Wyrok oczny na posiedzeniu niejawnym. Wyczekiwana instytucja ?

Nie ma już sensu pisać o tym, czy słusznie postąpiono, że zlikwidowano postępowanie odrębne w sprawach gospodarcze. Nie ma powrotu do tej szczególnej procedury. Uważam jednak, że można rozpocząć dyskusję nad przywróceniem możliwości wydawania wyroków "ocznych" na posiedzeniu niejawnym. 


Wyrok oczny na posiedzeniu niejawnym w postępowaniu gospodarczym

W postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych istniała możliwość wydawania wyroków na posiedzeniu niejawnym, które nie były wyrokami zaocznymi.

Z treści art. 479(17). k.p.c. - w jego początkowej wersji - wynikało, że: 
"Sąd może wydać wyrok na posiedzeniu niejawnym, gdy pozwany uznał powództwo oraz gdy po złożeniu przez strony pism procesowych i dokumentów sąd uzna, że sprawa jest dostatecznie wyjaśniona do stanowczego rozstrzygnięcia".

Później przepis został znowelizowany i jego treść była następująca: 
"§1. Sąd może wydać wyrok na posiedzeniu niejawnym, gdy pozwany uznał powództwo oraz gdy po złożeniu przez strony pism procesowych i dokumentów, w tym również po wniesieniu zarzutów lub sprzeciwu od nakazu zapłaty albo sprzeciwu od wyroku zaocznego, sąd uzna - mając na względzie całokształt przytoczonych twierdzeń, zgłoszonych wniosków dowodowych i zarzutów - że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne.
§ 2. Wydanie wyroku na posiedzeniu niejawnym jest niedopuszczalne, jeżeli strona w pierwszym piśmie procesowym złożyła wniosek o przeprowadzenie rozprawy, chyba że pozwany uznał powództwo.
§ 3. W przypadkach, o których mowa w § 1, postanowienia dowodowe sąd wydaje na posiedzeniu niejawnym."

Wersja jaka istniała po nowelizacji, aż do likwidacji postępowania odrębnego w sprawach gospodarczych, dawała naprawdę wiele możliwości i zdawała się być optymalna. 

Stosowanie art. 479(17). k.p.c. w praktyce

Nie znam danych statystycznych, z których by wynikało ile zapadło wyroków na posiedzeniu niejawnym, które nie były wyrokami zaocznymi.  Nie wiem nawet czy takie statystyki powstały. 

Muszę jednak przyznać, że przywołany przepis, zwłaszcza jego wersja po nowelizacji, bardzo przypadł mi do gustu. Choć do rzadkości należało uznanie powództwa, to jednak wielokrotnie się zdarzało, że po złożeniu przez strony procesu pism procesowych i dokumentów, w tym również po wniesieniu zarzutów lub sprzeciwu od nakazu zapłaty albo sprzeciwu od wyroku zaocznego, można było - z całą pewnością uznać - że przeprowadzenie rozprawy nie tylko nie jest konieczne, ale wręcz jest zupełnie zbędne. 

Sytuacje były przeróżne. Często było tak, że strony procesu w ogóle nie wnioskowały o dopuszczenie dowodów osobowych. Ograniczały się jedynie do dowodów z dokumentów. Nie było również rzadkością skupianie całej uwagi sądu wyłącznie na problemie natury prawnej. Strony procesu domagały się wyłącznie tego, aby sąd rozstrzygnął istniejący między stronami nimi spór prawny. 

W takich sytuacjach nie miało sensu przeprowadzanie rozprawy. Wówczas na posiedzeniu niejawnym wydawałem postanowienie o dopuszczeniu dowodu z dokumentów, a następnie wydawałem wyrok, który był doręczany - wraz z postanowieniem dowodowym - stronom procesu. Oczywiście stronom procesu przysługiwał zarówno wniosek o uzasadnienie takiego wyroku, jak i możliwość wniesienia apelacji. 

Zalety rozwiązania

Wskazana regulacja miała wiele zalet. Nie trzeba było wyznaczać terminu rozprawy. Dzięki temu można było zapełnić wokandy sprawami, które naprawdę wymagały przeprowadzenia rozprawy np. z uwagi na konieczność przesłuchania świadków. 

