnej w osobie sędziego Aleksandra Stępkowskiego odrzuciła odwołanie, przed rozpoznaniem wniosku o wyłącznie wszystkich sędziów tej Izby.

Następnie Sąd Najwyższy, w sprawie z odwołania sędziego Waldemara Żurka od uchwały Krajowej Rady Sądownictwa, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej wniosku wnioskodawcy o wyłączenie sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, postanowił odroczyć rozpoznanie wniosku i przedstawił do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zagadnienie prawne: 
"1. Czy postanowienie o odrzuceniu wniesionego do Sądu Najwyższego odwołania od uchwały Krajowej Rady Sądownictwa, wydane w jednoosobowym składzie, w którym zasiadała osoba powołana do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego mimo uprzedniego zaskarżenia do Naczelnego Sądu Administracyjnego uchwały Krajowej Rady Sądownictwa obejmującej wniosek o powołanie tej osoby do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego i niezakończenia postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym do chwili doręczenia aktu powołania, istnieje w znaczeniu prawnoprocesowym i kończy postępowanie wszczęte wniesieniem tego odwołania?
2. Czy znaczenie dla rozstrzygnięcia zagadnienia określonego w punkcie 1 ma okoliczność, że Naczelny Sąd Administracyjny przed doręczeniem aktu powołania do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego wstrzymał wykonanie uchwały Krajowej Rady Sądownictwa na podstawie art. 388 § 1 w związku z art. 39821 k.p.c. i z art. 44 ust. 3 ustawy z dnia 11 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (jedn. tekst: Dz.U. z 2019 r., poz. 84)?
"
Sąd Najwyższy argumentował, że wniosek o wyłączenie sędziów miał być rozpoznany w Izbie Cywilnej pierwotnie w dniu 8 marca tego roku, ale przed jego rozpoznaniem Sąd Najwyższy w jednoosobowym składzie, w którym orzekał sędzia, który nie był objęty wnioskiem o wyłączenie, gdyż do pełnienia urzędu sędziego SN w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych został powołany po złożeniu tego wniosku, odrzucił odwołanie sędziego Waldemara Żurka. W związku z tym SN zdecydował się odroczyć rozpoznanie wniosku. 

Sprawa w toku 

W całej opisanej sytuacji niezwykle istotne jest to, że sprawa nadal jest w toku. Z uwagi na przedstawione pytanie prawne sprawa się jeszcze nie zakończyła. Jednakże w międzyczasie pojawia się wspomniana na wstępie rozmowa sędziego rozpoznającego sprawę z redaktorem na temat zasadności rozpoznania wniosku, a także na temat bezzasadności pytań prawnych. 

Sędzia Stępkowski podaje, że: ”bezprzedmiotowy stał się natomiast – właśnie ze względu na zakończenie tej sprawy – złożony w jej trakcie wniosek o wyłączenie od orzekania wszystkich sędziów nowo utworzonych izb w Sądzie Najwyższym.” 

Nadto argumentował, a właściwie dokonał krytycznej oceny pytania prawnego Sądu Najwyższego skoro stwierdził, że: „całe pytanie oparto na postanowieniu NSA zapadłym wbrew wyraźnym przepisom ustawy o KRS przesądzającym, że odwołanie niektórych kandydatów od uchwały KRS nie ma wpływu na skuteczność tej uchwały względem pozostałych kandydatów. Dodatkowo postanowieniu temu przypisano nieznaną konstytucji moc blokowania prerogatywy prezydenta! W państwie prawa musimy jednak zaakceptować, że sędziowie podlegają zarówno konstytucji, jak i ustawom. […] Ustawa o ustroju sądów powszechnych wyraźnie wyklucza możliwość składania odwołań od decyzji o przeniesieniu sędziego do wydziału rozpatrującego sprawy z tego samego zakresu. To przesądza o niedopuszczalności odwołania i o właściwości składu jednoosobowego.” 

Dalej sędzia wskazał, że: „dysponowałem kompletnym materiałem dowodowym w sprawie w postaci akt zastępczych. Akta główne sprawy były (i pozostają) w Izbie Cywilnej, która miała rozpatrzyć – obecnie już bezprzedmiotową – kwestię wyłączenia. Nasza Izba, jako właściwa do rozpatrzenia sprawy głównej, zwracała się z prośbą o dostęp do akt, jednak konsekwentnie spotykaliśmy się z odmową. Dlatego zaistniała konieczność orzekania na podstawie akt zastępczych. Przed przekazaniem mi akt sprawdzono w systemie, czy nie wpłynęły do sądu jakieś nowe pisma.” 

Pojawia się zatem obawa, czy sędzia, który rozpatrywał sprawę, nie tylko szczegółowo opowiedział, w jaki sposób to uczynił oraz jakimi dokumentami wtedy dysponował, ale również wyraźnie wskazał, że dalsze procedowanie, w tym odpowiadanie na pytania prawne jest bezprzedmiotowe. 

