Przejdź do głównej zawartości

Zgoda na 100-lecie niepodległości.


Niemal wszyscy nawołują do zgody. Nikt nawet nie pyta dlaczego. Niemal każdy wie, że o zgodę między Polakami zawsze było trudno. Wiele powstało dowcipów, rycin, grafik czy obrazów o polskiej niezgodzie. Z drugiej strony, tak mało się mówi o tym, co należałoby zrobić, aby się mniej kłócić, mniej obrażać. A może na 100-lecie niepodległości należałoby pomyśleć o najmłodszym pokoleniu i do programu szkół wprowadzić nowy przedmiot nauczania, w ramach którego każde dziecko uczyłoby się o tym, czym jest zgoda i jak ją osiągnąć, przy poszanowaniu innego człowieka.

Paradoksalne jest to, że zgody nie osiąga się wtedy, gdy jedynym celem działania jest uzyskanie zgody. Z tego zapewne względu, chyba na nikim nie robi już większego znaczenia nawoływanie, czy wręcz prośba o zgodę. Bo czym jest takie działanie? To będą tylko słowa, jeśli nie idą za tym żadne konkretne czyny. Konkretne rady dają nam filozofowie, czy psycholodzy. Tyle tylko, że kto ich chce słuchać?

Pewnej wskazówki udzielił np. Jan Twardowski, który pisał, że "aby żyć w zgodzie z innymi, człowiek musi najpierw pogodzić się z samym sobą." Czyż nie jest tak, że sianie nienawiści, niezgody jest podyktowane frustracją, niewiedzą, zakompleksieniem, poczuciem własnej wyższości, nieomylności, czy chęcią narzucenia komuś własnej racji, uznawanej za jedyną słuszną?

Do zgody dochodzi się raczej po uprzednim wysłuchaniu drugiego człowieka bez jednoczesnego jego oceniania, krytykowania. Trzeba założyć, że mój rozmówca, oponent, czy konkurent ma prawo do wyrażenia własnych poglądów, ma prawo do własnej tożsamości odmiennej od mojej. Z taką osobą należy podjąć rzeczywistą dyskusję, bez pierwotnego założenia, że nie mogą zmienić swojego poglądu. 

W takiej sytuacji, nawet jeśli nie wypracujemy wspólnego poglądu i nawet jeśli nie wypracujemy wspólnego stanowiska, to jednak pozostaniemy sobą, bez poczucia braku poszanowania dla naszych odmiennych tożsamości. Będziemy mogli żyć w zgodzie ze sobą i w poczuciu szacunku dla naszej i czyjejś tożsamości. 

Nie da się ukryć, że człowiek posiada wielki talent siania niezgody, wrogości a nawet nienawiści. Ale człowiek może temu przeciwstawić równie silne więzy przyjaźni, zaufania i tolerancji dla odmienności. Mogą zniknąć, choćby na ten jeden dzień, różnice w poglądach, ocenach i przekonaniach, jeśli otwierając przed sobą serca i niezmierzone pokłady braterstwa dostrzeżemy, że mamy z całą pewnością jeden wspólny cel, tj. godne przeżywanie 100-lecia niepodległości, która będzie wzrastać tylko na ziemi użyźnianej zgodą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wzór wniosku o usprawiedliwienie nieobecności świadka na rozprawie.

Okazuje się, że wciąż aktualne jest pytanie, w jaki sposób usprawiedliwić swoją nieobecność na rozprawie. Dostrzegłem również pytanie czy osoba wezwana w charakterze świadka może po prostu nie przyjść na rozprawę, skoro - jak sama twierdzi - niczego w danej sprawie nie ma do powiedzenia. Zanim wyjaśnię tę wątpliwość, najpierw zaprezentuję wniosek o usprawiedliwienie nieobecności na rozprawie wraz z komentarzem.

Wzór wniosku o odwołanie (zmianę) terminu rozprawy.

Myślę, że o wiele łatwiej jest usprawiedliwić nieobecność świadka na rozprawie, niż przekonać sąd do zmiany wyznaczonego już terminu rozprawy. Nie można oczywiście założyć, że wniosek o zmianę terminu rozprawy zostanie zignorowany. Z tego choćby powodu zaprezentuję wzór takiego wniosku (z "kontrowersyjnym" komentarzem), który - przynajmniej teoretycznie - mógłby być uwzględniony.

Wzór wniosku o przesłuchanie świadka w sądzie właściwym dla jego miejsca zamieszkania.

Chociaż istnieje obowiązek stawiennictwa na wezwanie sądu celem złożenia zeznań i to nawet wtedy, gdy chodzi o sąd oddalony o setki kilometrów od miejsca zamieszkania świadka, to jednak zdarza się, że takie stawiennictwo jest bardzo utrudnione. W takiej sytuacji można zawnioskować o przesłuchanie w sądzie najbliższym miejscu zamieszkania świadka. Poniżej prezentuję przykładowy wniosek kierowany do sądu.