Warto dodać, że wyznaczenie rozprawy jest pewnego rodzaju "płachtą na byka". Dla wielu stron procesu oraz pełnomocników, samo wyznaczenie rozprawy sprawia, że odczuwają wewnętrzną , nieodpartą potrzebę pisania, pisania, pisania i jeszcze raz pisania pism procesowych. Wówczas rodzą się nowe pomysły i składane są - również te absurdalne - nowe wnioski dowodowe, w tym dowody osobowe. Wtedy okazuje się, że sprawa, która w chwili wyznaczania terminu rozprawy nadawała się do zakończenia na pierwszym terminie, nagle staje się sprawą życia, np. z kilkunastoma świadkami do przesłuchania oraz z dowodem z opinii biegłych sądowych. 

Kolejną zaletą była możliwość spokojnego przyłożenia się do takiej sprawy na posiedzeniu niejawnym i wydania wyroku. Było to coś zupełnie innego, niż wydanie wyroku zaocznego. Wiadomym bowiem było, że od takiego wyroku - dla sądu I instancji - nie ma odwrotu. Był on bowiem zaskarżany apelacją, a nie sprzeciwem, jak to jest w przypadku wydania wyroku zaocznego. 

Inną zaletą była mała ilość dowodów i mała ilość pism procesowych złożonych w sprawie. Konsekwencją tego było to, że wyjątkowo przyjemnie pisało się ewentualne uzasadnienia takich wyroków. Były one raczej krótkie, gdyż dotyczyły zwykle kwestii merytorycznych. 

Przywrócenie instytucji w procesie cywilnym 

Nie słyszałem o tym, aby ktokolwiek - decydując o likwidacji postępowania w sprawach gospodarczych - zastanawiał się nad wprowadzeniem odpowiednika art. 479(17). k.p.c. do zwykłego postępowania cywilnego. Nie wiem dlaczego tak się stało. Może po prostu wylano dziecko z kąpielą. 

Regulacja była udana, choć może niewielu sędziów z niej korzystało. Wydaje się jednak, że tylko kwestią czasu było, aby więcej sędziów przekonało się do tej instytucji. 

W mojej ocenie taka regulacja bardzo by się sprawdziła również w obecnym procesie, zwłaszcza w sprawach gospodarczych, gdzie nadal są sprawy, w których spór koncentruje się jedynie wokół interpretacji przepisów prawa. 

Poza tym, taką regulację dopuściłby również w zwykłym procesie cywilnym. W sprawach, w których spór koncentruje się wokół prawidłowości wyliczenia opłaty z tytułu wieczystego użytkowania raczej nie ma dowodów osobowych. Ponadto, w większości spraw z powództwa niestandaryzowanych sekurytyzacyjnych funduszy inwestycyjnych zamkniętych również nie ma dowodów z zeznań świadków, czy stron procesu. Nawet nie będę wspominał o tych sprawach, w których chodzi o brak zapłaty np. za bilet tramwajowy. 

Już teraz wiadomo w ilu tego typu sprawach rozprawa jest zbędna. Nikt się nie stawia na rozprawę. Nikogo - poza sądem - rozprawa w takich sprawach nie interesuje. 

Ktoś powie, że na jedną wokandę można wyznaczyć 10 albo 15 spraw tego typu. Ja jednak wolę zapytać po co, skoro można by było wydać wyrok oczny na posiedzeniu niejawnym. Wyznaczanie takich wokand, to zbędne obciążenie nie tylko dla sędziego, ale również dla sekretariatu. O tym zupełnie się nie myśli. Więcej, narażamy się na to, że jakaś sprawa spadnie, bo np. korespondencja była źle doręczona albo ktoś zachorował. W ten sposób, jeden termin zostaje niepotrzebnie zajęty sprawami, które mogłyby być zakończone na posiedzeniu niejawnym. Zamiast takich sprawa można by było wyznaczyć kilka innych, w których np. są do przesłuchania świadkowie albo strony procesu. 

Zmieńmy to i wprowadźmy, a właściwie przywróćmy, możliwość wydawania wyroków na posiedzeniu niejawnym. 

12 komentarzy:

  1. Słuszna propozycja.

    A ja jeszcze z innej beczki - dopuścić udział stron w rozprawie "na odległość". Po cóż jechać 500km, aby tylko powiedzieć, że się na przykład podtrzymuje powództwo (a jechać trzeba, bo nie wiadomo co druga strona "udziwni" i potem będzie "mogłeś być i składać wnioski/whatever").