Kodeks etyczny 

Sytuacja jest niecodzienna co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, mamy do czynienia z nowo powołanym sędzią. Po drugie, chodzi o sędziego Sądu Najwyższego. Po trzecie, mamy do czynienia nie tylko z relacjonowaniem sprawy, ale również raczej z dokonaniem oceny działań, uchwał, orzeczeń Sądu Najwyższego w trakcie toczącego się postępowania.
Przechodząc do sedna sprawy trzeba przywołać treść § 13 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów Sądowych w myśl którego:
Sędzia nie powinien wyrażać publicznie opinii na temat toczącego się lub mającego się toczyć postępowania.” 

Jest to bardzo ważna regulacja. Nie chodzi w niej o to, aby sędzia nie zabierał głosu w sprawach publicznych. Nie chodzi nawet o to, aby sędzia nie wyrażał swojej opinii prawnej na dane zagadnienie, zwłaszcza jeśli jest ono doniosłe dla społeczeństwa. Istotne jest jednak to, aby sędzia nie wyrażał swojej opinii odnośnie aktualnie toczącego się postępowania. Trudno zwłaszcza sobie wyobrazić sytuację, w której jeden z sędziów danego sądu – jeszcze przed zakończeniem postępowania – wypowiada się negatywnie na temat rozstrzygnięcia innego sędziego, sędziów. Nie chodzi o to, że ktoś się na kogoś może obrazić. Chodzi o to, że do społeczeństwa zostaje wysłany dziwny, wręcz wewnętrznie sprzeczny komunikat. Trudno zwłaszcza sobie wyobrazić położenie podsądnego, który w tym momencie nadal jest w trakcie toczącego się postępowania. Jakie będzie jego, społeczeństwa odczucie na taką sytuację, w której część sędziów zadaje pytania prawne, nadal toczy postępowanie a inny sędzia stwierdza, że ich działania są bezprzedmiotowe. Więcej, co się stanie, jeśli po jakimś czasie okaże się, że sprawa zakończyła się zupełnie inaczej, niż tego oczekiwał sędzia krytykujący poczynania innych.

Nie idźmy tą drogą 

Po co o tym piszę? Nie mnie oceniać czyjeś postępowania. Ale mamy czasy, w których bardzo skrupulatnie odwołujemy się do kodeksu etycznego i np. wyjaśnia się zachowanie sędziego, który zakłada określonego rodzaju koszulkę. Chcę zwrócić uwagę na to, że pewne sytuacje są zupełnie nowe, niecodzienne, niewyobrażalne. Co będzie jeśli np. wydam wyrok oddalający powództwo, a inny sędzia publicznie będzie krytykował to rozstrzygnięcie, jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy? A co by było gdyby publicznie wypowiedział się np. o pozwanym przytaczając jego nazwisko i stwierdził, że: "Kowalski sam sobie był winien".

Nie chcę tego. Temu m.in. właśnie służy kodeks etyczny. Nie chodzi jednak o mnie. Chodzi o to, jak to będzie odbierała strona postępowania? Jak oceni to społeczeństwo? 

Trzeba też dodać, że nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby całe to zagadnienie prawne omówić, ocenić, nawet krytycznie już po jego zakończeniu, np. w ramach glosy do orzeczenia. Takie kiedyś były standardy. 

Pamiętam, jak składałem przysięgę sędziowską. Pamiętam też, że oprócz łańcucha dostałem kodeks etyczny, który mam po dziś dzień. Nie była istotna tylko sama czynność wręczenia tego zbioru etycznego. Zanim do tego doszło przez parę lat byłem aplikantem, który przyglądał się pracy sędziów, który uczestniczył w rozprawach. Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją, aby jeden sędzia z danego sądu, krytykował orzeczenie wydane przez innego sędziego i to w taki sposób, żeby podsądny o tym wiedział. Mam nadzieję, że coś takiego nie stanie się to standardem. 

4 komentarze:

  1. W moim przekonaniu to niezwykle delikatna problematyka. Uważam, że sędzia nie powinien wypowiadać takiej opinii. Podobnie jak lekarz, sędzia to zawód obdarzony zaufaniem społecznym, a to jest nadrzędne wobec prywatnej opinii jakiejś osoby.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, jeżeli chodzi o wyrażanie swojej prywatnej opinii, sędzia powinien być ostrożny. W końcu w procesie ma on być całkowicie bezstronny. A przede wszystkim ma nie opierać się na opinii publicznej i naciskom ze strony społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Granice wypowiedzi sędziego w opinii publicznej są mocno ograniczone. Niestety, ale wybierając taki zwód trzeba się z tym liczyć. Sędzia ma być osoba bezstronną w toczącym się postępowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sędziego nie stać na ten przywilej wyrażania swojej prywatnej opinii publicznie. I bardzo dobrze, to ma być zupełnie bezstronna osoba. W końcu decyduje o bardzo ważnych kwestiach.

    OdpowiedzUsuń