    OdpowiedzUsuń
  2. W projekcie noweli zapisano tak:
    "Art. 3231. § 1. Sąd może rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym, gdy pozwany uznał powództwo lub gdy po złożeniu przez strony pism procesowych i dokumentów, w tym również po wniesieniu zarzutów lub sprzeciwu od nakazu zapłaty albo sprzeciwu od wyroku zaocznego, sąd uzna - mając na względzie całokształt przytoczonych twierdzeń i zgłoszonych wniosków dowodowych - że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne.
    § 2. W przypadkach, o których mowa w § 1, sąd wydaje postanowienia dowodowe na posiedzeniu niejawnym.
    § 3. Wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym wiąże sąd od chwili podpisania sentencji.
    § 4. Sąd z urzędu doręcza wyrok obu stronom. Stronie działającej bez adwokata, radcy prawnego, rzecznika patentowego lub radcy Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa doręcza się też pouczenie o sposobie i terminach wniesienia środka zaskarżenia.
    § 5. Rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym jest niedopuszczalne, jeżeli strona w pierwszym piśmie procesowym złożyła wniosek o przeprowadzenie rozprawy, chyba że pozwany uznał powództwo."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Jeszcze o tym będę pisał. Na razie było historycznie :-)

      Usuń
    2. Z par. 4 uczyniłbym w ogóle zasadę...

      Usuń
    3. @Bartoszcze, święte słowa. Nie wiem, czemu ustawodawca tak się broni. Doręczenie wyroku i uzależnienie terminu wniesienia zapowiedzi apelacji (samej apelacji) od jego doręczenia ograniczyłoby pewnie o połowę wnioski o uzasadnienie składane przez stronę, która wygrała, ale chce to mieć na piśmie...

      Usuń
    4. @Przemysław Jadłowski
      Niedawno miałem taką drobną sprawę, był termin publikacyjny. Nie pojechałem na publikację, dzwonię na biuro obsługi - a tam słyszę, że orzeczenie zostało wydane ale pani mi nie może powiedzieć jakiej treści, a tylko że składa się z czterech punktów. No to napisałem wniosek o uzasadnienie zaczynający się od "wobec niemożności uzyskania telefonicznej informacji o treści orzeczenia..."
      Było korzystne dla mojego klienta, gdybym się dowiedział telefonicznie to nie pisałbym o uzasadnienie...

      Usuń
    5. To dziwne. Z reguły podają to, co jest w stanie sprawy w Currendzie (a więc: oddalono, uwzględniono, uwzględniono częściowo), bez szczegółów. Chociaż zdarza się różnie. Kiedyś - po nieudanej próbie otrzymania treści orzeczenia w BOI warszawskiego SO - wkurzyłem się i postanowiłem napisać w trybie k.p.a. do Pani Prezes. Naprodukowałem się o tym, jakim to absurdem jest odmowa podania treści jawnego wyroku, co do którego i tak każdy może się dowiedzieć o zanonimizowanej treści w trybie dostępu do informacji publicznej (a przecież ja nie o dane pytam, dane sam podaję). Odpisała nader szybko, spodziewałem się referatu o tym, że ochrona danych itd., a tu niespodzianka - okazało się, że Pani Prezes nie wie o co się czepiam, bo przecież informację o treści wyroku można spokojnie otrzymać telefonicznie w BOI. Zdziwiony dzwonię przy następnej okazji, a tu podobnie - nie mogę udzielić. Powołuję się na pismo od Prezes, ale gdzie tam, przecież oni doskonale wiedzą co wolno, a czego nie i to niemożliwe, żeby Prezes tak napisała...

      Usuń
  3. Ja jestem jak najbardziej za. Art. 505[10] par 2 kpc działa.
    A zapchanie wokandy sprawami "co 5 minut" wcale nie jest dobre, a będzie tragiczne kiedy trzeba będzie przebieg tych rozpraw rejestrować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie trzeba? We Wrocławiu to już. I zamiast co 5 minut, teraz jest co 15. Chyba, że akurat wystąpią - dziwnym trafem podczas pięciominutowych rozpraw - problemy powodujące niemożliwość rejestracji ze "względów technicznych"/

      Usuń
    2. Wrocław przodem ;)
      Na Górnym Śląsku na razie w rejonach jeszcze się chyba nie spotkałem z rejestrowaniem,.

      Usuń
    3. A tak. W Warszawie w niektórych salach sądowych już widać gołym okiem gotowy sprzęt do rejestrowania, ale nie działa ;-)

      Usuń
    4. A jeśli chodzi o meritum, to oczywiście 100% zgody z Autorem.

      Usuń